RSS

Palisz? Chmurzysz? Mocz prawdę ci powie…

W poprzednim odcinku pisałem o tym, jak to jest ze szkodliwością e-papierosów. Dziś kontynuuję temat, ponieważ właśnie ukazała się dość ciekawa praca porównawcza, której głównym autorem jest dr Maciej Goniewicz, pracujący obecnie w USA, w Roswell Park. Tym razem badacze postanowili iść szerokim frontem i analizować dane dla kilku grup ludzi – użytkowników e-papierosów, palaczy konwencjonalnych oraz „hybrydowców” (dual users), którzy używają EIN, ale też palą zwykłe. Dodatkowo grupą kontrolną byli ludzie, którzy nie palili ani nie używali e-papierosów. Badania objęły bardzo dużą grupę ludzi – ponad 5 tysięcy. Trochę dziwi mnie liczebność poszczególnych grup. Użytkownicy EIN stanowili tylko niecałe 5%, palacze tytoniu ok. 50%, niepalący i niechmurzący trochę ponad 30%, a hybrydowcy 16%.
Analizowano mocz osób badanych przy użyciu bardzo precyzyjnej spektrometrii mas. Pozwoliło to na oznaczenie ilościowe 50 biomarkerów. Wybrano je z kilku klas związków istotnych dla zdrowia (szczegóły znajdziecie w tabeli 1). Uśrednione dla każdej z grup wyniki można z kolei obejrzeć na rys. 1. Widać tam np. (wykres A), że nikotynę wykrywa się u wszystkich grup z wyjątkiem niepalących – to akurat nie jest specjalnie dziwne, prawda? Znacznie ważniejsze są wyniki, które są na wykresie B. Jest tam poziom NNK – pod tym skrótem kryje się związek z grupy nitrozoamin. Są to związki silnie rakotwórcze. Widać, że jest olbrzymia różnica pomiędzy tymi, którzy palą albo jednocześnie palą i chmurzą, a grupą która tylko chmurzy oraz niepalących. W tych dwóch ostatnich grupach praktycznie nie wykrywa się NNK. To bardzo cenna informacja.
Wykresy C i D to z kolei zawartość metali ciężkich – ołowiu i kadmu. Jak widać, w tych przypadkach nawet u totalnych abstynentów wykrywa się dość sporą ilość tych metali. To dowodzi tego, że żyjemy po prostu w skażonym środowisku, a więc chmurzenie niespecjalnie dokłada nam metali. Analogicznie wyglądają wykresy dla kolejnych związków: naftalenu, pirenu (te dwa należą do grupy wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, tzw. WWA), akrylonitrylu, akroleiny i akryloamidu. Te wszystkie związki też są podejrzewane o działanie rakotwórcze. Na szczęście na tych wszystkich wykresach widać wyraźnie, że samo chmurzenie jest zdecydowanie mniej obciążające niż palenie czy też palenie/chmurzenie.
Myślę, że ta publikacja jest dość istotna, choć tak naprawdę wyniki były zbierane w czasach, gdy na rynku królowały stare modele e-papierosów, głównie eGo. Dzisiejszy pejzaż jest jednak inny – nowsze modele emitują mniejszą ilość substancji szkodliwych, co też już zostało wykazane. Myślę, że byłoby dobrze, gdyby podobne badanie zostało powtórzone w najbliższych latach, przy czym zespół badawczy powinien jednak zebrać szczegółowe dane dotyczące modeli e-papierosów, które były wykorzystywane przez osoby poddawane badaniom. Dobrym pomysłem jest badanie właśnie moczu – nieinwazyjne, nadające się do standaryzowania. I kolejny raz marzy mi się, że w Polsce też można by przeprowadzić podobne badania – może nie na tysiącach, ale choćby na dziesiątkach ludzi. Wiem, że kiedyś prof. Sobczak próbował zainicjować takie analizy, ale było dość słabo z chętnymi. Trudno. Może kiedyś się uda.

 
Leave a comment

Posted by on 18 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Nieszkodliwe czy mniej szkodliwe?

Jeszcze kilka lat temu, w czasie gdy można było zarówno reklamować jak też kupować e-papierosy i liquidy online, niektórzy sprzedawcy i dystrybutorzy pisali, że chmurzenie jest nieszkodliwe. Był to oczywiście zupełnie nieuprawniony chwyt reklamowy, zwłaszcza że dekadę temu badań na temat składu chmurki czy oddziaływania jej na organizm było tak naprawdę bardzo niewiele. Rzetelni sprzedawcy pisali, że chmurzenie jest mniej szkodliwe – i to było uczciwe. Od samego początku było wiadomo, że chmurka nie zawiera substancji smolistych oraz tlenku węgla (czadu, CO), które są niebezpiecznymi składnikami dymu tytoniowego. Badania składu chmurki zaczęły być dość szybko wykonywane. Są one względnie proste, ponieważ wystarczy uruchomić e-papierosa, a generowany aerozol wpuścić do urządzenia wykonującego analizę. Najczęściej takim urządzeniem jest system GC/MS, czyli chromatograf gazowy sprzężony ze spektrometrem mas. Nie będę wchodził w szczegóły tej analizy, bo to nie ma tutaj większego znaczenia. Powiem tylko tyle, że GC/MS rozdziela podawany aerozol na składniki i umożliwia (z pewnym, acz dość sporym prawdopodobieństwem) określenie związków chemicznych, z których on się składa.
Diabeł jednak często tkwi w szczegółach. Jeśli chmurka jest generowana automatycznie, możemy tylko do pewnego stopnia symulować prawdziwe chmurzenie. Gdy e-papierosa używa człowiek, natychmiast zauważy, że ma zbyt wysoką temperaturę grzałki albo jakieś problemy z transportem płynu. Efekt ten znany jest pod żargonową nazwą ściery, szmaty czy też bobra. Jest on nieco podobny do przypadku, w którym palacz papierosów zapali ćmika odwrotnie, czyli podpalając filtr. Smak takiego papierosa jest fatalny. Gdy mechaniczne urządzenie symuluje palenie/chmurzenie, nie ma takiej kontroli smaku. Stąd też wynikały błędy w analizach, które wykonywano jeszcze kilka lat temu. Automaty „paliły” tak, jak im operator kazał. Stąd też powstawały zaskakujące publikacje, w których donoszono o strasznie szkodliwych związkach w generowanej chmurze. Dziś na szczęście zespoły badawcze są znacznie bardziej świadome i nie przepuszczają takich błędów.
Czy to znaczy, że chmurka jest nieszkodliwa? Oczywiście, że nie można tak myśleć i rozpowszechniać takich wiadomości. Aerozol generowany za pomocą e-papierosa zawiera na pewno co najmniej kilkadziesiąt związków chemicznych (dla porównania – dym tytoniowy ma ich wiele tysięcy).Nawet w przypadku, w którym używamy podstawowej wersji liquidu, czyli mieszaniny glikolu propylenowego i nikotyny, w aerozolu będzie więcej związków. Wynika to z dwóch spraw: po pierwsze każdy ze składników zawiera minimalne ilości zanieczyszczeń, których praktycznie nie można się pozbyć. Ponadto temperatura grzałki może powodować, że związki się rozkładają lub reagują z sobą. Czy trzeba się tego bać? Niekoniecznie, ponieważ ilości powstających nowych związków są najczęściej minimalne, a już Paracelsus pisał, że tylko dawka stanowi o truciźnie. Setki prac naukowych poświęconych składowi chmurki pozwoliły na oszacowanie, że jest ona co najmniej o 95% mniej szkodliwa niż dym tytoniowy. I tę wersję można w tym momencie uznać za obowiązującą. Co jakiś czas w mediach można przeczytać: wykryto rakotwórcze czy toksyczne związki w aerozolu. I zaraz zaczyna się straszenie, że e-papierosy są równie a nawet bardziej szkodliwe niż zwykłe. Mało kto z piszących takie bzdury pofatyguje się, aby sprawdzić ile tego szkodliwego związku wykryto. Zwykle to wygląda tak, że jest go w tym aerozolu mniej niż w powietrzu, którym oddychamy. Tak to wygląda, jak ktoś chce na siłę epatować strachem.
Reasumując: chmurzenie nie jest nieszkodliwe, ale na pewno wielokrotnie mniej szkodliwe niż palenie tytoniu.

 
Leave a comment

Posted by on 13 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Przegląd prasy – grudzień 2018

Pora na kolejny przegląd prasy, a w zasadzie mediów elektronicznych. Rzućcie najpierw okiem na to, co prezentuje portal ABC Zdrowie. Film, który tam zamieszczono nie jest bardzo kontrowersyjny, chociaż redaktorzy twardo usiłują wymóc na gościu, aby powiedział, że e-papieros to zło wcielone. Ale niestety dalej jest zdecydowanie gorzej. Po kolei: „Choć e-papierosy emitują mniejszą ilość substancji szkodliwych dla zdrowia, nadal zawierają nikotynę, silnie rakotwórczy związek chemiczny.” Portal mający promować ZDROWIE nie powinien kłamać. Nikotyna nie jest silnie rakotwórczym związkiem – wystarczy zajrzeć do dowolnych RZETELNYCH źródeł. Dalej nie jest lepiej, bo benzenu w chmurce jest mniej niż w powietrzu miejskim. Na szczęście pani autorka nieco się rehabilituje w dalszej części artykułu.
Z kolei portal Radia ZET pochyla się z troską nad młodzieżą amerykańską. Amerykańska agencja ds. żywności i leków FDA (Food and Drug Administration) już od jakiegoś czasu alarmuje, że dzieciaki rzuciły się na e-fajki jak Reksio na szynkę. No cóż, dzieciaki eksperymentują, a to jest produkt aktualnie modny. Szkoda tylko, że ani FDA ani władze zdrowotne USA nie informują, że cały czas spada liczba młodych ludzi palących zwykłe papierosy i ten spadek jest zdecydowanie silniejszy od czasu, gdy się pojawiły elektroniczne inhalatory nikotyny.
Bzdury o rakotwórczości e-papierosów powiela też tekst na portalu „Piękna miłość”. Nie przeszkadza to autorowi wspominać, że jego mama rzuciła palenie stosując biorezonans, czyli metodę tak naprawdę szamańską.
I jeszcze jeden tekst – tym razem z „Wprost”. Jako chemik otworzyłem szeroko oczy przeczytawszy ten fragment: „Jedna grupa gryzoni była narażona na wdychanie dymu papierosowego, a kolejne na wdychanie aerozolu z e-papierosów, który zawierał: glikol propylenowy i glicerynę pochodzenia roślinnego (z której glikol propylenowy powstaje);”
Pół wieku zajmuję się chemią, ale jako żywo nigdy nie słyszałem, aby glikol powstawał z gliceryny. Tak to niestety wygląda, jak za pisanie tekstów nawet tylko popularnonaukowych biorą się dyletanci.
Dla odmiany – z przyjemnością przeczytałem tekst w Newsweeku. Cytowany jest w nim np. prof. Dave Sweanor, którego miałem przyjemność poznać na konferencji GFN, który w klarowny sposób wyjaśnia różnice pomiędzy składem dymu tytoniowego oraz chmurki z e-papierosa. Dalej wspomniany jest też bardzo ważny raport Harry’ego Shapiro, który miał swoją premierę kilka tygodni temu. I tu zacytuję fragment tekstu z Newsweeka: „Jak twierdzą autorzy raportu, pora zakończyć wreszcie styl polityki antynikotynowej, określany w skrócie „rzuć albo umrzesz”. Zamiast nieustannego straszenia chorobami i śmiercią trzeba zachęcić palaczy do przestawienia się na bezpieczniejsze zamienniki – autorzy raportu twierdzą, że e-papierosy i urządzenia do podgrzewania tytoniu są aż o 95 proc. bezpieczniejsze dla zdrowia od tradycyjnych papierosów.”
I jeszcze cytat z prof. Sweanora: „Trzeba przekonać palacza, że warto przestawić się na produkty alternatywne do papierosów. A nie karać go za palenie” – to doskonałe podsumowanie tematu.
To tyle w tym przeglądzie prasy, kolejny już w nowym roku.

 
Leave a comment

Posted by on 10 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

Szlachetne zdrowie – oh, noble health! (and excise tax)

Dziś piątek, a więc pora na kolejny rozdział poradnika w wersji angielskiej. Tym razem tekst dotyczy bardzo istotnej kwestii, a mianowicie zdrowia. W zasadzie o tym temacie można by napisać całą książkę. Tutaj streściłem to wszystko w kilkunastu zdaniach, starając się wyciągnąć to, co najistotniejsze.
Ten siódmy rozdział Manuala kończy jego część zasadniczą. Nie oznacza to jednak, że nic tam już nie będzie dopisywane. Nowe rozdziały pojawią się już za kilka tygodni, w 2019. Będzie tam trochę o składnikach liquidów i o przygotowaniu własnych mieszanin. Oczywiście to też będzie opisane dość skrótowo. Wraz z doświadczeniem, które użytkownicy nabierają, rośnie też świadomość i umiejętność poszukiwania informacji w innych źródłach.
Wracam jeszcze do informacji z Włoch. Okazuje się, że bez większych problemów udało tam się przeforsować zmianę stawek akcyzy. Zgodnie z nowymi przepisami zamiast 0,40 euro/ml stawka dla liquidów nikotynowych wyniesie 0,10 euro/ml, a dla beznikotynowych – 0,05 euro/ml. Oznacza to zdecydowaną obniżkę – rzędu 80%. No cóż – skoro zamiast planowanych 85 mln euro zebrano z akcyzy zaledwie 5 mln, to taki ruch miał sens. Mam nadzieję, że wszystkie inne kraje zastanowią się zanim wprowadzą jakieś bezsensowne i wzięte z sufitu stawki akcyzy. Dotyczy to także Polski. Na szczęście, jak już pisałem, stawka zerowa będzie obowiązywać tutaj do połowy 2020. Liczę na to, że do tego czasu nikt z polityków nie wpadnie na żadne głupie pomysły.
Dobrego weekendu!

 
Leave a comment

Posted by on 7 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

Zdelegalizować e-papierosa! Natychmiast

motto (Ogólniki – C.K. Norwid)

Ponad wszystkie wasze uroki —
Ty! poezjo, i ty, wymowo —
Jeden wiecznie będzie wysoki:
Odpowiednie dać rzeczy słowo!

Odżyła ostatnio dyskusja dotycząca nazewnictwa sprzętu, którego używamy do przyjmowania naszej ulubionej nikotyny. E-papieros – ta nazwa w języku polskim była prostym przekładem angielskiego pojęcia e-cigarette. Nikt w sumie chyba nie wie, kto pierwszy wpadł na pomysł nazwania elektronicznego inhalatora nikotyny w taki sposób, aby przypominała ona wprost nazwę „papieros”. Najprawdopodobniej wymyślił to jakiś marketingowiec, który był przekonany, że to jest idealna nazwa, która przyciągnie potencjalnych palaczy. Przechodzisz ze zwykłego papierosa na elektronicznego – wędrujesz na wyższy poziom, pozbywając się balastu smoły, związków rakotwórczych i tlenku węgla. Okazało się jednak, że był to miecz obosieczny. Przez długi czas pokutowała nazwa „palenie e-papierosa”, pomimo tego, że tu akurat nic się nie pali. Ot, zwykłe skojarzenie. I dokładnie tak samo wyglądały kwestie prawodawstwa. Papieros to papieros, nie ma znaczenia czy zwykły czy elektroniczny – tak najczęściej argumentowano w sejmie, gdy dyskutowano nad zmianami w ustawie o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. I do tej właśnie ustawy wepchnięto właśnie kolanem nieszczęsne e-papierosy. Czy błędna nazwa wymyślona kilkanaście lat temu miała na to wpływ? Trudno to stwierdzić, choć osobiście jestem przekonany, że tak, przynajmniej w sporym stopniu.
Ostatnio dyskusja ta odżyła na spotkaniu zorganizowanym przez organizację New Nicotine Alliance (Australia). Kolejny raz pojawia się postulat, aby skończyć z tym pierwotnym nazewnictwem raz na zawsze. Z tym postulatem zgadzam się od bardzo dawna. Już dobrych kilka lat temu padały różne propozycje nazw – waperos, chmurnik, czy też EIN – elektroniczny inhalator nikotyny. Żadna z tych nazw niestety nie przyjęła się w społeczności. Nie tylko my mamy ten problem – dokładnie tak samo jest w krajach anglojęzycznych. Tam też jest „e-cigarette” i raczej rzadko spotyka się synonimy tej nazwy.
Czy jest szansa, aby to się zmieniło? Trudno powiedzieć. Wszystko tak naprawdę zależy od WAS, czyli od użytkowników, ale osobiście powoli zaczynam wątpić.

 
Leave a comment

Posted by on 5 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags:

Następny rozdział poradnika w wersji angielskiej, akcyza we Włoszech

Dziś, jak w każdy piątek, rozszerzyłem anglojęzyczną wersję poradnika – Manual(English) – o kolejny rozdział. Tym razem jest tam kilka zdań na temat prawa związanego z e-papierosami. Nie wchodzę w tekście w szczegóły, ponieważ: po pierwsze – tekst byłby naprawdę bardzo długi, a po drugie – sytuacja prawna zmienia się jak w kalejdoskopie. Często w ciągu kilku miesięcy w danym kraju może nastąpić wiele zmian. Jeśli macie jakichś zagranicznych znajomych, którzy zaczynają właśnie chmurzyć, a znają angielski – możecie im podsunąć stronę z tym manualem. Może im się przyda.
Z innej beczki – jak wiadomo, Włochy już 5 lat temu wprowadziły wysoką akcyzę na liquidy. Władze spodziewały się dziesiątek milionów euro z tego podatku, ceny wzrosły o ponad 100%. Wiele małych firm i dystrybutorów przestało istnieć, a szara strefa i czarny rynek zaczęły kwitnąć. Wygląda jednak na to, że jest szansa, że stawki akcyzy zdecydowanie spadną. Wynika to z konsekwentnego działania organizacji zrzeszających producentów i dystrybutorów oraz silnego lobbingu organizacji waperskich. Dobrze, że nasi się opamiętali i zerowa stawka akcyzy ma być utrzymana co najmniej do połowy 2020 roku.

 
Leave a comment

Posted by on 30 listopada 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

UWAGA! Woda w płucach

Dziś chciałem napisać trochę o powracającym od lat micie, jakim jest powodowane używaniem e-papierosów zbieranie się wody w płucach. Dość często pojawiają się takie informacje w przestrzeni medialnej, a zaniepokojeni użytkownicy usiłują się czegoś o tej sprawie dowiedzieć. Starsi czytelnicy tej strony zapewne pamiętają legendy sprzed kilkudziesięciu lat o słynnej czarnej wołdze (była taka marka samochodu), która jeździła po Polsce, a jej załoga porywała ludzi. Ostatnio ta legenda odżyła w postaci białego busa, którego załoga porywa dzieci, aby pozyskać narządy do przeszczepu. Tego typu „urban legends” obrastają w kolejne drastyczne szczegóły. Dzieci znikają bez śladu albo też są znajdowane potem nieżywe porzucone w odludnych miejscach – ze śladami operacji, najczęściej nerek. Często informacje takie są przekazywane z komentarzami typu „wiem, od znajomego policjanta, oni nie informują szerzej, żeby nie było paniki”. Brzmi wiarygodnie, prawda?
No dobrze – to jak to jest naprawdę? Zacznijmy od tego, że jeśli zaczniemy się dopytywać o szczegóły, to informator mówi: no, ja sam nie znam takiego przypadku, ale kolega z pracy mojego sąsiada trafił do szpitala z tego powodu. Próba dopytania o to, który to szpital kończy się zawsze niepowodzeniem. Swego czasu prowadziłem na temat wody w płucach dyskusję ze studentem medycyny (ponoć) z Łodzi, który opowiadał, że takie coś usłyszał od mądrego profesora na wykładzie. Zgodnie z tą informacją pół oddziału pulmonologicznego zajmowali właśnie tacy pacjenci. Pech chciał, że pan „student” nie pamiętał nazwiska profesora ani też nazwy przedmiotu, który był wykładany. Normalnie jak w „Misiu” – przechodziliśmy… z tragarzami.
Owszem, są medyczne przypadki, gdy w miąższu płucnym albo w jamie opłucnej zbiera się płyn, ale jest to związane z rozmaitymi schorzeniami – począwszy od chorób serca, przez zapalenie opłucnej i płuc, aż do nowotworu płuc. I tego typu problemy medyczne były znane na długo przed tym, zanim e-papierosy pojawiły się na rynku.
Ponieważ jednak widmo wody w płucach spowodowanej używaniem e-papierosów nadal krąży w przestrzeni publicznej, postanowiłem wyjaśnić kilka spraw. Po pierwsze – płuca są wilgotne i byłoby bardzo źle, gdyby było inaczej. One muszą zawierać wodę. Po drugie: wymysł, że inhalacja liquidem może spowodować gromadzenie się wody w płucach jest zwyczajnie głupia. To by oznaczało, że korzystanie np. z prysznica czy też z powszechnie znanych inhalacji ze wskazań medycznych niesie z sobą śmiertelne niebezpieczeństwo. Organizm człowieka jest naprawdę doskonałą konstrukcją i potrafi sobie radzić z takimi sytuacjami. Jestem chemikiem, a nie lekarzem, dlatego też postanowiłem zasięgnąć informacji u źródła. Porozmawiałem sobie na ostatniej konferencji GFN z prof. Riccardo Polosą z Włoch (dodajmy – specjalista-pulmonolog). Mówił mi, że też się kilka razy spotkał z takimi informacjami i tylko załamywał ręce. Chmurzenie nie jest pomysłem ostatnich tygodni czy miesięcy. Miliony ludzi na całym świecie to robią – i to już od ponad dekady. Gdyby taki przypadek (choćby jeden) się zdarzył, już na pewno byłoby o tym głośno w środowisku medycznym, a już na pewno wiedziałby o tym Riccardo.
Reasumując: problem zbierania się płynu w płucach nie jest związany z używaniem e-papierosów. Jeśli stanowisko lekarzy specjalistów w tej kwestii się zmieni, na pewno was o tym poinformuję.

 
Leave a comment

Posted by on 29 listopada 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

Hu hu ha, nasza zima zła

No dobrze, na razie nie jest aż taka zła. Może zresztą w ogóle nie będzie zimy takiej, jakie pamiętam z młodości. Ale tak czy inaczej postanowiłem w Poradniku napisać trochę o tym, jak postępować ze sprzętem i liquidami w czasie, gdy temperatura spada zdecydowanie poniżej zera. Jeśli ta wiedza nie przyda się wam w tym roku, to może w kolejnych będziecie korzystać z tych rad. Myślę, że warto zapamiętać te informacje, jeśli wybieracie się w miejsca, w których jest zimno – do Skandynawii czy na Antarktydę. Pozwoli to uniknąć niemiłych niespodzianek i rozczarowań.
Dzisiejszy wpis w Poradniku kończy jego podstawową część. Starałem się przekazać w formie dość skondensowanej wiedzę, która jest niezbędna dla początkujących użytkowników e-papierosów. Oczywiście Poradnik będzie kontynuowany, ale dopiero za jakiś czas. Muszę sobie zrobić przerwę, aby nabrać do tego pewnego dystansu. Od razu napiszę, że to absolutnie nie oznacza, że nie będzie kolejnych wpisów na blogu czy też w angielskiej wersji poradnika. Te będą się ukazywać regularnie.

 
Leave a comment

Posted by on 26 listopada 2018 in Uncategorized

 

Tags:

Kolejny rozdział wersji angielskiej poradnika & akcyza na liquidy

Dziś piątek, a więc dzień anglojęzyczny. Dodałem właśnie szósty rozdział do zakładki Manual (English). Tym razem piszę o tym co robić w przypadku, gdy coś nie działa. Tekst jest krótki, to prawda, ale trzeba pamiętać, że poradnik przeznaczony jest dla naprawdę początkujących. Wiadomo, że można by napisać znacznie więcej o tym wszystkim, ale tak naprawdę osoby, które mają już więcej wiedzy, zazwyczaj potrafią znaleźć pomoc na forach czy grupach zrzeszających hobbystów. W tym przypadku najistotniejsze jest to, aby nerwowy początkujący użytkownik e-papierosa nie zrobił sobie niepotrzebnie krzywdy, a z drugiej strony nie biegł zaraz do sklepu z prośbą o pomoc, tylko po to, aby się dowiedzieć, że właśnie wywapował cały płyn i dlatego jego sprzęt (pozornie) nie działa.
W kolejnych rozdziałach napiszę o kwestiach prawnych związanych z e-papierosami oraz o tym, co do tej pory wiemy o wpływie chmurzenia na zdrowie.
A jak już jesteśmy przy temacie prawa, to w tym tygodniu w sejmie prowadzone są prace nad akcyzą na płyny (liquidy). Tym razem są dobre wiadomości, ponieważ – jeśli ustawa zostanie przegłosowana – zerowa stawka akcyzy będzie obowiązywać nie do 31.12.2018, ale do 30.06.2020. Wygląda więc na to, że rewolucja akcyzowa została odłożona o 1,5 roku. Prawdopodobnie oznacza to tyle, że do tego czasu nie będzie też (na szczęście) rewolucji cenowej. Co będzie po połowie 2020 roku to nie wiadomo. Może do tego czasu władza zrozumie, że nakładanie szalonej akcyzy na liquidy nie ma zwyczajnie sensu. Ot tak sobie marzę…

 
Leave a comment

Posted by on 23 listopada 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

UWAGA! Rusza druga edycja grantów Knowledge*Action*Change

Organizacja Knowledge*Action*Change zajmująca się miedzy innymi redukcją szkód spowodowanych paleniem tytoniu ogłosiła właśnie, że odbędzie się drugi konkurs, w ramach którego można zdobyć całkiem interesujące (także finansowo) granty. Przypominam, że ten portal jest właśnie efektem grantu, który zdobyłem w czerwcu 2018.
Kto może wziąć udział? Każdy, kto ma jakiś spójny pomysł związany właśnie z redukcją szkód związanych z paleniem. Mogą to być projekty czysto badawcze – medyczne, chemiczne, ale też psychologiczne albo socjologiczne. Ale oczywiście tak naprawdę każdy ciekawy pomysł się liczy. Poszukiwani są np. ludzie, którzy tworzą bazy dowodów na mniejszą szkodliwość nowych produktów mogących zastąpić papierosy, takich jak e-papierosy, snus czy nowatorskie wyroby tytoniowe. Można też zaproponować projekt związany z propagowaniem w społeczeństwie – lokalnym albo globalnym – wszelkich działań na rzecz zmniejszenia epidemii tytoniowej. Mój projekt ma za zadanie poszerzanie wiedzy ludzi, którzy chcieliby dokonać świadomego wyboru. Jak widać, zyskał uznanie zespołu oceniającego. A może ktoś ma jakiś inny ciekawy pomysł na propagowanie redukcji szkód spowodowanych paleniem? Rzućcie okiem na zalinkowaną stronę, jest tam na końcu kilka sugestii dotyczących przykładowych tematów. Jeśli nie jesteście pewni, czy wasza wizja pasuje do tematyki, możecie się kontaktować z organizatorami przed wysłaniem zgłoszenia. Pomyślcie, może to ktoś z Was zostanie laureatem tej edycji konkursu.
Kilka informacji istotnych: trzeba mówić po angielsku, ponieważ w tym języku komunikujecie się z zespołem oceniającym oraz innymi uczeestnikami. Kandydat musi też mieć możliwość dotrzeć na przyszłoroczny GFN do Warszawy i być tam obecny w dniach 11-16 czerwca 2019. Na miejscu spotkacie się z organizatorami, a także z niektórymi tegorocznymi laureatami, aby posłuchać o ich doświadczeniach. Oczywiście będziecie też mieli okazję uczestniczyć w całym programie GFN, posłuchać wykładów specjalistów i porozmawiać z nimi indywidualnie.
Zwycięzcy konkursu nie muszą się o nic martwić – zarówno przejazd, jak też całkiem wygodny pokój w hotelu Marriott jest w pakiecie. Na miejscu też zostaniecie nakarmieni i napojeni (jak zawsze będą dwie imprezy integracyjne). Po cichu powiem, że catering na GFN jest naprawdę dobry, podobnie jak i hotelowe śniadania. Przewidziano 20 grantów po – uwaga – 10 000 $ każdy. Myślę, że to całkiem spora suma jak na roczny grant.
Aha, jeszcze jedna ważna sprawa: termin nadesłania zgłoszeń mija 15 stycznia 2019, więc macie niecałe dwa miesiące na przygotowanie wszystkiego. Ogłoszenie listy laureatów nastąpi 15 marca. Jeśli ktoś będzie miał jakieś dodatkowe pytania – zapraszam do kontaktu ze mną.

 
Leave a comment

Posted by on 22 listopada 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,