RSS

Stażystka z Arizony pisze o e-papierosach

Trafiłem właśnie na artykuł z Arizony, dotyczący „potencjalnych niebezpieczeństw związanych z tzw. pasywnym chmurzeniem (second hand vaping)”. Co prawda nie jest to polski artykuł, ale chcę go skomentować, aby pokazać, jak wygląda niefachowe czytanie tekstów oraz brak podstaw wiedzy chemicznej i toksykologicznej. Panią autorkę może trochę usprawiedliwiać to, że nie jest jeszcze dziennikarką, ale dopiero stażystką i studentką dziennikarstwa na University of Arizona. Ale teraz do rzeczy.
Stan Arizona zaczyna myśleć o wprowadzeniu ograniczeń w wapowaniu. Prawdopodobnie dlatego powstał ten artykuł – aby trochę postraszyć.
Jak zwykle mamy tutaj typowy wstęp o tym, że e-papierosy są zachwalane jako bezpieczniejsze od zwykłych. „Zachwalane” – to już jest dość charakterystyczne sformułowanie. Czyli producenci czy dystrybutorzy zachwalają, ale – w domyśle – prawda zapewne jest inna. Dalej jest o tym, że firmy e-papierosowe reklamują, że wydmuchiwana chmurka to tylko para wodna. Zaraz, zaraz – od dobrych pięciu lat nie widziałem takiej informacji u żadnego poważnego sprzedawcy (tych z Alledrogo nie liczę). Skład chmurki wydmuchiwanej znany jest już od kilku lat z solidnych badań naukowych. W zasadzie pani Emmalee Mauldin za chwilę pisze o tym, co jest w wydychanej chmurce: „pozostałości nikotyny, cząstki stałe, metale ciężkie i inne związki powodujące raka”. I w tym momencie łapy opadają. Pani Mauldin chyba nigdy nie słyszała o Paracelsusie i o regule, że wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka stanowi o truciźnie. Owszem, waper wydmuchuje pozostałości nikotyny, ale jest jej tyle, ile np. w pomidorach czy bakłażanach. To samo dotyczy reszty. Metale ciężkie? Zbadajmy powietrze w mieście – wtedy będzie zdziwienie. A odwoływanie się do artykułu Stantona Glatza z 2013 pokazuje, że tekst pisany jest pod konkretną tezę.
Ale dalej jest jeszcze gorzej. Cytowana jest pani prof. Judith S. Gordon z Wydziału Pielęgniarstwa wspomnianego University of Arizona. Pozwólcie, że zacytuję ten fragment w oryginale: „So, it’s the same issue with secondhand smoke that secondhand vapor contains all the same chemicals as if you were vaping yourself, just as secondhand smoke contains all of the same chemicals as if you were smoking yourself.”
W skrócie: pasywne chmurzenie powoduje wdychanie tych samych związków, które wdycha waper, podobnie jak pasywne palenie tytoniu powoduje wdychanie tych samych związków, które wdycha palacz.
I to już jest kompletny brak zrozumienia. Po pierwsze: nikt z waperów nie wdmuchuje stojącym obok ludziom chmurki do płuc. Nawet jeśli ktoś stoi obok chmurzącego, nie wdycha tego, co waper. Co najmniej 95% nikotyny pozostaje w organizmie chmurzącego. Reszta jest wydmuchiwana, ale w powietrzu się rozwiewa. Co więcej – pani Gordon chyba ma niewielką wiedzę o składzie dymu tytoniowego oraz tzw. strumienia bocznego, czyli tego, co emituje papieros pozostawiony na chwilę pomiędzy zaciągnięciami. Te składy są zdecydowanie różne – a strumień boczny zawiera znacznie bardziej niebezpieczne związki pochodzące m.in. z procesu pirolizy. Tu przypomnę, że e-papieros odłożony na stół nie emituje niczego. No cóż, ale tak to jest, gdy o kwestiach chemicznych czy toksykologicznych wypowiada się doktor psychologii klinicznej.
Podobnych artykułów zapewne można znaleźć znacznie więcej. Smutne, że po tylu latach badań i tysiącach(!) publikacji naukowych nadal przekaz jest taki sam, jak 10 lat temu. Przekaz jednoznacznie negatywny. I czytelnik, który trafi na taki tekst pomyśli sobie: skoro nie ma różnicy, to nie przejdę na e-papierosy, będę dalej palił zwykłe.

 
Leave a comment

Posted by on 15 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Czy warto uratować milion ludzi rocznie? Ważne wyniki badań dotyczących e-papierosów

Pod koniec stycznia w prestiżowym czasopiśmie medycznym – New England Journal of Medicine ukazały się teksty bardzo ważne z punktu widzenia użytkowników e-papierosów. Jednym z nich jest tzw. edytorial, czyli artykuł od redakcji. Tekst ten jest niejako komentarzem do bardzo ważnego innego artykułu w tym samym numerze NEJM, o którym napiszę za chwilę. Edytorzy czasopisma piszą, że artykuł Hajka pokazuje jednoznacznie, że e-papierosy należy zacząć traktować poważnie jako pomoc przy rzucaniu palenia. Wskazują, że efektywność jest tutaj zbliżona do tej, którą można osiągnąć złożonymi metodami farmakologicznymi. Metody te obejmują używanie leków takich jak wareniklina czy bupropion, połączone z nikotynową terapią zastępczą (NTZ). Edytorzy zauważają, że e-papierosy nie są wolne od wad. Są badania, które pokazują pewne negatywne skutki ich stosowania – ale większość z nich prowadzono albo in vitro albo też na myszach. Piszą też o kwestii używania e-papierosów przez dzieci i młodzież. Moim zdaniem ta sprawa jest bardziej niż dyskusyjna, ale czas pokaże kto ma rację. Co jest istotne – w tekście mamy jednoznaczne stwierdzenie, że e-papierosy są bezpieczniejsze niż konwencjonalne. OK, my to wiemy od dawna, ale jeszcze kilka miesięcy temu w poważnych amerykańskich czasopismach naukowych takie stwierdzenie by nie padło. Widzę to jako delikatne światełko w tunelu.
Teraz kilka słów o tym, co zbadał prof. Peter Hajek (dodam, że jednym z autorów jest też „nasz człowiek”, czyli Maciej Goniewicz). Badano niemal 900 osób, z których nikt nie stosował wcześniej ani e-papierosów ani też NTZ. Wszyscy byli pełnoletni, a z badania wykluczono kobiety w ciąży oraz karmiące piersią. Podzielono ich na dwie grupy – jedna miała używać e-papierosów, a druga jednej z metod NTZ. Nie wchodzę głębiej w metodykę badań – to można znaleźć w artykule. Istotne są wyniki. Okazuje się, że w grupie e-papierosowej po roku 18% nadal nie paliło, podczas gdy w grupie NTZ odsetek ten wyniósł 9,9. Mamy tu jednoznaczny dowód, że e-fajki są dwa razy bardziej efektywne w działaniu. Zbierano też informacje dotyczące ewentualnych działań niepożądanych. W grupie E-P najczęściej raportowano podrażnienia gardła (przemijające po czasie), natomiast w grupie NTZ najczęstszym działaniem niepożądanym były nudności.
Popatrzmy jeszcze raz na liczby. Na świecie z powodu chorób odtytoniowych umiera rocznie 6 mln ludzi. Jeśli weźmiemy dane statystyczne Hajka – 18% sukcesu w rzucaniu palenia przy pomocy e-papierosów – wyjdzie nam, że MILION istnień rocznie można uratować. Milion! OK, to jest świat, a Polska? U nas rocznie umiera ok. 70 tys. ludzi – średniej wielkości miasto. 18% od tej liczby to 12,6 tys. Ja to napiszę w nieco inny sposób – upór naszego ministerstwa i polityków powoduje, że tysięcy ludzi nie da się uratować. Ich śmierć obciąża każdego, kto przeciwstawia się popularyzacji e-papierosów w imię jakiejś niejasnej chorej ideologii.

 
Leave a comment

Posted by on 8 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Masz 99 lat i mieszkasz na Hawajach? Nie zapalisz

Co prawda nie dotyczy to bezpośrednio użytkowników e-papierosów, ale temat jest naprawdę zagadkowy. OK, wyobraźmy sobie następujący dialog:
– Dzień dobry, paczkę papierosów poproszę.
– Ile pan ma lat?
– 99.
– Bardzo mi przykro, jest pan za młody, aby palić. Nie sprzedam. Proszę przyjść za rok.

Brzmi jak kiepski dowcip? Zapewne, ale niewykluczone, że za kilka lat może stać się faktem. Władze Hawajów rozważają podnoszenie wieku uprawniającego do zakupu wyrobów tytoniowych. Nie do 21 lat, nawet nie do 25. Tu pomysł jest taki: za rok (2020) wiek ten ma być podniesiony do 30, w kolejnym roku (2021) będzie to 40, w 2022 – 50. Już w 2023 trzeba będzie mieć 60 lat, żeby legalnie kupić papierosy. W 2024, czyli za 5 lat, wiek ten zostanie podniesiony do STU LAT! Czyli paczkę ćmików będzie mógł kupić ktoś urodzony w nie później niż w 1924 roku. Brzmi jak paranoja? Owszem. Jest możliwe? Jak najbardziej!
Oczywiście ideą jest tutaj ochrona ludzi przed następstwami palenia tytoniu – w rozumieniu ustawodawców. Tylko, że ja nie bardzo rozumiem, czy to jest właściwa metoda. Czy ktoś z was wierzy w to, że za pięć lat hawajski 60-latek, który palił od 14 roku życia, nagle zrezygnuje z papierosów? Ja nie. Pokombinuje, rozejrzy się i znajdzie źródła zastępcze. Zakazy tylko wzmacniają szarą strefę i czarny rynek. I żeby nie było – nie jestem zwolennikiem palenia. Chyba zresztą nie muszę tego wyjaśniać.
Zastanawiam się tylko, w jakim kierunku to wszystko pójdzie. Z jednej strony zakazy dotyczące palenia, z drugiej walka z alternatywą, czyli np. z e-papierosami, bo to przecież samo zło. Kto na tym wszystkim wygra? Niestety, sprawa jest boleśnie prosta – wygra ten, kto więcej zapłaci. Bo na pewno nie chodzi o zdrowie ludzi – to akurat jest najmniej istotne. Dlatego raczej nie wierzę, że wspomniany w dialogu 99-latek będzie za 5 lat problemy z kupieniem zwykłych papierosów. Niestety, nie jestem aż tak pewny, jeśli chodzi o e-papierosy. Te są czystym złem – dla Big Tobacco, dla władz zdrowotnych, dla większości mediów. Bo nie wiadomo, co tam w nich jest.

 
Leave a comment

Posted by on 6 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Kolejne bzdury na popularnym portalu internetowym

Przez jakiś czas nie pojawiały się na portalach internetowych jakieś szczególnie dziwaczne artykuły. Myślałem, że powoli sytuacja normalnieje. Niestety, raptem kilka dni temu na portalu abcZdrowie, będącym częścią wp.pl został opublikowany tekst, którego nie mogę pominąć milczeniem.
Już sam tytuł powoduje, że się nóż w kieszeni otwiera. „E-papierosy są bardzo szkodliwe. Wyniki badań”. Jak wiadomo, większość przeglądających wiadomości rejestruje przede wszystkim tytuł – i ten zapada w pamięć. Zacznijmy od filmu, w którym już niemal na początku pada sformułowanie: „wdychanie sztucznej nikotyny”. No tak – mamy tu klasyczny przekaz – to jest sztuczna nikotyna, a w tytoniu jest naturalna. Dalej jest oczywiście o formaldehydzie, klasyczny temat jak wiecie.
Dalej z kolei jest o amerykańskich naukowcach, którzy coś tam odkryli. Starsi czytelnicy na pewno pamiętają dowcipy z czasów PRL o sowieckich naukowcach. Teraz podobne są o amerykańskich. No i właśnie teraz o American Heart Association. Skąd oni wzięli te liczby? Skąd mają dane do porównania? Tak naprawdę trudno powiedzieć. Postanowiłem prześledzić nieco źródła. Liczby cytowane z lubością na wp.pl znalazłem tutaj. I w tym samym miejscu jest tylko krótka informacja o tym, że uzyskano je metodą regresji logistycznej (logistic regression analysis). I tyle. Krótkie wyjaśnienie – to oznacza, że na podstawie jakichś niejasnych parametrów wylicza się szanse zachorowania na jakąś chorobę. To nie są żadne badania porównawcze, w których biorą udział ludzie realni. Nie analizuje się przypadków chorobowych, ale konstruuje model teoretyczny. Zazwyczaj zresztą jest tak, że minimalna zmiana parametrów powoduje olbrzymią zmianę wyników (coś w rodzaju efektu motyla). Dlatego też – moim skromnym zdaniem – te sensacyjne „wyniki”, które nie są żadnymi wynikami, ale liczbami z modelu teoretycznego, można spokojnie zwinąć w rurkę i wetknąć gdzie tam kto sobie chce.
Ja poczekam na wyniki badań realnych – np. przypadków udaru mózgu spowodowanego używaniem e-papierosów. Jak się wczytacie w ten ostatni link, to zobaczycie, że oni tam nawet piszą, że 4,2% używających e-papierosy miało zawał, ale uczciwie przyznają, że dane nie dowodzą, że to właśnie one były przyczyną.
I jeszcze jedna sprawa – kolejny raz mamy do czynienia z dużą manipulacją. Chcę was na to uczulić.
Weźmy ten fragment tekstu pani autorki: „Mimo że powszechnie uważa się, że e-papierosy są mniej szkodliwe niż te tradycyjne, badania przeprowadzone przez American Heart Association zdają się temu przeczyć. Naukowcy odkryli, że palenie tych wyrobów zwiększa ryzyko…” Dawno nie czytałem aż tak piramidalnej bzdury.
Zobaczcie – nawet jeśli dane liczbowe byłyby wzięte z realnych przypadków, a nie z modelu, to jest to porównanie waperów z osobami niepalącymi. A gdzie – do ciężkiego diabła – jest porównanie z palaczami zwykłych papierosów? To jest przecież kombinacja alpejska, ale wielu ludzi się nabierze. Tymczasem przypomnę, że Public Health England oszacowało, że chmurzenie jest o 95% mniej szkodliwe niż palenie.
I tyle na ten temat. Dodam jeszcze może na koniec, że rzuciłem okiem, co pisuje pani autorka na portalu WP. Okazuje się, że w zasadzie zajmuje się wyłącznie tematyką kulinarną. Szkoda, że przy niej nie pozostała.

 
Leave a comment

Posted by on 1 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Kolejny paranoiczny pomysł w USA

Jak być może wiecie, prawo w Stanach dzieli się na federalne, czyli ogólnokrajowe, oraz stanowe, czyli takie, które obowiązuje wyłącznie na terenie danego stanu. W przypadku alkoholu, o ile się nie mylę, na całym terytorium USA alkohol wolno kupić dopiero po osiągnięciu 21 roku życia. Niektóre stany pozwalają na picie alkoholu przez osoby młodsze, ale to też podlega rozmaitym restrykcjom od stanu do stanu. Nieco inaczej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o kupno i palenie tytoniu. Tutaj każdy stan ma własne regulacje. W większości z nich minimalnym wiekiem pozwalającym na kupno papierosów i innych wyrobów tytoniowych jest 18 lat. Co ciekawe, w większości stanów nie ma ograniczenia wiekowego, jeśli chodzi o samo palenie. W kilkunastu wiek ten wynosi 18 lat. Przekraczając przepisy palacze narażają się na grzywnę, ale czasami grozi za to nawet osadzenie w więzieniu.
Powyższe informacje są tytułem wstępu. Teraz informacja, która dotyczy jednego konkretnego stanu, mianowicie Iowa. W stanie tym obowiązuje minimalny wiek zakupu i palenia wynoszący 18 lat. To samo dotyczy jak na razie chmurzenia, czyli używania (i zakupu) e-papierosów i liquidów. Jak już pisałem parę dni temu, w USA trwa histeria związana z tym, że młodzież eksperymentuje z e-papierosami. I właśnie na fali tej histerii władze stanu Iowa wpadły na pomysł, który jest tak naprawdę zupełnie od czapy. Chcą one podnieść minimalny wiek pozwalający na zakup e-fajek i liquidów oraz na chmurzenie z 18 do 21 lat. Dokładnie tak. To ma być ich sposób na walkę z chmurzeniem w swoim pięknym stanie. Szlaban na e-fajki. Ale jeśli chcesz kupić zwykłe ćmiki i palić, a masz pomiędzy 18 a 21 lat – proszę bardzo! Smacznego! Na e-fajki będziesz się mógł/mogła przerzucić, jak skończysz 21, a teraz się truj. I nie pyszczyć mi tutaj! To przecież dla dobra młodzieży ma być taki przepis. W końcu my wiemy lepiej.
Jeśli nie wierzycie i chcecie zobaczyć oryginalny dokument – proszę bardzo, tu go znajdziecie. Masz 20 lat i pokażesz się z marlboro czy camelem na ulicy? Super! Ale jeśli nie daj Boże puścisz chmurkę z e-fajka, grozi ci skazanie na prace publiczne – od 8h do 16, jeśli to się będzie powtarzać. Porządek musi być!
Co najsmutniejsze, problemu nie widzi też Amarican Lung Association (Amerykańskie Stowarzyszenie Chorób Płuc), które nazywa tę propozycję „krokiem we właściwym kierunku”.
Ja nazywam go paranoicznym i chorym. Myślę, że zgodzicie się ze mną, jeśli nie wszyscy, to choć część z Was.
I tak – wiem oczywiście, że podstawowym hasłem jest „follow the money” (podążaj za kasą).

 
Leave a comment

Posted by on 29 stycznia 2019 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Wykład profesora Andrzeja Sobczaka na Śląskim Festiwalu Nauki

Kilka dni temu zapowiadałem wykład prof. Andrzeja Sobczaka na Śląskim Festiwalu Nauki. Domyślam się, że mało kto miał szansę tam dotrzeć. Dlatego bardzo się cieszę, że profesor zdecydował się na upublicznienie swojego wystąpienia. Tematem wykładu jest porównanie papierosów elektronicznych i konwencjonalnych. Prof. Sobczak jest niekwestionowanym autorytetem w tej dziedzinie. Przez wiele lat prowadził m.in. badania nad szkodliwością dymu tytoniowego, a od kilku lat jego dwa zespoły badawcze zajmują się e-papierosami i to zarówno od strony chemicznej, jak też medycznej. Myślę, że warto obejrzeć ten wykład, ale też udostępnić jak najszerzej – ludziom, którzy powtarzają jak mantrę „nie ma badań”, „nie wiadomo, co tam siedzi”, „woda w płucach” itd.
Wykład znajdziecie na YouTube. Dobrego oglądania!

 
Leave a comment

Posted by on 27 stycznia 2019 in Uncategorized

 

Tags: , , ,

FDA na poważnie planuje wojnę z e-papierosami

Niepokojące informacje docierają zza oceanu. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) od dawna ma negatywne stanowisko wobec e-papierosów, ale do tej pory wszelkie działania z ich strony kończyły się w zasadzie niczym. Tym razem jednak szef agencji, dr Scott Gottlieb w oświadczeniu wydanym w zeszły piątek, 18.01, posunął się zdecydowanie dalej. Poinformował, że z przerażeniem obserwuje „epidemię chmurzenia” wśród młodzieży w Stanach Zjednoczonych. W oświadczeniu wprost został wymieniony bardzo popularny nowy model e-papierosa – JUUL. Przypomina on nieco znane wszystkim pendrive’y. W Polsce, z tego co wiem, nie jest specjalnie popularny, a na świecie znany jest już od niemal 4 lat. W odróżnieniu od modeli popularnych na rynku europejskim używa się w nim kapsułek (ang. pod). Jest jeszcze jedna istotna różnica – w liquidach nie używa się wolnej nikotyny, ale jej soli. Zwykle stężenie tej soli jest większe niż nikotyny w naszych liquidach. Ale mniejsza o to – Gottlieb uważa, że firma PAX Labs, która jest właścicielem marki JUUL prowadzi mocne działania marketingowe nakierowane na młodzież. Podstawowym argumentem jest to, że kapsułki oferowane są w kilku wersjach o różnych smakach, w tym także owocowych (tak jakby dorośli nie lubili takich smaków). FDA rozpoczęła rok temu śledztwo w tej sprawie, w efekcie zmuszając firmę do ograniczenia liczby oferowanych smaków do kilku. Teraz agencja idzie dalej. Jak stwierdził Gottlieb, trzeba temu wszystkiemu przeciwdziałać, a najlepszym sposobem będzie całkowity zakaz sprzedaży aż do uzyskania formalnej zgody na ponowne wejście na rynek. Powiedział, że jeśli w 2019 nadal będzie rosnąć liczba użytkowników JUULa, FDA wykona taki drastyczny krok. Co więcej – to nie ma być zakaz tylko dla marki JUUL, ale generalnie dla wszystkich e-papierosów. Wszystkie firmy mogą zostać zmuszone do tego, aby wystąpić o formalną zgodę na umieszczenie swoich produktów na rynku.
Od razu napiszę, że proces uzyskiwania takiej zgody może trwać aż kilka lat. A tymczasem zwykłe papierosy nadal będą sprzedawane wszędzie. Nie wiem, jak Wy, ale ja uważam to za paranoję.

 
Leave a comment

Posted by on 25 stycznia 2019 in Uncategorized

 

Tags:

Książka-bumerang ponownie wylicytowana w aukcji na WOŚP!

Kilka minut temu zakończyła się aukcja, na której licytowana była książka, która kolejny raz wróciła, aby zebrać kasę na WOŚP. Byłem bardzo ciekawy, jak w tym roku będzie wyglądać licytacja. Przyznam, że byłem lekko nerwowy. Tymczasem wynik przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Ostatecznie moja książeczka z 2012 roku została wylicytowana za gigantyczną sumę 3450 złotych! Wielki szacunek dla zwycięzcy (www_inawera_com – z czymś mi się ta nazwa kojarzy… 😉 ). Podziękowania oczywiście dla wszystkich, którzy wzięli udział w licytacji. Walka była zażarta. Podsumujmy więc dotychczasową kasę: 200+700+2550+3450=6900! Po prostu super!
Może za rok książka wróci, aby znowu czynić dobro? Byłoby fajnie, prawda? 🙂
Swoją drogą – moje wnuki miały badania przesiewowe słuchu dzięki sprzętowi Orkiestry. Podejrzewam, że większość z Was też bezpośrednio lub pośrednio spotkała się ze sprzętem z serduszkami. Za rok znowu będziemy wspierać. Siema!

 
Leave a comment

Posted by on 20 stycznia 2019 in Uncategorized

 

Aukcja zakończona – dziękuję!

Mamy już wyniki aukcji, na której był licytowany komplet książek związanych z e-papierosami – trzech moich i jednej autorstwa prof. Andrzeja Sobczaka. Walka była zażarta, ostatecznie udało się uzyskać sumę 405 złotych. Bardzo się cieszę, gratuluję zwycięzcy (wygrał allegrowicz o nicku Jestemhappy – odnoszę nieodparte wrażenie, że już kiedyś ten nick widziałem 😉 ) Korzystając z okazji dziękuję też wszystkim, którzy wzięli udział w licytacji. Na marginesie – mam już kolejny pomysł na przyszły rok, to znaczy w zasadzie podpowiedziała mi go Ola (tyle mogę ujawnić). Na razie jest on in statu nascendi, pomaleńku będzie się krystalizował przez najbliższe miesiące. Czasu do kolejnego finału jest na szczęście sporo.
Przypominam, że do jutra można jeszcze licytować moją książkę, która po raz kolejny wraca na Allegro i za każdym razem zgarnia coraz większą kasę.

 
Leave a comment

Posted by on 19 stycznia 2019 in Uncategorized

 

I jeszcze jedna aukcja WOŚP – książka, która wraca kolejny raz

Od soboty trwa moje osobista aukcja zestawu książek o e-papierosach, ale dziś chcę zwrócić uwagę na inną aukcję, która ma już pięcioletnią historię. Wystawiłem wtedy mój poradnik (wydanie 2012), zastanawiając się jak to będzie wyglądać. I tu zaskoczenie, bo zwycięzca aukcji, Marek, postanowił, że ponownie wystawi tę samą książkę, dopisując własną dedykację. Jak zapowiedział, tak uczynił – i tym razem cena poszybowała do 700 zł. Książka powróciła jak bumerang na aukcje WOŚP, osiągając rok temu kosmiczną cenę 2550 zł!
Zwycięzca postanowił kontynuować tradycję, no i mamy kolejną odsłonę.

Zapraszam do licytowania (do niedzieli, 20 stycznie) – tę aukcję-bumerang znajdziecie na stronie WOŚP tutaj.

 
Leave a comment

Posted by on 15 stycznia 2019 in Uncategorized

 

Tags: