RSS

Daily Archives: 5 grudnia 2018

Zdelegalizować e-papierosa! Natychmiast

motto (Ogólniki – C.K. Norwid)

Ponad wszystkie wasze uroki —
Ty! poezjo, i ty, wymowo —
Jeden wiecznie będzie wysoki:
Odpowiednie dać rzeczy słowo!

Odżyła ostatnio dyskusja dotycząca nazewnictwa sprzętu, którego używamy do przyjmowania naszej ulubionej nikotyny. E-papieros – ta nazwa w języku polskim była prostym przekładem angielskiego pojęcia e-cigarette. Nikt w sumie chyba nie wie, kto pierwszy wpadł na pomysł nazwania elektronicznego inhalatora nikotyny w taki sposób, aby przypominała ona wprost nazwę „papieros”. Najprawdopodobniej wymyślił to jakiś marketingowiec, który był przekonany, że to jest idealna nazwa, która przyciągnie potencjalnych palaczy. Przechodzisz ze zwykłego papierosa na elektronicznego – wędrujesz na wyższy poziom, pozbywając się balastu smoły, związków rakotwórczych i tlenku węgla. Okazało się jednak, że był to miecz obosieczny. Przez długi czas pokutowała nazwa „palenie e-papierosa”, pomimo tego, że tu akurat nic się nie pali. Ot, zwykłe skojarzenie. I dokładnie tak samo wyglądały kwestie prawodawstwa. Papieros to papieros, nie ma znaczenia czy zwykły czy elektroniczny – tak najczęściej argumentowano w sejmie, gdy dyskutowano nad zmianami w ustawie o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. I do tej właśnie ustawy wepchnięto właśnie kolanem nieszczęsne e-papierosy. Czy błędna nazwa wymyślona kilkanaście lat temu miała na to wpływ? Trudno to stwierdzić, choć osobiście jestem przekonany, że tak, przynajmniej w sporym stopniu.
Ostatnio dyskusja ta odżyła na spotkaniu zorganizowanym przez organizację New Nicotine Alliance (Australia). Kolejny raz pojawia się postulat, aby skończyć z tym pierwotnym nazewnictwem raz na zawsze. Z tym postulatem zgadzam się od bardzo dawna. Już dobrych kilka lat temu padały różne propozycje nazw – waperos, chmurnik, czy też EIN – elektroniczny inhalator nikotyny. Żadna z tych nazw niestety nie przyjęła się w społeczności. Nie tylko my mamy ten problem – dokładnie tak samo jest w krajach anglojęzycznych. Tam też jest „e-cigarette” i raczej rzadko spotyka się synonimy tej nazwy.
Czy jest szansa, aby to się zmieniło? Trudno powiedzieć. Wszystko tak naprawdę zależy od WAS, czyli od użytkowników, ale osobiście powoli zaczynam wątpić.

 
Leave a comment

Posted by on 5 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: