RSS

Co w mediach piszczy – odcinek 1

01 Wrz

Opracowując projekt dla początkujących założyłem, że co jakiś czas będę się odnosił do rozmaitych doniesień medialnych na tematy związane z e-papierosami. Rozpoczął się wrzesień, więc myślę, że najwyższy czas na taki swoisty „przegląd prasy”. Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na przekłamania i manipulację faktami, aby Was na to szczególnie uczulić.

Przyjrzyjmy się więc niektórym doniesieniom z ostatnich kilku tygodni. „Nastolatki palą coraz więcej” – taka jest konkluzja artykułu, który znajdziemy tutaj. Przeczytamy w nim m.in. „W badaniach na zwierzętach odkryliśmy także, że to nikotyna powoduje wzrost ryzyka. Jeśli to samo dotyczy ludzi – oznacza to, że ani tabaka ani e-papierosy nie stanowią dobrej alternatywy dla papierosów, przynajmniej w najmłodszej grupie.”
Wejdźmy jednak w to nieco głębiej. Artykuł ten stanowi zgrubne omówienie tej publikacji. Zacznę od tego, że w oryginalnych wnioskach nie ma ani słowa o tabace. Pojawia się tam snus, bardzo popularny w Skandynawii (i z niewiadomego powodu zakazany w reszcie UE). Ale to szczegół. Ważniejsza jest inna informacja – o tym, że to nikotyna powoduje wzrost ryzyka. Naprawdę? Jeśli zajrzymy głębiej do oryginalnej publikacji, zobaczymy, że autorzy powołują się na publikację z 2006 (numer 12 w bibliografii). To ważne, ponieważ w tamtym czasie nie prowadzono wprost badań związanych z e-papierosami, bo po prostu praktycznie ich wtedy nie było. Nie można więc dokonywać prostego przeniesienia jakichś (bliżej niesprecyzowanych) badań na zwierzętach na wniosek, że EIN nie są alternatywą dla papierosów.
Kolejny raz powiem z całą mocą – każda metoda jest lepsza niż palenie tytoniu. Każda – e-papierosy, snus, produkty H’n’B. Wszystkie one są lepsze niż wdychanie produktów spalania tytoniu, rakotwórczych i toksycznych. I tym bardziej powinno się o tym pisać, jeśli spojrzymy na dane z omawianego tekstu – to, że młode dziewczęta z Europy Zachodniej dwa razy częściej zaczynają palić niż ich rówieśniczki z lat 70. XX w.
Z kolei w innym artykule mamy zatrważający tytuł: „E-papierosy znacznie bardziej szkodliwe? Najnowsze wyniki badań”. Przeanalizujmy go – znacznie bardziej? Ale bardziej niż co? Tego już się nie dowiemy. To trochę jak z tym „czym się różni wróbelek? Ma jedną nóżkę bardziej”. Jedźmy jednak dalej. W tekście zaraz mamy: „To nie tylko smaki, liquidy i nowe urządzenia. To także ogromne ryzyko. Ich szkodliwość jest większa, niż sądzono. Cena za palenie „elektronika” może być ogromna.” I znowu mamy typowe sformułowanie „może być ogromna”. Jasne, że może być, ale może też nie być. Bełkot niestety. Dalej jest jeszcze gorzej: „Czy elektroniczny papieros jest zdrowszy od tego z tytoniem? Z badań wynika, że powodują te same problemy zdrowotne, np. przewlekła obturacyjna choroba płuc (COPD).”
I tu już jest zwykłe bezczelne kłamstwo – nie ma na świecie ani jednego doniesienia naukowego o tym, aby e-papierosy spowodowały POChP (przewlekłą obturacyjną chorobę płuc). Wprost przeciwnie – prof. Riccardo Polosa, pulmonolog z Włoch badający oddziaływanie e-papierosów na układ oddechowy użytkowników, prezentował w czerwcu na konferencji GFN wyniki badań, z których jednoznacznie wynikało, że przejście na e-papierosy osób już chorych na POChP, spowodowało zatrzymanie postępu choroby, a w niektórych przypadkach nawet zdecydowaną poprawę parametrów wydolnościowych. Reszta cytowanego artykułu jest podobna – ktoś tam wykazał, że e-papierosy powodują raka. Proszę o jeden przykład! Ale czego można się spodziewać, jeśli źródłem informacji „naukowych” jest agencja Sputnik. Toż to zwyczajny odlot w kosmos.
I może na tym na dziś zakończę, ale obiecuję, że będę wracał do tematu. Co więcej, obiecuję, że jeśli pojawią się jakieś poważne informacje o negatywnych skutkach chmurzenia, na pewno o nich poinformuję.

A tymczasem życzę miłego wrześniowego weekendu.

 
Leave a comment

Posted by on 1 września 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

Comments are closed.