RSS

Category Archives: Uncategorized

O laboratorium liquidów i najnowszych kontrowersyjnych badaniach

Dziś w nowym odcinku Poradnika znajdziecie informacje o tym, jak stworzyć swoje laboratorium liquidowe. Oczywiście nie będzie to żadne profesjonalne laboratorium, lecz raczej tanie domowe stanowisko do komponowania mieszanek. Od razu zastrzegam, że u Was niekoniecznie to wszystko musi wyglądać tak, jak u mnie. Chciałem raczej przekazać ogólną ideę tworzenia takiego miejsca.
Najważniejszą sprawą jest bezpieczeństwo – o tym musicie zawsze pamiętać, robiąc cokolwiek. Zanim cokolwiek zrobicie, zastanówcie się, czy nie stanie się wam (albo komuś w pobliżu) krzywda. Na szczęście nie musicie się martwić o sprawy przeciwpożarowe. Roztwory, którymi posługujemy się przy produkcji liquidów nie są specjalnie palne. Jedynym wyjątkiem jest spirytus (alkohol etylowy), który czasami stosowany jest do rozrzedzenia mieszanek o zbyt dużej lepkości. On jest oczywiście palny, ale to chyba każdy dorosły powinien wiedzieć. Reszta w poradniku, a kolejne części są już przygotowywane.

Z innej beczki – w ostatnich dniach szerokim echem odbiła się na świecie publikacja zespołu naukowców z USA, w której autorzy informują o tym, że niektóre aromaty, a dokładniej rzecz biorąc związki, które tam się znajdują, mogą wchodzić w reakcje z glikolem propylenowym, tworząc nowe produkty o niezbyt dobrym działaniu na płuca. Nie są to dobre informacje, ale osobiście proponuję poczekać na pełne informacje. Dostałem właśnie kopię tej pracy, ale muszę ją na spokojnie przeanalizować. Dopiero wtedy będę mógł cokolwiek na ten temat powiedzieć.
Sygnalizuję tylko ten temat, abyście nie wpadali w panikę, gdy media podejmą temat i zaczną go po swojemu obrabiać, strasząc chmurzących. A przykładów na takie działanie mieliśmy przez ostatnich kilka lat sporo. Wystarczy wspomnieć niesławne doniesienia o formaldehydzie czy też o tzw. acetalach.

 
Leave a comment

Posted by on 22 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

UWAGA! Tego nie próbujcie. Nie działa, a może zaszkodzić

Już jakiś czas temu było wiadomo, że e-papieros jako urządzenie może być wykorzystany w celach niezbyt zgodnych z jego pierwotnym przeznaczeniem. Oczywiście nie należy winić za to samego urządzenia. To trochę tak jak ze szklanką – można do niej nalać soku, wody, mleka ale też roztworu cyjanku. Ostatnio zaczęły się znowu pojawiać informacje o tym, że ludzie zaczynają dziwne eksperymenty. Co gorsza, te diabelskie pomysły potrafią wcielać w życie także firmy handlujące liquidami, a to już jest nie tylko głupie, ale przede wszystkim niebezpieczne.
Kilka dni temu zostało wydane oficjalne ostrzeżenie amerykańskiej agencji FDA – z prostym przekazem: nie wapujcie Viagry! Okazuje się bowiem, że co najmniej jedna z japońskich firm sprzedających (zupełnie legalnie) liquidy do e-papierosów postanowiła wypuścić na rynek liquid z dodatkiem substancji do leczenia zaburzeń erekcji. Celowo nie podaję tutaj nazwy firmy, jeśli ktoś chce sobie wyszukać, zapewne znajdzie. Co więcej, jeszcze kilka dni temu na stronie wspomnianej firmy liquid ten był opatrzony informacją „FDA approved”, czyli – zatwierdzony przez FDA. Prawdopodobnie to właśnie przelało czarę goryczy dyrektora FDA, Scotta Gottlieba. Podejrzewam, że marketingowcy firmy poszli na skróty – Viagra (substancja czynna to sildenafil, znane są też podobne leki, jak Cialis – tadalafil) jest rzeczywiście dopuszczona do użytku na terenie USA, ale tylko jako tabletka doustna z określoną dawką substancji czynnej.
Od razu napiszę: nie, to nie jest tak, że ktoś sobie kupi liquid, zaciągnie się kilka razy i nagle konar mu zapłonie 😉 To tak nie działa. Nie istnieje ŻADEN lek, który zostałby dopuszczony do stosowania w e-papierosach. Dokładnie to samo dotyczy wszelkich suplementów, takich jak witaminy, minerały czy koenzym Q.
FDA wysłało także listy ostrzegawcze do 21 innych firm, które reklamują swoje liquidy jako zawierające zarówno sildenafil, jak też np. dostępne jedynie na receptę i to tylko w niektórych krajach (zakazany w USA i UE)środki odchudzające (Acomplia, czyli rimonabant).
Choć osobiście niespecjalnie lubię FDA, to akurat tutaj zgadzam się z agencją w 100%. Liquidy zawierające takie substancje nie działają w sposób pożądany przez użytkowników. Co więcej, składniki w nich obecne trafiając na grzałkę ulegają rozkładowi w dość nieprzewidywalny sposób. Użytkownik wdychający taki koktajl chemiczny raczej sobie zaszkodzi niż pomoże.
Proszę więc, abyście mieli moje ostrzeżenie na uwadze. Naprawdę nie warto ryzykować.

 
Leave a comment

Posted by on 18 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

O kolejnym odcinku poradnika oraz o zupełnie niespodziewanym zakazie e-papierosów w Hongkongu

I jak zawsze w poniedziałek dodałem kolejny punkt w poradniku. Kontynuuję porady praktyczne dotyczące przygotowywania własnych e-liquidów. Chciałbym, aby każdy, kto zaczyna swoją przygodę z mieszaniem, znalazł tam garść porad od kogoś, kto przez kilkadziesiąt lat pracował w laboratoriach chemicznych, ale też sam komponował własne liquidy. Takich odcinków będą jeszcze trzy albo cztery. Zajrzyjcie tam, przeczytajcie, rozpowszechnijcie – będę też bardzo wdzięczny za wszelkie uwagi, zarówno od ludzi, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę chemiczną, jak też od doświadczonych „mieszaczy”.
W najbliższych dniach planuję napisać notkę komentującą zakończone niedawno spotkanie COP8 w Genewie. Na razie podsumuję bardzo krótko: refleksje są raczej ponure. Tak to jest, jeśli zamiast słuchać specjalistów od nauki, za decyzje globalne biorą się politycy kierujący się tylko ideologią i argumentem „nie, bo nie”.
Niebawem zrobię też przegląd prasy, dziś tylko jedna dość zaskakująca wiadomość: władze Hongkongu postanowiły zakazać całkowicie e-papierosów oraz innych wyrobów będących alternatywą w stosunku do palenia tytoniu. Argumentacja? Standardowa: chcemy dbać o zdrowie młodych ludzi. No cóż…

 
Leave a comment

Posted by on 15 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

Opowiem Wam moją historię

Opowiem Wam trochę o mojej historii palenia i chmurzenia. Jako małe dziecko oczywiście nie lubiłem papierosów, choć w domu bywało aż gęsto od dymu tytoniowego. Mój Tata rzucił palenie w wieku ok. 40 lat, z dnia na dzień, ot tak. Wrócił któregoś dnia z pracy i stwierdził, że kończy ze swoimi ulubionymi „Startami” (starsi mogą pamiętać). Mama natomiast paliła aż do śmierci – i to bardzo dużo, do 4 paczek dziennie. W podstawówce zdarzało mi się zapalić, jak prawie każdemu. To była taka głupia manifestacja dorosłości, zapewne wielu z Was to doskonale zna.
Na dobre palić zacząłem na studiach, najpierw po kilka sztuk dziennie, potem do paczki, a jak była impreza, to i dwie szły z dymem. Większość z nas, studentów, paliła. Takie to były czasy. A papierosy były bardzo marnej jakości. Dobre były w Peweksie, ale ich cena była poza zasięgiem finansowym biednych studentów. Paliłem rozmaite ćmiki: jak była kasa, to niebieskie Caro, na co dzień Wiarusy, czasem Mentolowe, Zefiry, Ekstra Mocne (wersja bez filtra była hardkorowa), DS-y (zwane sedesami). Nie dałem rady palić Sportów i Popularnych. Ale generalnie nie byłem przywiązany do żadnego konkretnego gatunku. Coraz częściej dręczył mnie klasyczny kaszel palacza, a pobudka po imprezach to był horror. Nazywało się to wtedy „trampkiem w gębie”. Intensywne palenie zdecydowanie pogłębiało kaca.
Czy próbowałem rzucić? Tak, wielokrotnie. Zwykle wytrzymywałem do tygodnia. Słaby charakter, niestety. Na dłuższy czas (pół roku) rzuciłem przed wyjazdem na stypendium do Kanady. Nawet mi się to udało bez wielkiego problemu. Ale tam pracowałem z kolegą, który palił. Czułem się już wyzwolony, więc przy okazji jakiejś imprezy stwierdziłem, że zapalę jednego, bo przecież już nie jestem nałogowcem. Błąd. Znowu zacząłem palić. I tak w tym ohydnym nałogu wytrwałem 35 lat. Kolejne próby nic nie dawały. W desperacji poddałem się nawet terapii hipnozą. Zadziałała! Niestety, tylko na dobę.
Latem 2009 roku koleżanka-tłumaczka poprosiła mnie, żebym przetłumaczył, a w zasadzie streścił na forum e-papierosowym legendarny już dziś raport dr. Laugesena. Zrobiłem to, a przy okazji zainteresowałem się samym tematem. Wciągnąłem się w forum, bo padło tam sporo pytań chemicznych, a w październiku tego samego roku postanowiłem sam spróbować, choć na samym początku byłem nastawiony sceptycznie. 5 X pan listonosz dostarczył mi paczkę z pierwszym e-papierosem. Rozpakowałem, zmontowałem, zaciągnąłem się i… szok! To było mocne, miało konkretny smak – inny niż zwykłe ćmiki, ale fajny. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę sprzęt – pierwszy nazywał się proroczo BFREE (znany też jako KR-808D, z kartomizerem), potem były dwa tzw. cigalike, ColinsS Age, Janty Stick i wiele, wiele innych. Po kilku dniach zaryzykowałem i zapaliłem zwykłego. Po jednym zaciągnięciu się, dość płytkim, dostałem takiego ataku kaszlu, że myślałem iż nadszedł już koniec. Od samego początku chmurzenia drażnił mnie dym tytoniowy, nie cierpię, gdy idzie przede mną ktoś z zapalonym papierosem. Minął mi kaszel poranny i zadyszka podczas wędrówki na IV piętro. Na nowo odkryłem świat smaków i zapachów. A do tego nie cuchnę. I tak oto e-papierosy zostały ze mną do dziś – już ponad 9 lat.
Kiedyś dobrzy ludzie wspomogli mnie, gdy zaczynałem. Od paru lat ja staram się pomagać kolejnym. Ot i cała historia.

 
Leave a comment

Posted by on 13 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

Ważny list naukowców do szefa Światowej Organizacji Zdrowia

Jak wiemy, na początku października w Genewie miała miejsce konferencja COP8 poświęcona walce z paleniem tytoniu, ale także z innymi sposobami używania samej nikotyny, jak e-papierosy. Jednocześnie grupa ponad  70 naukowców oraz specjalistów ochrony zdrowia skierowała list otwarty do szefa Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa. Jest to, moim zdaniem, bardzo ważny tekst, który apeluje do władz WHO o zmianę dotychczasowej polityki dotyczącej szczególnie alternatywnych form przyjmowania nikotyny, czyli tzw. bezpieczniejszych produktów nikotynowych (BPN). W tej kategorii mieszczą się m.in. e-papierosy, jak też nowatorskie produkty tytoniowe (np. podgrzewacze), jak też znany w Skandynawii, a zabroniony w reszcie Europy snus. Autorzy tekstu apelują o bardziej pozytywne podejście do BPN, które w ramach obecnej polityki traktowane są na równi z paleniem tytoniu, choć już są tysiące dowodów naukowych na to, że ich szkodliwość jest nieporównanie mniejsza. List nie wskazuje żadnych konkretnych rozwiązań, zostawiając je w gestii delegatów na konferencję, ale także wszystkich , którzy będą się zajmować tym tematem w najbliższej przyszłości. Zdaniem Autorów bardzo istotną sprawą jest to, aby WHO uznała, że idea redukcji szkód spowodowanych paleniem tytoniu (tobacco harm reduction – THR) powinna zostać zaimplementowana do bieżącej polityki uprawianej przez organizację. Podnoszony przez przeciwników BPN brak wieloletnich badań nad tym, jak np. e-papierosy oddziałują na zdrowie nie powinien być powodem całkowitego paraliżu. Świat nie może poczekać kilkadziesiąt lat, aż w końcu dowiemy się, jakie jest długofalowe ryzyko, bo to oznacza, że możemy się o tym nigdy nie dowiedzieć. A czas płynie nieubłaganie. Wszelkie działania globalne powinny uwzględniać relatywny poziom ryzyka w takiej postaci, jaką znamy dziś. Autorzy wprost sugerują, że np. opodatkowanie rozmaitych produktów winno być wprost skorelowane z poziomem ich bezpieczeństwa. I tak, podatki nakładane na papierosy winny być wysokie, natomiast na e-papierosy powinny być bardzo niskie albo wręcz zerowe. To samo dotyczy kwestii reklamy – powinna ona być zakazana w przypadku produktów do palenia, ale osoby, które chcą rzucić palenie powinny mieć swobodny dostęp do informacji o tym, jakie są różnice pomiędzy paleniem a np. chmurzeniem. Na koniec Autorzy apelują o to, aby WHO słuchała także głosu konsumentów oraz działaczy organizacji zajmujących się redukcją szkód i aby mieli oni możliwość aktywnego uczestnictwa w procesie tworzenia globalnej polityki.
Tekst listu (jęz. ang) można znaleźć tutaj.

 
Leave a comment

Posted by on 10 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

A może zrobić własny liquid?

Gdy ktoś pozna już smak iluś tam liquidów, często pragnie coś zmodyfikować, zacząć działać po swojemu. To jest dość naturalna sprawa i uważam, że każdy powinien przejść przez ten etap. Od razu napiszę – tworzenie zupełnie nowych smaków od zera jest w zasadzie w warunkach domowych może nie tyle niemożliwe, co żmudne i niesamowicie kosztowne. Co gorsza, obawiam się, że rezultaty mogą być niekoniecznie powalające. Firmy produkujące płyny do e-papierosów najczęściej zatrudniają specjalistów od tych spraw – podobnie jak robią to firmy produkujące aromaty spożywcze czy perfumy. Stworzenie nowego smaku/aromatu wymaga zarówno czasu jak i pieniędzy, a także zazwyczaj specjalistycznej aparatury. A mało kto z nas ma w domu chromatograf czy spektrometr mas,
Ale jest też inna droga – nieco na skróty. Ktoś się tam już napracował i stworzył np. smak miętowy, a ktoś inny całkiem ciekawy czekoladowy. Lubisz lody miętowe z czekoladą? Może warto spróbować zmieszać takie aromaty? I tak to się zwykle zaczyna. Potem mamy eksperymenty, rozmaite proporcje, wiele mililitrów liquidów lądujących w śmieciach. Czasami udaje się stworzyć coś naprawdę niezwykłego – smak, który pasuje idealnie. I to prawda, że dla takich chwil warto żyć.
Dlatego każdego chmurzącego namawiam do eksperymentowania w tej dziedzinie. Od razu dodam – eksperymentowania z głową. Warto przyswoić sobie pewne konkretne reguły zanim zacznie się zabawę w mieszanie liquidów. Dlatego też w Poradniku dodałem właśnie informację o tym, co jest najistotniejsze, jeśli ktoś chce stworzyć domowe laboratorium liquidów.

 
Leave a comment

Posted by on 8 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

W USA trwa poważna batalia o zakaz używania aromatów w liquidach

Jak być może niektórzy z Was wiedzą, już jakiś czas temu w USA zaczęła się dziwna batalia o to, aby zakazać stosowania aromatów smakowych w liquidach do e-papierosów. Jeszcze niedawno były to tylko pojedyncze głosy, zwykle przeciwników chmurzenia jako takiego, ale zaraza pomału się rozpełzła i dotarła do miejsca decyzyjnego, czyli FDA. No i w marcu 2018 agencja rozpoczęła już konkretne działania w tej sprawie. Powstał dokument (Proposed Rule), który, mówiąc skrótowo, ma za zadanie eliminację jeśli nie wszystkich, to większości dodatków smakowych do liquidów. Zapewne wielu chmurzących spyta: ale jakie niby miałoby być uzasadnienie dla takiego działania? Odpowiem krótko – klasyczne. Dobro dzieci. Bo takie smaki i zapachy pasują dzieciakom i wciągają je w nałóg. Bo dzieciaki kochają wiśnie, truskawki, colę czy też czekoladę. Powiecie: hola, hola, ja też je lubię, a ponadto chcę mieć coś innego w smaku poza typowym tytoniem. HA! Trudno, będziesz musiał(a) przeżyć bez tego. My wiemy lepiej co dla was dobre. Dociekliwy użytkownik e-papierosów być może będzie drążył: pokażcie jakieś konkretne badania, które dowodzą, że dorośli i tak nie lubią innych smaków niż tytoniowe. I tu zwykle pada odpowiedź: czyż to nie jest dla wszystkich oczywiste? Po co badania, skoro tak przecież jest.
I zwykle tak się tego typu dyskusje kończą.
Dlatego z tym większą radością informuję, że pojawił się cenny argument, który można wykorzystać w tej dyskusji, a mianowicie wyniki olbrzymiej ankiety dotyczącej właśnie aromatów używanych przez amerykańskich chmurzących. Zespół niestrudzonego dr. Konstantinosa Farsalinosa przeprowadził badanie wśród niemal 70 tysięcy(!) osób mieszkających w USA i będących użytkownikami EIN. 95% z nich to byli palacze, a ponad 80% rzuciło całkowicie palenie, przy czym zdecydowana większość zrobiła to ponad rok przed badaniem. Niemal 90% zadeklarowało, że przeszli na e-papierosa po to, aby rzucić palenie. Tylko 7,5% stwierdziło, że przekonały ich reklamy. No i teraz ta najważniejsza część – aromaty. Jakie są ulubione smaki (przypomnijmy – badanie dotyczyło osób pełnoletnich)? Owocowe – dla ponad 80%! Niemal 70% lubi też smaki rozmaitych deserów czy ciast. Nieco ponad 50% lubi też smak cukierków, czekolady i ogólnie słodyczy. I tylko 20% respondentów wskazuje aromaty tytoniowe. W ankiecie pada też pytanie o smak, który badani wybrali jako pierwszy – gdy zaczynali chmurzyć. I tutaj też zwyciężają aromaty owocowe (48,5%) i deserowe (25,8%), reszta ma mniej niż 10%. I tylko niecałe 8% na start wybrało tytoń. Znamienne dane, prawda? Warto dodać, że większość ankietowanych używa różnych smaków w ciągu dnia lub zmienia je co 2-3 dni. Myślę, że te wyniki nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że jednak kwestia smaku jest istotna dla chmurzących – zarówno na samym starcie, jak i później. Tutaj muszę się przyznać do czegoś. Dawno, dawno temu sam byłem zwolennikiem ograniczenia liczby dostępnych smaków do zaledwie kilku. Myliłem się, to było faktycznie bez sensu. Wtedy jednak postrzegałem e-papierosy jako coś, co ma nie tylko wspomóc rzucenie palenia tytoniu, ale w ogóle pozbycie się nałogu wdychania czegokolwiek. Dziś jestem zwolennikiem rekreacyjnego używania nikotyny, pamiętając oczywiście, że nie jest to zupełnie obojętne dla zdrowia. Ale z drugiej strony – co tak naprawdę jest zupełnie nieszkodliwe?

 
Leave a comment

Posted by on 4 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

WAŻNE! Ukazał się raport Shapiro – o stanie redukcji szkód spowodowanych paleniem tytoniu

Jestem świeżo po lekturze pierwszego pełnego raportu o stanie redukcji szkód wywołanych paleniem tytoniu. Raport przygotowany jest przez Harry’ego Shapiro – doświadczonego dziennikarza, od wielu lat zajmującego się tematem redukcji szkód spowodowanych narkotykami (a przy okazji piszącego świetne książki o wykonawcach rockowych). Oczywiście nie był w stanie stworzyć tego raportu jednoosobowo – współpracowało z nim kilkunastu ludzi z całego świata: naukowców, lekarzy, specjalistów zdrowia publicznego. Efekt jest, moim zdaniem, imponujący. A dane, które są w tekście porażają. Na świecie co 6 sekund ktoś umiera z powodu chorób odtytoniowych. Pierwsze czytanie raportu zajęło mi ok. 10 godzin – w tym czasie umarło 6 tysięcy ludzi. Małe miasteczko zniknęło.
Wiadomo, że nie uda się zlikwidować palenia tytoniu ot tak. Ta walka jest bardzo trudna. Dlatego też powinniśmy cieszyć się z każdej szansy na to, aby wspomóc palaczy tytoniu w rzucaniu. Raport Shapiro opisuje rozmaite metody – te znane od lat, jak nikotynowa terapia zastępcza, jak też te, które można nazwać łącznie bezpieczniejszymi produktami nikotynowymi (BPN). Nie będę streszczał raportu – takie streszczenie (Executive Summary) powstało już i zostało przełożone na 10 języków, w tym oczywiście polski. Wszystko znajdziecie na działającej od dziś  stronie Global State of Tobacco Harm Reduction. Jest tam oczywiście sam raport, polskie tłumaczenie streszczenia (od tego radziłbym zacząć), a strona będzie uzupełniana o kolejne istotne dane.
Bardzo istotną sprawą jest to, że dotychczas filozofia streszczała się w haśle „quit or die” (rzuć albo umrzyj). Tymczasem od jakiegoś czasu każdy palacz tytoniu powinien mieć wybór. Można oczywiście rzucić ot tak, bez wspomagania, choć to zwykle jest dość trudne. Można też używać gum, plastrów czy też spreju nikotynowego. Ale dziś mamy też e-papierosy, znane od ponad 10 lat, jak też nowatorskie produkty tytoniowe, czyli choćby tzw. podgrzewacze, ostatnio dość silnie promowane. I ludzie powinni mieć prawo wyboru. Filozofia powinna streszczać się w haśle „quit or try” (rzuć albo spróbuj). W najbliższych dniach napiszę jeszcze o moich refleksjach po lekturze raportu.

Miejmy nadzieję, że te wszystkie informacje dotrą do jak największej liczby ludzi, szczególnie do tych, które są odpowiedzialne za zdrowie publiczne. Mam też do Was prośbę – rozpowszechnijcie ten wpis wśród swoich znajomych, a jeśli macie znajomych wśród pracowników służby zdrowia – wskażcie im źródła. Chodzi głównie o to, aby nikt nie mógł powiedzieć, że o niczym nie wiedział.

 
Leave a comment

Posted by on 2 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: , , ,

To będzie ważny tydzień

Najpierw o wydarzeniach spodziewanych i regularnych. Jak w każdy poniedziałek, dodałem kolejny kawałek tekstu do Poradnika. Tym razem o substancjach, których nie powinno być w liquidach. Zwracajcie uwagę na skład, szczególnie gdy kupiony płyn powstał gdzieś poza Unią. I pamiętajcie, że sam e-papieros może być ładniejszy lub brzydszy oraz mniej czy bardziej wypasiony – ale to nie będzie miało wpływu na wasze zdrowie. Inhalując jakiś nieciekawy liquid wpływacie negatywnie na swoje zdrowie.
Ale to jeden temat tego tygodnia. Istotne są dwa wydarzenia, które nastąpią w najbliższych dniach. Wspominałem już jakiś czas temu, że właśnie na początku października zostanie opublikowany ważny duży raport o wszystkim, co wiąże się z redukcją szkód, a więc też z e-papierosami (ale nie tylko, bo będą omówione też inne kwestie). Myślę, że będzie warto go omówić tutaj, ale zachęcam wszystkich znających angielski do dokładniejszej analizy. Dane tam umieszczone pozwolą wam pozyskać oręż do dyskusji z przeciwnikami e-fajek. Mogę ujawnić, że od wczoraj mam ten raport, ale nie mogę go komentować, ponieważ obowiązuje embargo na te informacje aż do jutra. Musicie się więc wykazać cierpliwością. Jedyne, co mogę napisać: olbrzymia praca została włożona a ilość danych, które tam się znajdują jest wprost fantastyczna.
I jeszcze jedno ważne wydarzenie, które zaczyna się właśnie dziś, 1.10 i potrwa sześć dni – jest to genewskie spotkanie znane pod skrótem COP8. Jest to odbywająca się co dwa lata konferencja państw-sygnatariuszy FCTC (WHO Framework Convention on Tobacco Control – Konwencja ramowa dla ograniczenia zdrowotnych następstw palenia tytoniu). Zwykle zapadają na niej istotne decyzje, w tym takie, które bezpośrednio dotyczą także e-papierosów. Najsmutniejsze w tym jest to, że w ogóle e-papierosy zostały wciśnięte w tę konwencję, a do tego decydenci obecni na tych konferencjach tak naprawdę niewiele wiedzą na ten temat. Właśnie dlatego delegaci dostaną raport, o którym wspomniałem wcześniej. Od miesięcy trwała walka o to, aby ten raport znalazł się w zestawie oficjalnych dokumentów COP8. Niestety, osoby decydujące o tym wszystkim kompletnie ignorują takie propozycje. Twórcy raportu postarają się jednak o to, aby raport (albo przynajmniej wiedza o jego istnieniu w internecie) dotarł do delegatów. Jaki będzie odzew i czy będzie to miało wpływ na wyniki COP8 – trudno przewidzieć. Ale ważna jest jedna sprawa: nie będą mogli zasłaniać się niewiedzą, a tak było podczas poprzednich konferencji – w Indiach czy też Rosji.

 
Leave a comment

Posted by on 1 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

Wieści ze świata – dobre i złe

Wieści ze świata są ostatnio bardzo różne. Jedne napawają optymizmem, inne niestety wręcz przeciwnie. Zacznę więc może od tych lepszych, napływających z Wielkiej Brytanii. Jak zapewne już wiecie, ten kraj poszedł w naprawdę dobrą stronę. Tam politykę wobec e-papierosów opiera się na twardych danych naukowych, a nie na uprzedzeniach i przesądach. I zapewne dlatego władze hrabstwa Essex, w którym nadal około 160 tys. osób pali papierosy postanowiły wspomóc tych, którzy zamierzają się rozstać z zabójczym nałogiem. Idea jest w tym przypadku prosta: specjaliści zdrowia publicznego mają dotrzeć do pewnej liczby sklepów sprzedających e-papierosy, przekazać obsłudze istotne informacje na temat tego, jak przekonywać ludzi do używania tego sprzętu. Z kolei zadaniem właścicieli jest rekrutacja ludzi, którzy startują z e-papierosami do grupy badawczej. Generalnie chodzi o to, aby sprawdzić, jak pomoc konsultacyjna wpłynie na odsetek tych, którzy rzucą palenie. Co więcej – właściciel będzie miał motywację czysto finansową, ponieważ za każdego klienta, który rzuci palenie (będzie to weryfikowane pomiarami zawartości tlenku węgla w wydychanym powietrzu), dostanie rekompensatę 50 funtów.
Jak dotychczas projekt odniósł wielki sukces – ponad 900 osób rzuciło palenie z pomocą e-papierosów. Zdecydowano, że będzie kontynuowany przez kolejny rok. Co więcej – powstaje kolejny projekt, roboczo nazwany „mieszkania bez dymu”. W jego ramach chmurzący będą dostawać darmowe liquidy oraz zniżki na sprzęt.
I jakoś im się to opłaca… a my możemy tylko wzdychać.

Ale jednak nie wszędzie jest tak fajnie, jak w Essex. Po drugiej stronie oceanu jest znowu zamieszanie. Jakiś czas temu amerykańska FDA (Agencja Żywności i Leków) zaczęła rozważać zakaz stosowania aromatów w płynach do e-papierosów, ponieważ podobno rozmaite smaki kuszą przede wszystkim młodych ludzi i powodują, że zaczynają oni chmurzyć. Teraz z kolei szef agencji, Scott Gottlieb, powiedział, że FDA rozważa federalny (czyli obejmujący całe USA) zakaz sprzedaży online – dokładnie taki, jaki wprowadzono w Polsce nieszczęsną ustawą implementującą dyrektywę. Wprowadzenie takiego zakazu na terenie USA postawi ludzi mieszkających w małych miejscowościach w sytuacji jeszcze gorszej niż ta w Polsce. Dziwne to jest, bardzo dziwne. Może kiedyś dowiemy się o kulisach tych spraw. Od razu uprzedzam – to nie jest tak, że to Big Tobacco podszeptuje panu Gottliebowi tego typu działania, ponieważ akurat w USA sporą część rynku e-papierosowego stanowią produkty wielkich koncernów. I jakoś mnie nie przekonuje, że to wszystko jest pod hasłem „chrońmy nasze dzieci”. Ale jak zawsze – w tym szaleństwie jest metoda. Jeśli będzie się systematycznie wtłaczać ludziom w głowy, że e-papierosy stanowią śmiertelne zagrożenie, to po jakimś czasie oni w to po prostu uwierzą. No bo przecież skoro wszędzie mówią, że tak jest, to pewnie tak jest.

Kolejny przegląd informacji ze świata e-papierosów niebawem.

 
Leave a comment

Posted by on 27 września 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,