RSS

Author Archives: mirek

E-papierosy i drgawki?

Muszę przyznać, że z dużym zdziwieniem przeczytałem pilny komunikat amerykańskiej agencji FDA dotyczący zarejestrowanych przypadków drgawek (ang. seizures) występujących w związku z używaniem e-papierosów. No właśnie – „w związku”? Owszem, zatrucie nikotyną może spowodować drgawki, ale zgodnie z aktualną wiedzą medyczną takie działanie niepożądane występuje po przyjęciu naprawdę dużej dawki tego alkaloidu. Zanim wystąpią drgawki, osoba zatruta nikotyną odczuwa tachykardię (przyspieszone bicie serca), mdłości (czasami prowadzące do wymiotów – w ten naturalny sposób organizm próbuje pozbyć się trucizny), światłowstręt. Drgawki są w zasadzie przedostatnim etapem, po którym następuje już zgon. Opisano w literaturze przypadki drgawek występujących w wyniku zatrucia nikotyną, ale praktycznie wszystkie tego typu przypadki były związane z połknięciem dużej ilości stężonego roztworu (np. przy próbie samobójczej) albo też zjedzeniem przez dziecko tytoniu z papierosów. Jak wiecie, regularnie czytuję literaturę medyczną – gdyby pojawiła się taka informacja odnosząca się do chmurzenia, na pewno bym jej nie przeoczył.
Jeśli przeanalizujemy cały komunikat FDA, sygnowany przez jej szefa, Gottlieba, zauważymy kilka interesujących szczegółów. Po pierwsze – od razu na początku wspominane są osoby w młodym wieku. Dziwnie to się wiąże z trwającą od kilku miesięcy nagonką na domniemaną epidemię używania e-papierosów przez młodych ludzi. Nie ma oczywiście żadnych szczegółów, ale generalnie pisze się tam o 35 przypadkach wystąpienia drgawek – na przestrzeni niemal 10 lat (2010-początek 2019). Może warto te dane porównać z innymi. Dzieci często się dławią, o tym wiemy wszyscy. W podobnym czasie w USA trafiło na SOR ponad 20 tys. dzieci, z których kilkanaście zmarło. Uwaga – dotyczy to tylko przypadków zadławienia się lub połknięcia niewielkich baterii. No to teraz możecie porównać te dane.
Co więcej, nie ma absolutnie żadnych danych, które by mogły potwierdzić związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy chmurzeniem i drgawkami. Pisze o tym zresztą FDA, choć przekaz ten jest nieco ukryty. Sytuacja jest „under investigation”, czyli będzie badana. OK, jestem jak najbardziej za tym, aby to wszystko badać. Obawiam się jednak, że zanim jakiekolwiek wyniki zostaną opublikowane przez FDA, minie kilka lat.
Drgawki to bardzo poważna sprawa. Warto jednak wiedzieć, że występują one w wyniku rozmaitych schorzeń, nie tylko jako skutek zatrucia czymkolwiek, w tym nikotyną. Bardzo często drgawki są związane z padaczką – czy te 35 przypadków analizowano pod tym kątem? A co z używaniem całkiem popularnej w USA kokainy? Też powoduje drgawki. To samo dotyczy wielu całkiem popularnych leków. Wiele pytań, żadnych odpowiedzi.
Niestety, obawiam się, że nasze media szybko podchwycą ten temat. FDA swój komunikat opublikowała zaledwie wczoraj, a już dziś szybka analiza wiadomości w sieci pokazała dziesiątki tekstów na ten temat. Rozprzestrzenia się to jak pożar lasu. Dlatego też postanowiłem o tym napisać, zanim się zacznie kolejna histeria medialna.

 
Leave a comment

Posted by on 5 kwietnia 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Kilka refleksji po 1 kwietnia

Opublikowany przedwczoraj wpis był oczywiście dowcipem primaaprilisowym. Chyba nikt się nie dał nabrać. Ale tak sobie pomyślałem, że pewnie gdybym coś takiego puścił w dowolnym innym dniu, też raczej mało kto by uwierzył. Od dawno postawa władz wydaje się być nieprzejednana – i to niezależnie od tego, jaka opcja polityczna właśnie rządzi. Już nawet nie mówię o opisanych 1 kwietnia dopłatach do liquidów i sprzętu – choć z punktu widzenia zdrowia publicznego to naprawdę miałoby sens. Mam raczej na myśli generalne podejście do chmurzenia jako takiego. Przyznam, że szczerze zazdroszczę Brytyjczykom normalnego podejścia ich władz do e-papierosów. Jeszcze kilka lat temu też były bardzo sceptyczne, ale w miarę napływania rzetelnych argumentów naukowych zrobiły istotny zwrot. Dość powiedzieć, że w wielu szpitalach, w których obowiązuje oczywiście zakaz palenia tytoniu, dozwolone jest chmurzenie. Co więcej – jeśli na terenie takiej jednostki jest stoisko oferujące gumy nikotynowe czy też spreje, z definicji musi też oferować e-papierosy i liquidy.
Dopłaty do sprzętu? Tu i ówdzie Brytyjczycy je mają! I to nie jest żart. Rzućcie okiem choćby na tę stronę. Osoba, która się do nich zgłosi, dostaje 25 funtów na zestaw startowy, a potem dwa razy po kolejnych dwóch tygodniach po 5 funtów. A wszystko odbywa się w ramach systemu ochrony zdrowia. Co więcej, taki ktoś trafia do specjalisty, który doradzi mu, jak rzucić palenie – właśnie z pomocą e-papierosów. Brzmi jak bajka? Ano właśnie – dla nas tak brzmi. Oni to już mają, my możemy sobie pomarzyć.
Co więcej – jak być może wiecie, Brytyjczycy publikują coroczny raport dotyczący chmurzenia – badań medycznych, chemicznych, psychologicznych, socjologicznych czy statystycznych. Stworzenie raportu powierzyli uznanym specjalistom w zakresie ochrony zdrowia, z których co najmniej kilku znamy z dorocznych konferencji w Warszawie. Dlaczego tak robią? Proste – bo patrzą w przyszłość i nie obawiają się zainwestować pewne sumy pieniędzy, aby społeczeństwo było zdrowsze. Nie za rok czy pięć, ale może za jedno pokolenie.
A nam pozostaje westchnąć i zazdrościć.

 
Leave a comment

Posted by on 3 kwietnia 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

NFZ będzie częściowo refundować liquidy i sprzęt!

Tak, moi drodzy. Kilkuletni cichy lobbing garstki bardzo upartych ludzi (w tym także mojej skromnej osoby) dał długo oczekiwany efekt. Ministerstwo się ugięło i uznało, że jednak e-papierosy są sposobem na rzucenie palenia. Co więcej – rozporządzenie, które ukaże się jeszcze dziś, idzie jeszcze dalej.
Nie znam wszystkich szczegółów, ale trochę mogę już przekazać. Otóż NFZ będzie częściowo refundować liquidy i sprzęt ludziom, którzy korzystają z e-fajek. Trzeba będzie się tylko zarejestrować w miejscowym oddziale NFZ i podpisać zobowiązanie do tego, że się nie będzie palić (sorry, hybrydowcy, nie łapiecie się). Każda osoba zarejestrowana będzie mogła być losowo wezwana na testy zawartości tlenku węgla (CO) w wydychanym powietrzu. Tych testów oszukać się raczej nie da. Każdej osobie zarejestrowanej w systemie NFZ będzie przysługiwać miesięczny ryczałt na równoważnik 100 ml liquidu (wiem, że to mało, ale dobre i to) do ceny 7 zł/10 ml. Oczywiście jeśli testy wykażą, że ktoś jednak nadal pali, będzie zobowiązana do zwrotu uzyskanego ryczałtu.
Jeśli taka osoba podpisze dodatkowe zobowiązanie do poddania się raz na kwartał badaniu krwi i moczu oraz wypełnieniu specjalnego kwestionariusza, dostanie także ryczałt w wysokości 250 zł rocznie na dowolnie wybrany sprzęt. Zobowiązanie trzeba podpisać na minimum 3 lata. Badania będą wykorzystane przez jednostki podległe ministerstwu zdrowia do oszacowania wpływu chmurzenia na ogólny stan zdrowia. Raport z tych wyników będzie corocznie podlegał zatwierdzeniu przez ministra zdrowia i będzie publikowany na stronach NFZ.
Aha, chyba nie muszę dodawać, że program refundacji obejmuje wyłącznie osoby pełnoletnie, będące do tej pory palaczami albo użytkownikami e-papierosów.
Jak tylko dostanę link do rozporządzenia, podam tutaj, żebyście się mogli zapoznać ze szczegółami.

 
Leave a comment

Posted by on 1 kwietnia 2019 in Uncategorized

 

UWAGA! Interesująca debata w Sosnowcu – 25 marca

Dowiedziałem się właśnie, że w następny poniedziałek, 25 marca, o godzinie 10.00 odbędzie się półtoragodzinna debata pt. „CZY ELEKTRONICZNE PAPIEROSY STWORZĄ NOWĄ GENERACJĘ OSÓB UZALEŻNIONYCH?

W debacie udział wezmą:
Prof. Piotr Tutka, Wydział Medyczny Uniwersytetu Rzeszowskiego „Jak powstaje uzależnienie od tytoniu”
Dr Michał Koszowski, Uniwersytet Jagielloński „Specyfika nowatorskich wyrobów tytoniowych – specyfika regulacji prawnej”
Dr Grzegorz Król, Uniwersytet Warszawski oraz Fundacja Knowledge•Action•Change „Wojna z nikotyną – rachunek zysków i strat”.
•Panel dyskusyjny. Wprowadzenie i prowadzenie panelu – prof. Andrzej Sobczak, Śląski Uniwersytet Medyczny

25 marca 2019 (poniedziałek)
godz. 10.00 – 11.30
AULA Wydziału Farmaceutycznego z OML
ul Jedności 8, 41-200 Sosnowiec

Wstęp oczywiście jest wolny

Myślę, że warto wziąć udział w tym spotkaniu. Będą na nim obecni naprawdę dobrzy specjaliści. Prof. Sobczaka chyba nie trzeba przedstawiać, bo od lat jest znany w środowisku użytkowników e-papierosów. Prof. Tutka jest kierownikiem Zakładu Farmakologii Doświadczalnej i Klinicznej Wydziału Medycznego UR, ale znany jest przede wszystkim z badań nad cytyzyną – lekiem stosowanym w leczeniu uzależnienia od tytoniu. Dr Grzegorz Król jest psychologiem i od początku zajmuje się organizacją dorocznych konferencji nikotynowych w Warszawie.
Patronem medialnym jest Wydawnictwo Borgis, publikujące m.in. kwartalnik Medycyna Rodzinna. Wydało też książkę prof. Sobczaka „1500 razy mniej”, o której kiedyś pisałem na blogu.

 

 
Leave a comment

Posted by on 17 marca 2019 in Uncategorized

 

Tags: , , ,

Szkodliwość e-papierosów: amerykańscy uczeni donoszą… a Grek ich mocno punktuje

Doroczna konferencja American Stroke Association (zajmuje się kwestiami dotyczącymi udarów – w ramach American Heart Association – Amerykańskiego Stowarzyszenia Chorób Serca) odbyła się pod koniec stycznia tego roku w Honolulu na Hawajach. Jednym z omawianych tam tematów była też kwestia wpływu używania e-papierosów na rozwój takich chorób, jak udar, zawał serca czy też choroba wieńcowa. Dość szybko informacje o tej konferencji rozeszły się w mediach. Nic dziwnego – każde negatywne doniesienie o e-papierosach jest szybko podchwytywane przez żądnych sensacji dziennikarzy. I nie są to tylko media amerykańskie, bo artykuł o tej konferencji pojawił się na polskim portalu Focus (ale tu powinni jeszcze raz przeliczyć dane, bo 66 tys. z 400 tys to na pewno nie jest 66%, a też kłania się korekta, bo dość śmiesznie brzmi sformułowanie „4,2 e-palaczy uczestniczących w badaniu miało zawał (przy okazji – stroke to udar, a nie zawał, ale to już szczegół”). Co ciekawe, podobny tekst pojawił się na Portalu Spożywczym.
Teoretycznie dane prezentowane na konferencji są imponujące, albowiem analizowano dane dotyczące 400 tys. pacjentów, z czego ponad 66 tys. używało regularnie (tzn. jak często? Nie wiadomo) e-papierosów. Panowie badacze wyliczyli z tych danych, jak to te straszne e-papierosy niszczą zdrowie. Ryzyko udaru wzrasta o 71%, zawału o 59%, a choroby wieńcowej o 40%. Te liczby robią wrażenie, prawda? Pada też stwierdzenie, że 4,2% użytkowników e-papierosów miało udar. Oczywiście nie wykazują, że to właśnie e-papierosy były tego przyczyną, ale co tam – straszyć jest fajnie.
Jak wiecie, nie jestem lekarzem i nie zamierzam snuć swoich rozważań, bo nie czuję się kompetentny. Dlatego ucieszyłem się, że do tych wszystkich informacji odniósł się fachowiec – Konstantinos Farsalinos, który jest lekarzem-kardiologiem. Powiedzieć, że rozjechał to wszystko walcem to nic nie powiedzieć. To jest grecka masakra bez piły mechanicznej. Delikatnie, po lekarsku, ale wprost i uczciwie. Farsalinos całe te doniesienia nazywa po prostu błędem w sztuce lekarsko-naukowej. Sprawa jest prosta: aby wykazać, że czynnik X spowodował chorobę Y, musi być zachowana kolejność przyczyna-skutek. Tymczasem w prezentowanych danych nie ma po prostu takich informacji. Można się tylko domyślać, że w wielu przypadkach przebyty zawał albo udar spowodował, że pacjent się przestraszył i rzucił palenie na rzecz chmurzenia. Czego dowodzi taki przypadek? Ano – niczego.
Co więcej – zespół Farsalinosa użył tych samych danych i stwierdził, że osoby używające leków obniżających poziom cholesterolu miały ponad 100% większą szansę na zawał mięśnia sercowego. Czy to oznacza, że te powodem zawału są te leki? „Taki wniosek to absurd” – tak to kwituje Farsalinos. Z danych, z których korzystali badacze tak naprawdę nie da się wyciągnąć ŻADNYCH wniosków co do konkretnego wpływu używania e-papierosów na częstość występowania tych chorób.
Reasumując – nadmuchano kolejną bańkę. Na szczęście znalazł się ktoś, kto ją dość szybko przekłuł. Niestety, idę o zakład, że komentarz Farsalinosa nie zyska takiego poklasku jak doniesienia z konferencji. Dlatego też uznałem, że powinienem o tym napisać. Rozpowszechnijcie te wiadomości – bo żadne portale się nimi same nie zainteresują.

 
Leave a comment

Posted by on 13 marca 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Czy liquidy smakowe zostaną zakazane w USA?

Wiadomości z USA przypominają w ostatnich dniach rollercoaster. Zaledwie wczoraj świat obiegła wiadomość o tym, że szef FDA, Scott Gottlieb ogłosił, że za miesiąc rezygnuje (przed terminem) ze swojego stanowiska. Wiadomość ta wywołała spore poruszenie także w środowisku waperskim, ponieważ to właśnie Gottlieb w ostatnim czasie prowadził wielką krucjatę przeciwko e-papierosom. Pod pozorem ochrony dzieci chciał nawet doprowadzić do tego, aby e-papierosy zostały objęte ograniczeniami takimi, jak leki. Na skutek takiego działania konieczna byłaby ich formalna rejestracja, co tak naprawdę doprowadziłoby do ich zniknięcia z rynku, przynajmniej na jakiś czas, a może nawet na zawsze. Jakie będą pomysły jego następcy w tej sprawie – nie wiadomo. Wiemy jedno – ceny akcji firm Big Tobacco, które są obecne na rynku, wzrosły nawet o prawie 2%.
Ale dziś pojawiła się inna wiadomość. Pani kongresmenka z Kolorado, Diana DeGette, wniosła do Izby Reprezentantów Kongresu USA projekt ustawy, który może spowodować całkowity ogólnokrajowy zakaz używania aromatów w liquidach do e-papierosów. I tu motywacja jest podobna, jak w przypadku Gottlieba – dzieci. Pani DeGette uważa bowiem, że nazwy typu „wata cukrowa” czy też „tutti frutti” są wprost skierowane do dzieci i motywują je do sięgnięcia po e-papierosa. Klasyczny argument, ale do mnie nigdy nie przemawiał. Znam dziesiątki ludzi dorosłych, którzy używają właśnie liquidów o smakach owocowych czy deserowych. Aby liquid mógł pozostać na rynku, jego dystrybutor musi być w stanie – UWAGA! – udowodnić, że nie powoduje on wzrostu liczby użytkowników wśród dzieci. Nie wiem, jak to jest u was, ale mój mózg się buntuje. Przecież to jak z klasycznego dowcipu – udowodnij, ze nie jesteś wielbłądem.
Czy taka ustawa ma szansę na uchwalenie? Trudno powiedzieć, zobaczymy. Czy ewentualne wejście w życie takiego zakazu może mieć wpływ na sytuację w Polsce? Zdecydowanie tak, bo jak wiecie, nasi legislatorzy kochają wskazywać zakazy obowiązujące w innych krajach i odpowiednio modyfikować nasze ustawy. Nic to, trzeba będzie się przyglądać rozwojowi sytuacji.

 
Leave a comment

Posted by on 6 marca 2019 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Kolejny ważny raport Public Health England

Muszę powiedzieć, że za każdym razem, gdy dowiaduję się o kolejnym brytyjskim raporcie związanym z e-papierosami, wzdycham głęboko i po cichu myślę: a dlaczego nie u nas? Bo przecież osoby, które przygotowują te raporty na zamówienie rządu Wielkiej Brytanii mają dostęp do tych samych materiałów, do których może sięgnąć każdy na świecie. Wystarczy je zebrać, przeanalizować, spisać wnioski i puścić w świat. Podejrzewam, że w Polsce znalazłaby się grupa ludzi, którzy są w stanie taki raport przygotować i upublicznić. Tyle że jakoś nasza władza się nie kwapi, aby taki raport zamówić i opłacić jego przygotowanie. No bo w sumie o co chodzi – o te 70 tysięcy ludzi, którzy każdego roku umierają w związku z chorobami odtytoniowymi? Kto tam dba o takich degeneratów, niech sobie umierają. Sami chcieli, zaczęli palić, to teraz niech cierpią. Brzmi gorzko? Możliwe, ale taka jest cała prawda o podejściu naszych władz.
No dobrze, tyle wstępu. Teraz może kilka słów o tym, co jest w najnowszym, jak zawsze precyzyjnym i mądrym raporcie. Na początek najważniejsza informacja – autorzy po raz kolejny, na podstawie analizowanych wyników uważają, że chociaż używanie e-papierosów nie jest wolne od ryzyka, to jest wielokrotnie mniej szkodliwe niż palenie tytoniu. Bieżący raport analizuje przede wszystkim kwestie używania e-papierosów przez ludzi młodych i bardzo młodych. To kolejna odpowiedź na zastrzeżenia sprzed lat, mówiące o tym, że może istnieć tzw. efekt furtki (gateway effect), czyli sytuacja, w której eksperymentowanie przez młodych z chmurzeniem nieuchronnie spowoduje ich przejście na konwencjonalne papierosy. I kolejny raz dowiadujemy się, że efektu furtki brak. Do regularnego używania e-papierosów przyznaje się zaledwie 1,7% młodych (11-18 lat) Brytyjczyków. Co ważniejsze – tylko 0,2% takich młodych ludzi wcześniej nie paliło tytoniu. Jest to w zasadzie pomijalny ułamek.
Jeśli chodzi o dorosłych, to odsetek chmurzących od 2015 roku osiągnął plateau. 0,4-0,8% z tych ludzi wcześniej nie paliło, natomiast ok. 11% to byli palacze. To oznacza, ze co dziesiąty palacz skutecznie porzucił tytoń. Palenie tytoniu jest nadal dość silnie związane ze statusem ekonomicznym. Im dochody niższe, tym więcej palaczy. To zresztą jest obserwowane na całym świecie. Jeśli chodzi o chmurzących, nie obserwuje się takiej zależności. Obecnie sprzęt i liquidy są na tyle tanie, że każdego stać na zakup e-papierosa.
Chmurzący preferują zwykle jeden rodzaj liquidu – tytoniowy, owocowy albo mentolowy. Większość z nich używa płynów o tej samej lub mniejszej mocy nikotyny. Autorzy raportu sugerują jednoznacznie, że kwestie podatkowe związane ze sprzętem i (szczególnie) liquidami powinny być rozwiązane rozsądnie i że podatki powinny zdecydowanie bardziej obciążać palaczy niż chmurzących. Co więcej, autorzy raportu mocno podkreślają, że powinno się zezwolić na informowanie o różnicach pomiędzy paleniem i chmurzeniem, ponieważ nie jest to reklama, a jedynie informacja, która pomaga w wyborze.
Nie będę tu streszczał całego raportu – jak ktoś jest zainteresowany, może rzucić okiem na cały tekst (ponad 100 stron). Najważniejsze jest to, że raporty PHE są już w zasadzie publikowane corocznie, co pozwala nam na przyjrzenie się trendom. No i oczywiście jest to doskonały materiał, który można pokazać wszystkim tym, którzy uważają, że nic się w tej dziedzinie nie robi. Owszem, u nas nic, ale to chyba nikogo z was nie zaskakuje.

 
Leave a comment

Posted by on 28 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Stażystka z Arizony pisze o e-papierosach

Trafiłem właśnie na artykuł z Arizony, dotyczący „potencjalnych niebezpieczeństw związanych z tzw. pasywnym chmurzeniem (second hand vaping)”. Co prawda nie jest to polski artykuł, ale chcę go skomentować, aby pokazać, jak wygląda niefachowe czytanie tekstów oraz brak podstaw wiedzy chemicznej i toksykologicznej. Panią autorkę może trochę usprawiedliwiać to, że nie jest jeszcze dziennikarką, ale dopiero stażystką i studentką dziennikarstwa na University of Arizona. Ale teraz do rzeczy.
Stan Arizona zaczyna myśleć o wprowadzeniu ograniczeń w wapowaniu. Prawdopodobnie dlatego powstał ten artykuł – aby trochę postraszyć.
Jak zwykle mamy tutaj typowy wstęp o tym, że e-papierosy są zachwalane jako bezpieczniejsze od zwykłych. „Zachwalane” – to już jest dość charakterystyczne sformułowanie. Czyli producenci czy dystrybutorzy zachwalają, ale – w domyśle – prawda zapewne jest inna. Dalej jest o tym, że firmy e-papierosowe reklamują, że wydmuchiwana chmurka to tylko para wodna. Zaraz, zaraz – od dobrych pięciu lat nie widziałem takiej informacji u żadnego poważnego sprzedawcy (tych z Alledrogo nie liczę). Skład chmurki wydmuchiwanej znany jest już od kilku lat z solidnych badań naukowych. W zasadzie pani Emmalee Mauldin za chwilę pisze o tym, co jest w wydychanej chmurce: „pozostałości nikotyny, cząstki stałe, metale ciężkie i inne związki powodujące raka”. I w tym momencie łapy opadają. Pani Mauldin chyba nigdy nie słyszała o Paracelsusie i o regule, że wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka stanowi o truciźnie. Owszem, waper wydmuchuje pozostałości nikotyny, ale jest jej tyle, ile np. w pomidorach czy bakłażanach. To samo dotyczy reszty. Metale ciężkie? Zbadajmy powietrze w mieście – wtedy będzie zdziwienie. A odwoływanie się do artykułu Stantona Glatza z 2013 pokazuje, że tekst pisany jest pod konkretną tezę.
Ale dalej jest jeszcze gorzej. Cytowana jest pani prof. Judith S. Gordon z Wydziału Pielęgniarstwa wspomnianego University of Arizona. Pozwólcie, że zacytuję ten fragment w oryginale: „So, it’s the same issue with secondhand smoke that secondhand vapor contains all the same chemicals as if you were vaping yourself, just as secondhand smoke contains all of the same chemicals as if you were smoking yourself.”
W skrócie: pasywne chmurzenie powoduje wdychanie tych samych związków, które wdycha waper, podobnie jak pasywne palenie tytoniu powoduje wdychanie tych samych związków, które wdycha palacz.
I to już jest kompletny brak zrozumienia. Po pierwsze: nikt z waperów nie wdmuchuje stojącym obok ludziom chmurki do płuc. Nawet jeśli ktoś stoi obok chmurzącego, nie wdycha tego, co waper. Co najmniej 95% nikotyny pozostaje w organizmie chmurzącego. Reszta jest wydmuchiwana, ale w powietrzu się rozwiewa. Co więcej – pani Gordon chyba ma niewielką wiedzę o składzie dymu tytoniowego oraz tzw. strumienia bocznego, czyli tego, co emituje papieros pozostawiony na chwilę pomiędzy zaciągnięciami. Te składy są zdecydowanie różne – a strumień boczny zawiera znacznie bardziej niebezpieczne związki pochodzące m.in. z procesu pirolizy. Tu przypomnę, że e-papieros odłożony na stół nie emituje niczego. No cóż, ale tak to jest, gdy o kwestiach chemicznych czy toksykologicznych wypowiada się doktor psychologii klinicznej.
Podobnych artykułów zapewne można znaleźć znacznie więcej. Smutne, że po tylu latach badań i tysiącach(!) publikacji naukowych nadal przekaz jest taki sam, jak 10 lat temu. Przekaz jednoznacznie negatywny. I czytelnik, który trafi na taki tekst pomyśli sobie: skoro nie ma różnicy, to nie przejdę na e-papierosy, będę dalej palił zwykłe.

 
Leave a comment

Posted by on 15 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Czy warto uratować milion ludzi rocznie? Ważne wyniki badań dotyczących e-papierosów

Pod koniec stycznia w prestiżowym czasopiśmie medycznym – New England Journal of Medicine ukazały się teksty bardzo ważne z punktu widzenia użytkowników e-papierosów. Jednym z nich jest tzw. edytorial, czyli artykuł od redakcji. Tekst ten jest niejako komentarzem do bardzo ważnego innego artykułu w tym samym numerze NEJM, o którym napiszę za chwilę. Edytorzy czasopisma piszą, że artykuł Hajka pokazuje jednoznacznie, że e-papierosy należy zacząć traktować poważnie jako pomoc przy rzucaniu palenia. Wskazują, że efektywność jest tutaj zbliżona do tej, którą można osiągnąć złożonymi metodami farmakologicznymi. Metody te obejmują używanie leków takich jak wareniklina czy bupropion, połączone z nikotynową terapią zastępczą (NTZ). Edytorzy zauważają, że e-papierosy nie są wolne od wad. Są badania, które pokazują pewne negatywne skutki ich stosowania – ale większość z nich prowadzono albo in vitro albo też na myszach. Piszą też o kwestii używania e-papierosów przez dzieci i młodzież. Moim zdaniem ta sprawa jest bardziej niż dyskusyjna, ale czas pokaże kto ma rację. Co jest istotne – w tekście mamy jednoznaczne stwierdzenie, że e-papierosy są bezpieczniejsze niż konwencjonalne. OK, my to wiemy od dawna, ale jeszcze kilka miesięcy temu w poważnych amerykańskich czasopismach naukowych takie stwierdzenie by nie padło. Widzę to jako delikatne światełko w tunelu.
Teraz kilka słów o tym, co zbadał prof. Peter Hajek (dodam, że jednym z autorów jest też „nasz człowiek”, czyli Maciej Goniewicz). Badano niemal 900 osób, z których nikt nie stosował wcześniej ani e-papierosów ani też NTZ. Wszyscy byli pełnoletni, a z badania wykluczono kobiety w ciąży oraz karmiące piersią. Podzielono ich na dwie grupy – jedna miała używać e-papierosów, a druga jednej z metod NTZ. Nie wchodzę głębiej w metodykę badań – to można znaleźć w artykule. Istotne są wyniki. Okazuje się, że w grupie e-papierosowej po roku 18% nadal nie paliło, podczas gdy w grupie NTZ odsetek ten wyniósł 9,9. Mamy tu jednoznaczny dowód, że e-fajki są dwa razy bardziej efektywne w działaniu. Zbierano też informacje dotyczące ewentualnych działań niepożądanych. W grupie E-P najczęściej raportowano podrażnienia gardła (przemijające po czasie), natomiast w grupie NTZ najczęstszym działaniem niepożądanym były nudności.
Popatrzmy jeszcze raz na liczby. Na świecie z powodu chorób odtytoniowych umiera rocznie 6 mln ludzi. Jeśli weźmiemy dane statystyczne Hajka – 18% sukcesu w rzucaniu palenia przy pomocy e-papierosów – wyjdzie nam, że MILION istnień rocznie można uratować. Milion! OK, to jest świat, a Polska? U nas rocznie umiera ok. 70 tys. ludzi – średniej wielkości miasto. 18% od tej liczby to 12,6 tys. Ja to napiszę w nieco inny sposób – upór naszego ministerstwa i polityków powoduje, że tysięcy ludzi nie da się uratować. Ich śmierć obciąża każdego, kto przeciwstawia się popularyzacji e-papierosów w imię jakiejś niejasnej chorej ideologii.

 
Leave a comment

Posted by on 8 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Masz 99 lat i mieszkasz na Hawajach? Nie zapalisz

Co prawda nie dotyczy to bezpośrednio użytkowników e-papierosów, ale temat jest naprawdę zagadkowy. OK, wyobraźmy sobie następujący dialog:
– Dzień dobry, paczkę papierosów poproszę.
– Ile pan ma lat?
– 99.
– Bardzo mi przykro, jest pan za młody, aby palić. Nie sprzedam. Proszę przyjść za rok.

Brzmi jak kiepski dowcip? Zapewne, ale niewykluczone, że za kilka lat może stać się faktem. Władze Hawajów rozważają podnoszenie wieku uprawniającego do zakupu wyrobów tytoniowych. Nie do 21 lat, nawet nie do 25. Tu pomysł jest taki: za rok (2020) wiek ten ma być podniesiony do 30, w kolejnym roku (2021) będzie to 40, w 2022 – 50. Już w 2023 trzeba będzie mieć 60 lat, żeby legalnie kupić papierosy. W 2024, czyli za 5 lat, wiek ten zostanie podniesiony do STU LAT! Czyli paczkę ćmików będzie mógł kupić ktoś urodzony w nie później niż w 1924 roku. Brzmi jak paranoja? Owszem. Jest możliwe? Jak najbardziej!
Oczywiście ideą jest tutaj ochrona ludzi przed następstwami palenia tytoniu – w rozumieniu ustawodawców. Tylko, że ja nie bardzo rozumiem, czy to jest właściwa metoda. Czy ktoś z was wierzy w to, że za pięć lat hawajski 60-latek, który palił od 14 roku życia, nagle zrezygnuje z papierosów? Ja nie. Pokombinuje, rozejrzy się i znajdzie źródła zastępcze. Zakazy tylko wzmacniają szarą strefę i czarny rynek. I żeby nie było – nie jestem zwolennikiem palenia. Chyba zresztą nie muszę tego wyjaśniać.
Zastanawiam się tylko, w jakim kierunku to wszystko pójdzie. Z jednej strony zakazy dotyczące palenia, z drugiej walka z alternatywą, czyli np. z e-papierosami, bo to przecież samo zło. Kto na tym wszystkim wygra? Niestety, sprawa jest boleśnie prosta – wygra ten, kto więcej zapłaci. Bo na pewno nie chodzi o zdrowie ludzi – to akurat jest najmniej istotne. Dlatego raczej nie wierzę, że wspomniany w dialogu 99-latek będzie za 5 lat problemy z kupieniem zwykłych papierosów. Niestety, nie jestem aż tak pewny, jeśli chodzi o e-papierosy. Te są czystym złem – dla Big Tobacco, dla władz zdrowotnych, dla większości mediów. Bo nie wiadomo, co tam w nich jest.

 
Leave a comment

Posted by on 6 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,