RSS

Tag Archives: FDA

UWAGA! Tego nie próbujcie. Nie działa, a może zaszkodzić

Już jakiś czas temu było wiadomo, że e-papieros jako urządzenie może być wykorzystany w celach niezbyt zgodnych z jego pierwotnym przeznaczeniem. Oczywiście nie należy winić za to samego urządzenia. To trochę tak jak ze szklanką – można do niej nalać soku, wody, mleka ale też roztworu cyjanku. Ostatnio zaczęły się znowu pojawiać informacje o tym, że ludzie zaczynają dziwne eksperymenty. Co gorsza, te diabelskie pomysły potrafią wcielać w życie także firmy handlujące liquidami, a to już jest nie tylko głupie, ale przede wszystkim niebezpieczne.
Kilka dni temu zostało wydane oficjalne ostrzeżenie amerykańskiej agencji FDA – z prostym przekazem: nie wapujcie Viagry! Okazuje się bowiem, że co najmniej jedna z japońskich firm sprzedających (zupełnie legalnie) liquidy do e-papierosów postanowiła wypuścić na rynek liquid z dodatkiem substancji do leczenia zaburzeń erekcji. Celowo nie podaję tutaj nazwy firmy, jeśli ktoś chce sobie wyszukać, zapewne znajdzie. Co więcej, jeszcze kilka dni temu na stronie wspomnianej firmy liquid ten był opatrzony informacją „FDA approved”, czyli – zatwierdzony przez FDA. Prawdopodobnie to właśnie przelało czarę goryczy dyrektora FDA, Scotta Gottlieba. Podejrzewam, że marketingowcy firmy poszli na skróty – Viagra (substancja czynna to sildenafil, znane są też podobne leki, jak Cialis – tadalafil) jest rzeczywiście dopuszczona do użytku na terenie USA, ale tylko jako tabletka doustna z określoną dawką substancji czynnej.
Od razu napiszę: nie, to nie jest tak, że ktoś sobie kupi liquid, zaciągnie się kilka razy i nagle konar mu zapłonie 😉 To tak nie działa. Nie istnieje ŻADEN lek, który zostałby dopuszczony do stosowania w e-papierosach. Dokładnie to samo dotyczy wszelkich suplementów, takich jak witaminy, minerały czy koenzym Q.
FDA wysłało także listy ostrzegawcze do 21 innych firm, które reklamują swoje liquidy jako zawierające zarówno sildenafil, jak też np. dostępne jedynie na receptę i to tylko w niektórych krajach (zakazany w USA i UE)środki odchudzające (Acomplia, czyli rimonabant).
Choć osobiście niespecjalnie lubię FDA, to akurat tutaj zgadzam się z agencją w 100%. Liquidy zawierające takie substancje nie działają w sposób pożądany przez użytkowników. Co więcej, składniki w nich obecne trafiając na grzałkę ulegają rozkładowi w dość nieprzewidywalny sposób. Użytkownik wdychający taki koktajl chemiczny raczej sobie zaszkodzi niż pomoże.
Proszę więc, abyście mieli moje ostrzeżenie na uwadze. Naprawdę nie warto ryzykować.

 
Leave a comment

Posted by on 18 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

W USA trwa poważna batalia o zakaz używania aromatów w liquidach

Jak być może niektórzy z Was wiedzą, już jakiś czas temu w USA zaczęła się dziwna batalia o to, aby zakazać stosowania aromatów smakowych w liquidach do e-papierosów. Jeszcze niedawno były to tylko pojedyncze głosy, zwykle przeciwników chmurzenia jako takiego, ale zaraza pomału się rozpełzła i dotarła do miejsca decyzyjnego, czyli FDA. No i w marcu 2018 agencja rozpoczęła już konkretne działania w tej sprawie. Powstał dokument (Proposed Rule), który, mówiąc skrótowo, ma za zadanie eliminację jeśli nie wszystkich, to większości dodatków smakowych do liquidów. Zapewne wielu chmurzących spyta: ale jakie niby miałoby być uzasadnienie dla takiego działania? Odpowiem krótko – klasyczne. Dobro dzieci. Bo takie smaki i zapachy pasują dzieciakom i wciągają je w nałóg. Bo dzieciaki kochają wiśnie, truskawki, colę czy też czekoladę. Powiecie: hola, hola, ja też je lubię, a ponadto chcę mieć coś innego w smaku poza typowym tytoniem. HA! Trudno, będziesz musiał(a) przeżyć bez tego. My wiemy lepiej co dla was dobre. Dociekliwy użytkownik e-papierosów być może będzie drążył: pokażcie jakieś konkretne badania, które dowodzą, że dorośli i tak nie lubią innych smaków niż tytoniowe. I tu zwykle pada odpowiedź: czyż to nie jest dla wszystkich oczywiste? Po co badania, skoro tak przecież jest.
I zwykle tak się tego typu dyskusje kończą.
Dlatego z tym większą radością informuję, że pojawił się cenny argument, który można wykorzystać w tej dyskusji, a mianowicie wyniki olbrzymiej ankiety dotyczącej właśnie aromatów używanych przez amerykańskich chmurzących. Zespół niestrudzonego dr. Konstantinosa Farsalinosa przeprowadził badanie wśród niemal 70 tysięcy(!) osób mieszkających w USA i będących użytkownikami EIN. 95% z nich to byli palacze, a ponad 80% rzuciło całkowicie palenie, przy czym zdecydowana większość zrobiła to ponad rok przed badaniem. Niemal 90% zadeklarowało, że przeszli na e-papierosa po to, aby rzucić palenie. Tylko 7,5% stwierdziło, że przekonały ich reklamy. No i teraz ta najważniejsza część – aromaty. Jakie są ulubione smaki (przypomnijmy – badanie dotyczyło osób pełnoletnich)? Owocowe – dla ponad 80%! Niemal 70% lubi też smaki rozmaitych deserów czy ciast. Nieco ponad 50% lubi też smak cukierków, czekolady i ogólnie słodyczy. I tylko 20% respondentów wskazuje aromaty tytoniowe. W ankiecie pada też pytanie o smak, który badani wybrali jako pierwszy – gdy zaczynali chmurzyć. I tutaj też zwyciężają aromaty owocowe (48,5%) i deserowe (25,8%), reszta ma mniej niż 10%. I tylko niecałe 8% na start wybrało tytoń. Znamienne dane, prawda? Warto dodać, że większość ankietowanych używa różnych smaków w ciągu dnia lub zmienia je co 2-3 dni. Myślę, że te wyniki nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że jednak kwestia smaku jest istotna dla chmurzących – zarówno na samym starcie, jak i później. Tutaj muszę się przyznać do czegoś. Dawno, dawno temu sam byłem zwolennikiem ograniczenia liczby dostępnych smaków do zaledwie kilku. Myliłem się, to było faktycznie bez sensu. Wtedy jednak postrzegałem e-papierosy jako coś, co ma nie tylko wspomóc rzucenie palenia tytoniu, ale w ogóle pozbycie się nałogu wdychania czegokolwiek. Dziś jestem zwolennikiem rekreacyjnego używania nikotyny, pamiętając oczywiście, że nie jest to zupełnie obojętne dla zdrowia. Ale z drugiej strony – co tak naprawdę jest zupełnie nieszkodliwe?

 
Leave a comment

Posted by on 4 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

Wieści ze świata – dobre i złe

Wieści ze świata są ostatnio bardzo różne. Jedne napawają optymizmem, inne niestety wręcz przeciwnie. Zacznę więc może od tych lepszych, napływających z Wielkiej Brytanii. Jak zapewne już wiecie, ten kraj poszedł w naprawdę dobrą stronę. Tam politykę wobec e-papierosów opiera się na twardych danych naukowych, a nie na uprzedzeniach i przesądach. I zapewne dlatego władze hrabstwa Essex, w którym nadal około 160 tys. osób pali papierosy postanowiły wspomóc tych, którzy zamierzają się rozstać z zabójczym nałogiem. Idea jest w tym przypadku prosta: specjaliści zdrowia publicznego mają dotrzeć do pewnej liczby sklepów sprzedających e-papierosy, przekazać obsłudze istotne informacje na temat tego, jak przekonywać ludzi do używania tego sprzętu. Z kolei zadaniem właścicieli jest rekrutacja ludzi, którzy startują z e-papierosami do grupy badawczej. Generalnie chodzi o to, aby sprawdzić, jak pomoc konsultacyjna wpłynie na odsetek tych, którzy rzucą palenie. Co więcej – właściciel będzie miał motywację czysto finansową, ponieważ za każdego klienta, który rzuci palenie (będzie to weryfikowane pomiarami zawartości tlenku węgla w wydychanym powietrzu), dostanie rekompensatę 50 funtów.
Jak dotychczas projekt odniósł wielki sukces – ponad 900 osób rzuciło palenie z pomocą e-papierosów. Zdecydowano, że będzie kontynuowany przez kolejny rok. Co więcej – powstaje kolejny projekt, roboczo nazwany „mieszkania bez dymu”. W jego ramach chmurzący będą dostawać darmowe liquidy oraz zniżki na sprzęt.
I jakoś im się to opłaca… a my możemy tylko wzdychać.

Ale jednak nie wszędzie jest tak fajnie, jak w Essex. Po drugiej stronie oceanu jest znowu zamieszanie. Jakiś czas temu amerykańska FDA (Agencja Żywności i Leków) zaczęła rozważać zakaz stosowania aromatów w płynach do e-papierosów, ponieważ podobno rozmaite smaki kuszą przede wszystkim młodych ludzi i powodują, że zaczynają oni chmurzyć. Teraz z kolei szef agencji, Scott Gottlieb, powiedział, że FDA rozważa federalny (czyli obejmujący całe USA) zakaz sprzedaży online – dokładnie taki, jaki wprowadzono w Polsce nieszczęsną ustawą implementującą dyrektywę. Wprowadzenie takiego zakazu na terenie USA postawi ludzi mieszkających w małych miejscowościach w sytuacji jeszcze gorszej niż ta w Polsce. Dziwne to jest, bardzo dziwne. Może kiedyś dowiemy się o kulisach tych spraw. Od razu uprzedzam – to nie jest tak, że to Big Tobacco podszeptuje panu Gottliebowi tego typu działania, ponieważ akurat w USA sporą część rynku e-papierosowego stanowią produkty wielkich koncernów. I jakoś mnie nie przekonuje, że to wszystko jest pod hasłem „chrońmy nasze dzieci”. Ale jak zawsze – w tym szaleństwie jest metoda. Jeśli będzie się systematycznie wtłaczać ludziom w głowy, że e-papierosy stanowią śmiertelne zagrożenie, to po jakimś czasie oni w to po prostu uwierzą. No bo przecież skoro wszędzie mówią, że tak jest, to pewnie tak jest.

Kolejny przegląd informacji ze świata e-papierosów niebawem.

 
Leave a comment

Posted by on 27 września 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,