RSS

„Spotkanie”

Pięć lat temu, gdy w Unii ważyły się losy niesławnej dyrektywy tytoniowej napisałem opowiadanie. Mam nadzieję, że ta wizja się nie spełni, ale właśnie dlatego postanowiłem je przypomnieć.

Spotkanie

utwór dedykuję Januszowi A. Zajdlowi – mistrzowi dystopii

Gdzieś w Polsce, pewien jesienny czwartek 20XX roku

Tym razem szedł z bijącym sercem. To był ten dzień. Przygotowywał się do niego już dawno. Od dwóch tygodni co drugi dzień chodził na spacer tą samą trasą. Zawsze rozglądał się dyskretnie, obserwował otoczenie. Starał się ubierać tak, aby nie zwracać uwagi. Szare nijakie spodnie, bura kurtka, czapka. Żadnych znaków szczególnych. To było ważne, bardzo ważne. Żeby nikt nie przyglądał się za bardzo.
Spokojnie przeszedł przez park mijając spacerowiczów, ludzi z psami, młodych rolkarzy. Przeszedł obok stawu i dotarł do bocznej ścieżki. Mgła ścieliła się nad trawą i między drzewami. Idealny dzień. Przystanął na chwilkę, udając, że szuka czegoś w kieszeniach, jednocześnie rzucając okiem w lewo i prawo. Odetchnął, okolica była czysta. W pobliżu byli tylko codzienni spacerowicze, których już rozpoznawał.
Ruszył dalej. To już ostatnie kilkadziesiąt kroków. Z daleka zobaczył umówiony znak – kawałek brudnej wstążeczki „przypadkowo” zawieszonej na gałęzi drzewa. „HA! Dobra nasza” – pomyślał. „Już jest na miejscu”. Spokojnym krokiem podszedł do starej drewnianej szopy, ostrożnie otworzył drzwi i szybko wszedł do środka.
– No, jesteś – usłyszał. – Świetnie. Czysto w okolicy?
– Tak, żadnych problemów. Nikogo podejrzanego.
– Masz?
– HA! Jasne, że mam – odpowiedział z uśmiechem, poklepując się po kieszeni kurtki.
– Dawaj, dawaj, nie mamy za dużo czasu. Nie mogłem się doczekać. Prawie całą noc nie spałem.
Wyjął z kieszeni małą nieoznakowaną buteleczkę i zaprezentował przyjacielowi. Ten wziął ją ostrożnie, odkręcił i ostrożnie powąchał.
– Tytoniowy?
– Jasne. Dwudziestka czwórka. Mocna rzecz.
– No to musiałeś nieźle za to zapłacić – odrzekł przyjaciel wyciągając z kurtki sprzęt.
– Przyjemność kosztuje – stwierdził filozoficznie, chowając lewą rękę do tyłu. Gest ten nie uszedł jednak uwadze przyjaciela.
– Ej, pokaż rękę… gdzie twoja Omega Globemaster?
Zmieszał się trochę i uśmiechnął nieco bezbronnie. Odparł cicho:
– E tam, nieważne. Mam za to 40 mililitrów. Stary, to przecież bardzo dużo. Po co mi taki zegarek?
Zmontowali sprzęt, ostrożnie zakroplili bezcenny płyn. Ręce im trochę drżały z emocji i oczekiwania na pierwsze zaciągnięcie. Po chwili szopę zaczęły wypełniać delikatne chmurki. Milczeli rozkoszując się smakiem liquidu. Każde zaciągnięcie się wywoływało zmrużenie oczu i uśmiech.
– Dobre, niesamowicie dobre.
– I mocne jak diabli – dodał cicho przyjaciel.
– Nirwana, stary, po prostu nirwana…
Ciszę przerwał głośny trzask brutalnie wyłamywanych drzwi szopy. Próbowali niezgrabnie zareagować, odrzucając od siebie sprzęt i butelkę z zakazanym płynem. Na nic się to nie zdało. Mężczyźni w ciemnych mundurach błyskawicznie znaleźli dowody przestępstwa.
– Na ziemię, kurwa, już! Ręce na głowę – wydarł się jeden z nich, najpewniej dowódca.
Posłusznie padli i przyjęli nakazaną pozycję.
– Tu jest ich sprzęt, panie komisarzu – rzucił jeden z zamaskowanych.
– I butelka – dodał drugi.
– No, skurwysyny, nie wyłgacie się – dowódca patrolu europolicji był wyraźnie zadowolony.
– Ale… jak… jak nas namierzyliście?
– Możemy ci powiedzieć, gnojku. To proste jak drut. Widzisz to urządzenie?
– Tak, widzę – odrzekł. – Co to jest?
– Czujnik promieniowania beta, debilu. Wykrywa izotopy promieniotwórcze. Możemy wam teraz powiedzieć, bo i tak nie wygadacie. Od roku wszystkie uprawy tytoniu są szpikowane izotopem ameryku 242. On zostaje nawet w ekstrahowanej nikotynie. No i jest potem w tych waszych pieprzonych liquidach, w sporych ilościach. Szliśmy spokojnie ciepłym śladem, dupki żałosne. I mamy was.
– A skąd pewność, że nie rozpowszechnimy tej infor…
Nie dokończył. Dwa przytłumione strzały oddane z bliskiej odległości dopełniły dzieła.

Nazajutrz… piątek. Wiadomości TVN42

Z ostatniej chwili: W dniu wczorajszym w szopie na terenie lokalnego parku ujawniono zwłoki dwóch mężczyzn w średnim wieku. Wydaje się, że są to ofiary porachunków gangsterskich. Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, europolicja nie wyklucza, że w grę wchodził handel materiałami promieniotwórczymi.
A teraz wiadomości biznesowe: akcje koncernów tytoniowych oraz farmaceutycznych biją kolejne rekordy. Analitycy przewidują, że trend rosnący potrwa jeszcze dość długo.

© by Mirosław Dworniczak. Wszelkie prawa zastrzeżone.

 
Leave a comment

Posted by on 11 stycznia 2019 in Uncategorized

 

Tags:

UWAGA! Katowicki wykład o e-papierosach prof. Sobczaka w ramach Śląskiego Festiwalu Nauki

Jeśli mieszkacie na Śląsku lub w okolicach albo planujecie tam być w niedzielę, 13 stycznia – jest okazja, aby posłuchać wykładu popularnonaukowego na temat e-papierosów, który odbędzie się tego dnia w godz. 14.30-15.20. Festiwal odbywa się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym, które mieści się obok katowickiego Spodka.
Z informacji od wykładowcy – prof. Andrzeja Sobczaka – wynika, że wykład będzie nosił tytuł „Elektroniczne papierosy – ratunek dla palaczy czy koń trojański przemysłu tytoniowego?”.
Wystąpienie będzie oparte o najnowsze dane ze światowej literatury naukowej oraz doświadczenia własne zespołów naukowych Zakładu Szkodliwości Chemicznej i Toksykologii Genetycznej IMPiZŚ oraz Zakładu Chemii Ogólnej i Nieorganicznej Wydziału Farmaceutycznego SUM. Celem wykładu jest rzetelne poinformowanie o zagrożeniach, ale i korzyściach wynikających z używania elektronicznych papierosów. Wykład potrwa ok. 50 min, w tym 10 minut będzie przeznaczone na pytania.
Profesor Andrzej Sobczak jest uznanym na świecie specjalistą od badań e-papierosów – jego dwa zespoły badawcze wykonują zarówno złożone analizy liquidów, generowanego aerozolu, jak też rozmaite badania medyczne związane z chmurzeniem.
Serdecznie polecam – dostaniecie tam informacje z pierwszej ręki, a do tego będziecie mogli rozwiać rozmaite wątpliwości.

 
Leave a comment

Posted by on 6 stycznia 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Marzenia na rok 2019

Na blogu Starego Chemika pod koniec grudnia zawsze pisałem o moich marzeniach na kolejny rok. Myślę, że i tutaj mogę wprowadzić taki zwyczaj. Każdy koniec roku jest okazją do snucia planów na rok następny. Planów, ale i marzeń – bo plany to coś, co od nas zależy, a marzenia… no właśnie – niekoniecznie mamy wpływ na to, czy się spełnią czy też nie.
Jakie mam marzenia na ten 2019 rok? Po pierwsze – chciałbym, aby nikt nie zaczął majstrować przy ustawach związanych z chmurzeniem. Nie oznacza to oczywiście, że istniejący stan prawny mi się podoba. Od dawna twierdzę, że zarówno sama dyrektywa tytoniowa, jak też ustawa, która ją implementowała w Polsce, są nieporozumieniem. Praktyczne zrównanie e-papierosów z konwencjonalnymi wyrobami tytoniowymi jest nieporozumieniem. Niestety, wiem jednak też, że jak do tej pory każda zmiana prawa szła w złą stronę. Nie wierzę też, że Unia pójdzie po rozum do głowy i nagle zacznie słuchać naukowców w kwestii EIN.
Marzy mi się natomiast, że czerwcowy GFN znowu będzie spektakularnym wydarzeniem. Po cichu liczę, że zaczną się tam pojawiać też ludzie z „naszej strony”, czyli użytkownicy e-papierosów. Wiem, że dla osoby prywatnej opłata konferencyjna w wysokości 100 funtów brytyjskich jest poważną sumą, ale jest duża szansa, że uda mi się załatwić darmowe wejściówki dla kilku zainteresowanych osób. Dlatego jeśli ktoś byłby zainteresowany udziałem w tej konferencji, niech sobie rezerwuje czas w dniach 13-15 czerwca 2019.
Co jeszcze mi się marzy? Ano choćby to, że w mediach będą się pojawiać uczciwe teksty o e-fajkach. Nie chodzi o to, aby było to bezkrytyczne wychwalanie, ale patrząc na to, jak chmurzenie jest traktowane do tej pory, każda zmiana na plus będzie fajna. Jestem też ciekawy, czy polskie media dostrzegą wreszcie konferencję GFN. W tym roku pojawiła się jedna(!) dziennikarka, choć informacje i zaproszenia zostały wysłane do dziesiątek redakcji. To samo zresztą dotyczy polskiego środowiska naukowego. Paradoksalnie – przyjeżdżają do Polski ludzie z drugiego końca świata – z Nowej Zelandii czy Ameryki Południowej – i jakoś ich nie przeraża odległość i czas podróży, a ktoś, kto mieszka i pracuje w Warszawie czy Wrocławiu nie ruszy czterech liter, aby się pojawić. Może jednak w 2019 to się zmieni – tak sobie marzę.
Byłoby też fajnie, aby w Polsce pojawił się chociaż jeden nowy zespół zajmujący się badaniem EIN. Od lat jest jeden – prof. Andrzeja Sobczaka. Robią tam naprawdę ciekawe rzeczy, powstał już nawet jeden doktorat z tej tematyki, a kolejne są w przygotowaniu. Może jakaś inna uczelnia w końcu też się zainteresuje.
No i na koniec marzenie, które mam od lat – ale powoli przestaję wierzyć, ze może się ono spełnić. Chodzi oczywiście o stowarzyszenie użytkowników e-papierosów. Jesteśmy jednym z nielicznych krajów w Europie, który takiego stowarzyszenia nie ma. Prześcignęła nas nawet maleńka Estonia. Może w końcu znajdą się ludzie, którzy chcieliby coś takiego stworzyć. Oby.

A na sam koniec tego wpisu chciałbym życzyć wszystkim Czytelnikom naprawdę dobrego 2019 roku.

 
Leave a comment

Posted by on 27 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags:

Boże Narodzenie 2018

Szanowni Czytelnicy

Idą Święta Bożego Narodzenia – czas szczególny. Z tej okazji chciałbym wszystkim Wam życzyć przede wszystkim spokoju i pokoju.  W te najbliższe dni zwolnijcie nieco, a może nawet zatrzymajcie się na chwilę. Wspomnijcie wszystkie dobre chwile, które przeżyliście przez ostatni rok. Pomyślcie też o tych, których już nie spotkamy przy stole.
Dobrych, spokojnych Świąt!

A w chwili wolnej posłuchajcie śpiewanej przez Beatę Rybotycką „Kolędy dla nieobecnych”. Napisał ją Szymon Mucha, a autorem muzyki jest niezrównany Zbigniew Preisner z krakowskiej „Piwnicy pod Baranami”.

„A nadzieja znów wstąpi w nas,
Nieobecnych pojawią się cienie.
Uwierzyli kolejny raz,
W jeszcze jedno Boże Narodzenie.
I choć przygasł świąteczny gwar,
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu.
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj,
Wbrew tak zwanej ironii losu.”

 
Leave a comment

Posted by on 23 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags:

Palisz? Chmurzysz? Mocz prawdę ci powie…

W poprzednim odcinku pisałem o tym, jak to jest ze szkodliwością e-papierosów. Dziś kontynuuję temat, ponieważ właśnie ukazała się dość ciekawa praca porównawcza, której głównym autorem jest dr Maciej Goniewicz, pracujący obecnie w USA, w Roswell Park. Tym razem badacze postanowili iść szerokim frontem i analizować dane dla kilku grup ludzi – użytkowników e-papierosów, palaczy konwencjonalnych oraz „hybrydowców” (dual users), którzy używają EIN, ale też palą zwykłe. Dodatkowo grupą kontrolną byli ludzie, którzy nie palili ani nie używali e-papierosów. Badania objęły bardzo dużą grupę ludzi – ponad 5 tysięcy. Trochę dziwi mnie liczebność poszczególnych grup. Użytkownicy EIN stanowili tylko niecałe 5%, palacze tytoniu ok. 50%, niepalący i niechmurzący trochę ponad 30%, a hybrydowcy 16%.
Analizowano mocz osób badanych przy użyciu bardzo precyzyjnej spektrometrii mas. Pozwoliło to na oznaczenie ilościowe 50 biomarkerów. Wybrano je z kilku klas związków istotnych dla zdrowia (szczegóły znajdziecie w tabeli 1). Uśrednione dla każdej z grup wyniki można z kolei obejrzeć na rys. 1. Widać tam np. (wykres A), że nikotynę wykrywa się u wszystkich grup z wyjątkiem niepalących – to akurat nie jest specjalnie dziwne, prawda? Znacznie ważniejsze są wyniki, które są na wykresie B. Jest tam poziom NNK – pod tym skrótem kryje się związek z grupy nitrozoamin. Są to związki silnie rakotwórcze. Widać, że jest olbrzymia różnica pomiędzy tymi, którzy palą albo jednocześnie palą i chmurzą, a grupą która tylko chmurzy oraz niepalących. W tych dwóch ostatnich grupach praktycznie nie wykrywa się NNK. To bardzo cenna informacja.
Wykresy C i D to z kolei zawartość metali ciężkich – ołowiu i kadmu. Jak widać, w tych przypadkach nawet u totalnych abstynentów wykrywa się dość sporą ilość tych metali. To dowodzi tego, że żyjemy po prostu w skażonym środowisku, a więc chmurzenie niespecjalnie dokłada nam metali. Analogicznie wyglądają wykresy dla kolejnych związków: naftalenu, pirenu (te dwa należą do grupy wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, tzw. WWA), akrylonitrylu, akroleiny i akryloamidu. Te wszystkie związki też są podejrzewane o działanie rakotwórcze. Na szczęście na tych wszystkich wykresach widać wyraźnie, że samo chmurzenie jest zdecydowanie mniej obciążające niż palenie czy też palenie/chmurzenie.
Myślę, że ta publikacja jest dość istotna, choć tak naprawdę wyniki były zbierane w czasach, gdy na rynku królowały stare modele e-papierosów, głównie eGo. Dzisiejszy pejzaż jest jednak inny – nowsze modele emitują mniejszą ilość substancji szkodliwych, co też już zostało wykazane. Myślę, że byłoby dobrze, gdyby podobne badanie zostało powtórzone w najbliższych latach, przy czym zespół badawczy powinien jednak zebrać szczegółowe dane dotyczące modeli e-papierosów, które były wykorzystywane przez osoby poddawane badaniom. Dobrym pomysłem jest badanie właśnie moczu – nieinwazyjne, nadające się do standaryzowania. I kolejny raz marzy mi się, że w Polsce też można by przeprowadzić podobne badania – może nie na tysiącach, ale choćby na dziesiątkach ludzi. Wiem, że kiedyś prof. Sobczak próbował zainicjować takie analizy, ale było dość słabo z chętnymi. Trudno. Może kiedyś się uda.

 
Leave a comment

Posted by on 18 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Nieszkodliwe czy mniej szkodliwe?

Jeszcze kilka lat temu, w czasie gdy można było zarówno reklamować jak też kupować e-papierosy i liquidy online, niektórzy sprzedawcy i dystrybutorzy pisali, że chmurzenie jest nieszkodliwe. Był to oczywiście zupełnie nieuprawniony chwyt reklamowy, zwłaszcza że dekadę temu badań na temat składu chmurki czy oddziaływania jej na organizm było tak naprawdę bardzo niewiele. Rzetelni sprzedawcy pisali, że chmurzenie jest mniej szkodliwe – i to było uczciwe. Od samego początku było wiadomo, że chmurka nie zawiera substancji smolistych oraz tlenku węgla (czadu, CO), które są niebezpiecznymi składnikami dymu tytoniowego. Badania składu chmurki zaczęły być dość szybko wykonywane. Są one względnie proste, ponieważ wystarczy uruchomić e-papierosa, a generowany aerozol wpuścić do urządzenia wykonującego analizę. Najczęściej takim urządzeniem jest system GC/MS, czyli chromatograf gazowy sprzężony ze spektrometrem mas. Nie będę wchodził w szczegóły tej analizy, bo to nie ma tutaj większego znaczenia. Powiem tylko tyle, że GC/MS rozdziela podawany aerozol na składniki i umożliwia (z pewnym, acz dość sporym prawdopodobieństwem) określenie związków chemicznych, z których on się składa.
Diabeł jednak często tkwi w szczegółach. Jeśli chmurka jest generowana automatycznie, możemy tylko do pewnego stopnia symulować prawdziwe chmurzenie. Gdy e-papierosa używa człowiek, natychmiast zauważy, że ma zbyt wysoką temperaturę grzałki albo jakieś problemy z transportem płynu. Efekt ten znany jest pod żargonową nazwą ściery, szmaty czy też bobra. Jest on nieco podobny do przypadku, w którym palacz papierosów zapali ćmika odwrotnie, czyli podpalając filtr. Smak takiego papierosa jest fatalny. Gdy mechaniczne urządzenie symuluje palenie/chmurzenie, nie ma takiej kontroli smaku. Stąd też wynikały błędy w analizach, które wykonywano jeszcze kilka lat temu. Automaty „paliły” tak, jak im operator kazał. Stąd też powstawały zaskakujące publikacje, w których donoszono o strasznie szkodliwych związkach w generowanej chmurze. Dziś na szczęście zespoły badawcze są znacznie bardziej świadome i nie przepuszczają takich błędów.
Czy to znaczy, że chmurka jest nieszkodliwa? Oczywiście, że nie można tak myśleć i rozpowszechniać takich wiadomości. Aerozol generowany za pomocą e-papierosa zawiera na pewno co najmniej kilkadziesiąt związków chemicznych (dla porównania – dym tytoniowy ma ich wiele tysięcy).Nawet w przypadku, w którym używamy podstawowej wersji liquidu, czyli mieszaniny glikolu propylenowego i nikotyny, w aerozolu będzie więcej związków. Wynika to z dwóch spraw: po pierwsze każdy ze składników zawiera minimalne ilości zanieczyszczeń, których praktycznie nie można się pozbyć. Ponadto temperatura grzałki może powodować, że związki się rozkładają lub reagują z sobą. Czy trzeba się tego bać? Niekoniecznie, ponieważ ilości powstających nowych związków są najczęściej minimalne, a już Paracelsus pisał, że tylko dawka stanowi o truciźnie. Setki prac naukowych poświęconych składowi chmurki pozwoliły na oszacowanie, że jest ona co najmniej o 95% mniej szkodliwa niż dym tytoniowy. I tę wersję można w tym momencie uznać za obowiązującą. Co jakiś czas w mediach można przeczytać: wykryto rakotwórcze czy toksyczne związki w aerozolu. I zaraz zaczyna się straszenie, że e-papierosy są równie a nawet bardziej szkodliwe niż zwykłe. Mało kto z piszących takie bzdury pofatyguje się, aby sprawdzić ile tego szkodliwego związku wykryto. Zwykle to wygląda tak, że jest go w tym aerozolu mniej niż w powietrzu, którym oddychamy. Tak to wygląda, jak ktoś chce na siłę epatować strachem.
Reasumując: chmurzenie nie jest nieszkodliwe, ale na pewno wielokrotnie mniej szkodliwe niż palenie tytoniu.

 
Leave a comment

Posted by on 13 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Przegląd prasy – grudzień 2018

Pora na kolejny przegląd prasy, a w zasadzie mediów elektronicznych. Rzućcie najpierw okiem na to, co prezentuje portal ABC Zdrowie. Film, który tam zamieszczono nie jest bardzo kontrowersyjny, chociaż redaktorzy twardo usiłują wymóc na gościu, aby powiedział, że e-papieros to zło wcielone. Ale niestety dalej jest zdecydowanie gorzej. Po kolei: „Choć e-papierosy emitują mniejszą ilość substancji szkodliwych dla zdrowia, nadal zawierają nikotynę, silnie rakotwórczy związek chemiczny.” Portal mający promować ZDROWIE nie powinien kłamać. Nikotyna nie jest silnie rakotwórczym związkiem – wystarczy zajrzeć do dowolnych RZETELNYCH źródeł. Dalej nie jest lepiej, bo benzenu w chmurce jest mniej niż w powietrzu miejskim. Na szczęście pani autorka nieco się rehabilituje w dalszej części artykułu.
Z kolei portal Radia ZET pochyla się z troską nad młodzieżą amerykańską. Amerykańska agencja ds. żywności i leków FDA (Food and Drug Administration) już od jakiegoś czasu alarmuje, że dzieciaki rzuciły się na e-fajki jak Reksio na szynkę. No cóż, dzieciaki eksperymentują, a to jest produkt aktualnie modny. Szkoda tylko, że ani FDA ani władze zdrowotne USA nie informują, że cały czas spada liczba młodych ludzi palących zwykłe papierosy i ten spadek jest zdecydowanie silniejszy od czasu, gdy się pojawiły elektroniczne inhalatory nikotyny.
Bzdury o rakotwórczości e-papierosów powiela też tekst na portalu „Piękna miłość”. Nie przeszkadza to autorowi wspominać, że jego mama rzuciła palenie stosując biorezonans, czyli metodę tak naprawdę szamańską.
I jeszcze jeden tekst – tym razem z „Wprost”. Jako chemik otworzyłem szeroko oczy przeczytawszy ten fragment: „Jedna grupa gryzoni była narażona na wdychanie dymu papierosowego, a kolejne na wdychanie aerozolu z e-papierosów, który zawierał: glikol propylenowy i glicerynę pochodzenia roślinnego (z której glikol propylenowy powstaje);”
Pół wieku zajmuję się chemią, ale jako żywo nigdy nie słyszałem, aby glikol powstawał z gliceryny. Tak to niestety wygląda, jak za pisanie tekstów nawet tylko popularnonaukowych biorą się dyletanci.
Dla odmiany – z przyjemnością przeczytałem tekst w Newsweeku. Cytowany jest w nim np. prof. Dave Sweanor, którego miałem przyjemność poznać na konferencji GFN, który w klarowny sposób wyjaśnia różnice pomiędzy składem dymu tytoniowego oraz chmurki z e-papierosa. Dalej wspomniany jest też bardzo ważny raport Harry’ego Shapiro, który miał swoją premierę kilka tygodni temu. I tu zacytuję fragment tekstu z Newsweeka: „Jak twierdzą autorzy raportu, pora zakończyć wreszcie styl polityki antynikotynowej, określany w skrócie „rzuć albo umrzesz”. Zamiast nieustannego straszenia chorobami i śmiercią trzeba zachęcić palaczy do przestawienia się na bezpieczniejsze zamienniki – autorzy raportu twierdzą, że e-papierosy i urządzenia do podgrzewania tytoniu są aż o 95 proc. bezpieczniejsze dla zdrowia od tradycyjnych papierosów.”
I jeszcze cytat z prof. Sweanora: „Trzeba przekonać palacza, że warto przestawić się na produkty alternatywne do papierosów. A nie karać go za palenie” – to doskonałe podsumowanie tematu.
To tyle w tym przeglądzie prasy, kolejny już w nowym roku.

 
Leave a comment

Posted by on 10 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

Szlachetne zdrowie – oh, noble health! (and excise tax)

Dziś piątek, a więc pora na kolejny rozdział poradnika w wersji angielskiej. Tym razem tekst dotyczy bardzo istotnej kwestii, a mianowicie zdrowia. W zasadzie o tym temacie można by napisać całą książkę. Tutaj streściłem to wszystko w kilkunastu zdaniach, starając się wyciągnąć to, co najistotniejsze.
Ten siódmy rozdział Manuala kończy jego część zasadniczą. Nie oznacza to jednak, że nic tam już nie będzie dopisywane. Nowe rozdziały pojawią się już za kilka tygodni, w 2019. Będzie tam trochę o składnikach liquidów i o przygotowaniu własnych mieszanin. Oczywiście to też będzie opisane dość skrótowo. Wraz z doświadczeniem, które użytkownicy nabierają, rośnie też świadomość i umiejętność poszukiwania informacji w innych źródłach.
Wracam jeszcze do informacji z Włoch. Okazuje się, że bez większych problemów udało tam się przeforsować zmianę stawek akcyzy. Zgodnie z nowymi przepisami zamiast 0,40 euro/ml stawka dla liquidów nikotynowych wyniesie 0,10 euro/ml, a dla beznikotynowych – 0,05 euro/ml. Oznacza to zdecydowaną obniżkę – rzędu 80%. No cóż – skoro zamiast planowanych 85 mln euro zebrano z akcyzy zaledwie 5 mln, to taki ruch miał sens. Mam nadzieję, że wszystkie inne kraje zastanowią się zanim wprowadzą jakieś bezsensowne i wzięte z sufitu stawki akcyzy. Dotyczy to także Polski. Na szczęście, jak już pisałem, stawka zerowa będzie obowiązywać tutaj do połowy 2020. Liczę na to, że do tego czasu nikt z polityków nie wpadnie na żadne głupie pomysły.
Dobrego weekendu!

 
Leave a comment

Posted by on 7 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

Zdelegalizować e-papierosa! Natychmiast

motto (Ogólniki – C.K. Norwid)

Ponad wszystkie wasze uroki —
Ty! poezjo, i ty, wymowo —
Jeden wiecznie będzie wysoki:
Odpowiednie dać rzeczy słowo!

Odżyła ostatnio dyskusja dotycząca nazewnictwa sprzętu, którego używamy do przyjmowania naszej ulubionej nikotyny. E-papieros – ta nazwa w języku polskim była prostym przekładem angielskiego pojęcia e-cigarette. Nikt w sumie chyba nie wie, kto pierwszy wpadł na pomysł nazwania elektronicznego inhalatora nikotyny w taki sposób, aby przypominała ona wprost nazwę „papieros”. Najprawdopodobniej wymyślił to jakiś marketingowiec, który był przekonany, że to jest idealna nazwa, która przyciągnie potencjalnych palaczy. Przechodzisz ze zwykłego papierosa na elektronicznego – wędrujesz na wyższy poziom, pozbywając się balastu smoły, związków rakotwórczych i tlenku węgla. Okazało się jednak, że był to miecz obosieczny. Przez długi czas pokutowała nazwa „palenie e-papierosa”, pomimo tego, że tu akurat nic się nie pali. Ot, zwykłe skojarzenie. I dokładnie tak samo wyglądały kwestie prawodawstwa. Papieros to papieros, nie ma znaczenia czy zwykły czy elektroniczny – tak najczęściej argumentowano w sejmie, gdy dyskutowano nad zmianami w ustawie o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. I do tej właśnie ustawy wepchnięto właśnie kolanem nieszczęsne e-papierosy. Czy błędna nazwa wymyślona kilkanaście lat temu miała na to wpływ? Trudno to stwierdzić, choć osobiście jestem przekonany, że tak, przynajmniej w sporym stopniu.
Ostatnio dyskusja ta odżyła na spotkaniu zorganizowanym przez organizację New Nicotine Alliance (Australia). Kolejny raz pojawia się postulat, aby skończyć z tym pierwotnym nazewnictwem raz na zawsze. Z tym postulatem zgadzam się od bardzo dawna. Już dobrych kilka lat temu padały różne propozycje nazw – waperos, chmurnik, czy też EIN – elektroniczny inhalator nikotyny. Żadna z tych nazw niestety nie przyjęła się w społeczności. Nie tylko my mamy ten problem – dokładnie tak samo jest w krajach anglojęzycznych. Tam też jest „e-cigarette” i raczej rzadko spotyka się synonimy tej nazwy.
Czy jest szansa, aby to się zmieniło? Trudno powiedzieć. Wszystko tak naprawdę zależy od WAS, czyli od użytkowników, ale osobiście powoli zaczynam wątpić.

 
Leave a comment

Posted by on 5 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags:

Następny rozdział poradnika w wersji angielskiej, akcyza we Włoszech

Dziś, jak w każdy piątek, rozszerzyłem anglojęzyczną wersję poradnika – Manual(English) – o kolejny rozdział. Tym razem jest tam kilka zdań na temat prawa związanego z e-papierosami. Nie wchodzę w tekście w szczegóły, ponieważ: po pierwsze – tekst byłby naprawdę bardzo długi, a po drugie – sytuacja prawna zmienia się jak w kalejdoskopie. Często w ciągu kilku miesięcy w danym kraju może nastąpić wiele zmian. Jeśli macie jakichś zagranicznych znajomych, którzy zaczynają właśnie chmurzyć, a znają angielski – możecie im podsunąć stronę z tym manualem. Może im się przyda.
Z innej beczki – jak wiadomo, Włochy już 5 lat temu wprowadziły wysoką akcyzę na liquidy. Władze spodziewały się dziesiątek milionów euro z tego podatku, ceny wzrosły o ponad 100%. Wiele małych firm i dystrybutorów przestało istnieć, a szara strefa i czarny rynek zaczęły kwitnąć. Wygląda jednak na to, że jest szansa, że stawki akcyzy zdecydowanie spadną. Wynika to z konsekwentnego działania organizacji zrzeszających producentów i dystrybutorów oraz silnego lobbingu organizacji waperskich. Dobrze, że nasi się opamiętali i zerowa stawka akcyzy ma być utrzymana co najmniej do połowy 2020 roku.

 
Leave a comment

Posted by on 30 listopada 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,