RSS

Tag Archives: media

Nieszkodliwe czy mniej szkodliwe?

Jeszcze kilka lat temu, w czasie gdy można było zarówno reklamować jak też kupować e-papierosy i liquidy online, niektórzy sprzedawcy i dystrybutorzy pisali, że chmurzenie jest nieszkodliwe. Był to oczywiście zupełnie nieuprawniony chwyt reklamowy, zwłaszcza że dekadę temu badań na temat składu chmurki czy oddziaływania jej na organizm było tak naprawdę bardzo niewiele. Rzetelni sprzedawcy pisali, że chmurzenie jest mniej szkodliwe – i to było uczciwe. Od samego początku było wiadomo, że chmurka nie zawiera substancji smolistych oraz tlenku węgla (czadu, CO), które są niebezpiecznymi składnikami dymu tytoniowego. Badania składu chmurki zaczęły być dość szybko wykonywane. Są one względnie proste, ponieważ wystarczy uruchomić e-papierosa, a generowany aerozol wpuścić do urządzenia wykonującego analizę. Najczęściej takim urządzeniem jest system GC/MS, czyli chromatograf gazowy sprzężony ze spektrometrem mas. Nie będę wchodził w szczegóły tej analizy, bo to nie ma tutaj większego znaczenia. Powiem tylko tyle, że GC/MS rozdziela podawany aerozol na składniki i umożliwia (z pewnym, acz dość sporym prawdopodobieństwem) określenie związków chemicznych, z których on się składa.
Diabeł jednak często tkwi w szczegółach. Jeśli chmurka jest generowana automatycznie, możemy tylko do pewnego stopnia symulować prawdziwe chmurzenie. Gdy e-papierosa używa człowiek, natychmiast zauważy, że ma zbyt wysoką temperaturę grzałki albo jakieś problemy z transportem płynu. Efekt ten znany jest pod żargonową nazwą ściery, szmaty czy też bobra. Jest on nieco podobny do przypadku, w którym palacz papierosów zapali ćmika odwrotnie, czyli podpalając filtr. Smak takiego papierosa jest fatalny. Gdy mechaniczne urządzenie symuluje palenie/chmurzenie, nie ma takiej kontroli smaku. Stąd też wynikały błędy w analizach, które wykonywano jeszcze kilka lat temu. Automaty „paliły” tak, jak im operator kazał. Stąd też powstawały zaskakujące publikacje, w których donoszono o strasznie szkodliwych związkach w generowanej chmurze. Dziś na szczęście zespoły badawcze są znacznie bardziej świadome i nie przepuszczają takich błędów.
Czy to znaczy, że chmurka jest nieszkodliwa? Oczywiście, że nie można tak myśleć i rozpowszechniać takich wiadomości. Aerozol generowany za pomocą e-papierosa zawiera na pewno co najmniej kilkadziesiąt związków chemicznych (dla porównania – dym tytoniowy ma ich wiele tysięcy).Nawet w przypadku, w którym używamy podstawowej wersji liquidu, czyli mieszaniny glikolu propylenowego i nikotyny, w aerozolu będzie więcej związków. Wynika to z dwóch spraw: po pierwsze każdy ze składników zawiera minimalne ilości zanieczyszczeń, których praktycznie nie można się pozbyć. Ponadto temperatura grzałki może powodować, że związki się rozkładają lub reagują z sobą. Czy trzeba się tego bać? Niekoniecznie, ponieważ ilości powstających nowych związków są najczęściej minimalne, a już Paracelsus pisał, że tylko dawka stanowi o truciźnie. Setki prac naukowych poświęconych składowi chmurki pozwoliły na oszacowanie, że jest ona co najmniej o 95% mniej szkodliwa niż dym tytoniowy. I tę wersję można w tym momencie uznać za obowiązującą. Co jakiś czas w mediach można przeczytać: wykryto rakotwórcze czy toksyczne związki w aerozolu. I zaraz zaczyna się straszenie, że e-papierosy są równie a nawet bardziej szkodliwe niż zwykłe. Mało kto z piszących takie bzdury pofatyguje się, aby sprawdzić ile tego szkodliwego związku wykryto. Zwykle to wygląda tak, że jest go w tym aerozolu mniej niż w powietrzu, którym oddychamy. Tak to wygląda, jak ktoś chce na siłę epatować strachem.
Reasumując: chmurzenie nie jest nieszkodliwe, ale na pewno wielokrotnie mniej szkodliwe niż palenie tytoniu.

 
Leave a comment

Posted by on 13 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Przegląd prasy – grudzień 2018

Pora na kolejny przegląd prasy, a w zasadzie mediów elektronicznych. Rzućcie najpierw okiem na to, co prezentuje portal ABC Zdrowie. Film, który tam zamieszczono nie jest bardzo kontrowersyjny, chociaż redaktorzy twardo usiłują wymóc na gościu, aby powiedział, że e-papieros to zło wcielone. Ale niestety dalej jest zdecydowanie gorzej. Po kolei: „Choć e-papierosy emitują mniejszą ilość substancji szkodliwych dla zdrowia, nadal zawierają nikotynę, silnie rakotwórczy związek chemiczny.” Portal mający promować ZDROWIE nie powinien kłamać. Nikotyna nie jest silnie rakotwórczym związkiem – wystarczy zajrzeć do dowolnych RZETELNYCH źródeł. Dalej nie jest lepiej, bo benzenu w chmurce jest mniej niż w powietrzu miejskim. Na szczęście pani autorka nieco się rehabilituje w dalszej części artykułu.
Z kolei portal Radia ZET pochyla się z troską nad młodzieżą amerykańską. Amerykańska agencja ds. żywności i leków FDA (Food and Drug Administration) już od jakiegoś czasu alarmuje, że dzieciaki rzuciły się na e-fajki jak Reksio na szynkę. No cóż, dzieciaki eksperymentują, a to jest produkt aktualnie modny. Szkoda tylko, że ani FDA ani władze zdrowotne USA nie informują, że cały czas spada liczba młodych ludzi palących zwykłe papierosy i ten spadek jest zdecydowanie silniejszy od czasu, gdy się pojawiły elektroniczne inhalatory nikotyny.
Bzdury o rakotwórczości e-papierosów powiela też tekst na portalu „Piękna miłość”. Nie przeszkadza to autorowi wspominać, że jego mama rzuciła palenie stosując biorezonans, czyli metodę tak naprawdę szamańską.
I jeszcze jeden tekst – tym razem z „Wprost”. Jako chemik otworzyłem szeroko oczy przeczytawszy ten fragment: „Jedna grupa gryzoni była narażona na wdychanie dymu papierosowego, a kolejne na wdychanie aerozolu z e-papierosów, który zawierał: glikol propylenowy i glicerynę pochodzenia roślinnego (z której glikol propylenowy powstaje);”
Pół wieku zajmuję się chemią, ale jako żywo nigdy nie słyszałem, aby glikol powstawał z gliceryny. Tak to niestety wygląda, jak za pisanie tekstów nawet tylko popularnonaukowych biorą się dyletanci.
Dla odmiany – z przyjemnością przeczytałem tekst w Newsweeku. Cytowany jest w nim np. prof. Dave Sweanor, którego miałem przyjemność poznać na konferencji GFN, który w klarowny sposób wyjaśnia różnice pomiędzy składem dymu tytoniowego oraz chmurki z e-papierosa. Dalej wspomniany jest też bardzo ważny raport Harry’ego Shapiro, który miał swoją premierę kilka tygodni temu. I tu zacytuję fragment tekstu z Newsweeka: „Jak twierdzą autorzy raportu, pora zakończyć wreszcie styl polityki antynikotynowej, określany w skrócie „rzuć albo umrzesz”. Zamiast nieustannego straszenia chorobami i śmiercią trzeba zachęcić palaczy do przestawienia się na bezpieczniejsze zamienniki – autorzy raportu twierdzą, że e-papierosy i urządzenia do podgrzewania tytoniu są aż o 95 proc. bezpieczniejsze dla zdrowia od tradycyjnych papierosów.”
I jeszcze cytat z prof. Sweanora: „Trzeba przekonać palacza, że warto przestawić się na produkty alternatywne do papierosów. A nie karać go za palenie” – to doskonałe podsumowanie tematu.
To tyle w tym przeglądzie prasy, kolejny już w nowym roku.

 
Leave a comment

Posted by on 10 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

Zdelegalizować e-papierosa! Natychmiast

motto (Ogólniki – C.K. Norwid)

Ponad wszystkie wasze uroki —
Ty! poezjo, i ty, wymowo —
Jeden wiecznie będzie wysoki:
Odpowiednie dać rzeczy słowo!

Odżyła ostatnio dyskusja dotycząca nazewnictwa sprzętu, którego używamy do przyjmowania naszej ulubionej nikotyny. E-papieros – ta nazwa w języku polskim była prostym przekładem angielskiego pojęcia e-cigarette. Nikt w sumie chyba nie wie, kto pierwszy wpadł na pomysł nazwania elektronicznego inhalatora nikotyny w taki sposób, aby przypominała ona wprost nazwę „papieros”. Najprawdopodobniej wymyślił to jakiś marketingowiec, który był przekonany, że to jest idealna nazwa, która przyciągnie potencjalnych palaczy. Przechodzisz ze zwykłego papierosa na elektronicznego – wędrujesz na wyższy poziom, pozbywając się balastu smoły, związków rakotwórczych i tlenku węgla. Okazało się jednak, że był to miecz obosieczny. Przez długi czas pokutowała nazwa „palenie e-papierosa”, pomimo tego, że tu akurat nic się nie pali. Ot, zwykłe skojarzenie. I dokładnie tak samo wyglądały kwestie prawodawstwa. Papieros to papieros, nie ma znaczenia czy zwykły czy elektroniczny – tak najczęściej argumentowano w sejmie, gdy dyskutowano nad zmianami w ustawie o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. I do tej właśnie ustawy wepchnięto właśnie kolanem nieszczęsne e-papierosy. Czy błędna nazwa wymyślona kilkanaście lat temu miała na to wpływ? Trudno to stwierdzić, choć osobiście jestem przekonany, że tak, przynajmniej w sporym stopniu.
Ostatnio dyskusja ta odżyła na spotkaniu zorganizowanym przez organizację New Nicotine Alliance (Australia). Kolejny raz pojawia się postulat, aby skończyć z tym pierwotnym nazewnictwem raz na zawsze. Z tym postulatem zgadzam się od bardzo dawna. Już dobrych kilka lat temu padały różne propozycje nazw – waperos, chmurnik, czy też EIN – elektroniczny inhalator nikotyny. Żadna z tych nazw niestety nie przyjęła się w społeczności. Nie tylko my mamy ten problem – dokładnie tak samo jest w krajach anglojęzycznych. Tam też jest „e-cigarette” i raczej rzadko spotyka się synonimy tej nazwy.
Czy jest szansa, aby to się zmieniło? Trudno powiedzieć. Wszystko tak naprawdę zależy od WAS, czyli od użytkowników, ale osobiście powoli zaczynam wątpić.

 
Leave a comment

Posted by on 5 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags:

UWAGA! Woda w płucach

Dziś chciałem napisać trochę o powracającym od lat micie, jakim jest powodowane używaniem e-papierosów zbieranie się wody w płucach. Dość często pojawiają się takie informacje w przestrzeni medialnej, a zaniepokojeni użytkownicy usiłują się czegoś o tej sprawie dowiedzieć. Starsi czytelnicy tej strony zapewne pamiętają legendy sprzed kilkudziesięciu lat o słynnej czarnej wołdze (była taka marka samochodu), która jeździła po Polsce, a jej załoga porywała ludzi. Ostatnio ta legenda odżyła w postaci białego busa, którego załoga porywa dzieci, aby pozyskać narządy do przeszczepu. Tego typu „urban legends” obrastają w kolejne drastyczne szczegóły. Dzieci znikają bez śladu albo też są znajdowane potem nieżywe porzucone w odludnych miejscach – ze śladami operacji, najczęściej nerek. Często informacje takie są przekazywane z komentarzami typu „wiem, od znajomego policjanta, oni nie informują szerzej, żeby nie było paniki”. Brzmi wiarygodnie, prawda?
No dobrze – to jak to jest naprawdę? Zacznijmy od tego, że jeśli zaczniemy się dopytywać o szczegóły, to informator mówi: no, ja sam nie znam takiego przypadku, ale kolega z pracy mojego sąsiada trafił do szpitala z tego powodu. Próba dopytania o to, który to szpital kończy się zawsze niepowodzeniem. Swego czasu prowadziłem na temat wody w płucach dyskusję ze studentem medycyny (ponoć) z Łodzi, który opowiadał, że takie coś usłyszał od mądrego profesora na wykładzie. Zgodnie z tą informacją pół oddziału pulmonologicznego zajmowali właśnie tacy pacjenci. Pech chciał, że pan „student” nie pamiętał nazwiska profesora ani też nazwy przedmiotu, który był wykładany. Normalnie jak w „Misiu” – przechodziliśmy… z tragarzami.
Owszem, są medyczne przypadki, gdy w miąższu płucnym albo w jamie opłucnej zbiera się płyn, ale jest to związane z rozmaitymi schorzeniami – począwszy od chorób serca, przez zapalenie opłucnej i płuc, aż do nowotworu płuc. I tego typu problemy medyczne były znane na długo przed tym, zanim e-papierosy pojawiły się na rynku.
Ponieważ jednak widmo wody w płucach spowodowanej używaniem e-papierosów nadal krąży w przestrzeni publicznej, postanowiłem wyjaśnić kilka spraw. Po pierwsze – płuca są wilgotne i byłoby bardzo źle, gdyby było inaczej. One muszą zawierać wodę. Po drugie: wymysł, że inhalacja liquidem może spowodować gromadzenie się wody w płucach jest zwyczajnie głupia. To by oznaczało, że korzystanie np. z prysznica czy też z powszechnie znanych inhalacji ze wskazań medycznych niesie z sobą śmiertelne niebezpieczeństwo. Organizm człowieka jest naprawdę doskonałą konstrukcją i potrafi sobie radzić z takimi sytuacjami. Jestem chemikiem, a nie lekarzem, dlatego też postanowiłem zasięgnąć informacji u źródła. Porozmawiałem sobie na ostatniej konferencji GFN z prof. Riccardo Polosą z Włoch (dodajmy – specjalista-pulmonolog). Mówił mi, że też się kilka razy spotkał z takimi informacjami i tylko załamywał ręce. Chmurzenie nie jest pomysłem ostatnich tygodni czy miesięcy. Miliony ludzi na całym świecie to robią – i to już od ponad dekady. Gdyby taki przypadek (choćby jeden) się zdarzył, już na pewno byłoby o tym głośno w środowisku medycznym, a już na pewno wiedziałby o tym Riccardo.
Reasumując: problem zbierania się płynu w płucach nie jest związany z używaniem e-papierosów. Jeśli stanowisko lekarzy specjalistów w tej kwestii się zmieni, na pewno was o tym poinformuję.

 
Leave a comment

Posted by on 29 listopada 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

Przegląd prasy – październik 18

E-papierosy w polskim środowisku medycznym rzadko spotykają się z pozytywnym przyjęciem. Dlatego też byłem mile zaskoczony, gdy znalazłem tekst pod tytułem „Mniejsze zło, czyli trudne decyzje lekarza gdy pacjent nie chce rzucić palenia”, opublikowany na portalu politykazdrowotna.com. Jest to sprawozdanie z Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Pulmonologiczno-kardiologiczne przypadki kliniczne”, która odbyła się w Olsztynie. Bardzo ciekawe są wypowiedzi, których udzielił prof. Bartosz Łoza, kierownik Kliniki Psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Mówił on m.in. „Klinika Psychiatrii WUM w latach 2014-2015 wykorzystała lukę prawną, by regulaminem wewnętrznym dopuścić e-papierosy. Korzyści z dopuszczenia nowatorskich rozwiązań to przede wszystkim czystość i bezpieczeństwo”. Bardzo rozsądne podejście, zważywszy na to, że zdecydowana większość pacjentów psychiatrycznych jest silnie uzależniona od nikotyny. Właśnie od nikotyny, niekoniecznie od palenia tytoniu. Profesor przywołuje tutaj też kontrowersje, jakie wzbudziło wprowadzenie programu metadonowego w leczeniu narkomanów. Kiedyś krytykowane, dziś uznawane za standard. Inny z mówców, prof. Szymański, stwierdził też: „Jeżeli my nie poinformujemy pacjenta o tym co jest przebadane i mniej szkodliwe, to pójdzie po najprostszej linii. Kupi e-papierosy, ale zwykle nie wiemy co w nich jest. A są na rynku przebadane produkty o znanym składzie”. OK, wiem że to tylko dwóch ludzi i na jednej konferencji, ale cieszy to, że nareszcie osoby zajmujące konkretne stanowiska w instytucjach medycznych jednoznacznie uznają e-papierosy za jedno z możliwych rozwiązań.
Ale niestety nie wszystkie doniesienia medialne są pozytywne. Najczęściej panuje propaganda strachu. Typowym przykładem jest artykuł Faktu – „Tak e-papierosy działają na płuca. Zatrważające wyniki badań”. Wyrwane z kontekstu jedno badanie, prowadzone zresztą na myszach. Ale da się z tego stworzyć tekst, w którym czytamy m.in.: „Wyniki badań, opublikowane w American Journal of Physiology-Lung Cellular, pokazują, że długoterminowy wpływ e-papierosów na zdrowie jest nieznany”. Czy autor(ka) wstydzący się nazwiska i podpisujący się jako AZA naprawdę widzi to, co napisał? Wyniki pokazują, że długoterminowy wpływ jest nieznany? Przecież te badania nie dotyczyły żadnego długoterminowego wpływu czegokolwiek na cokolwiek. Co więcej, dość oczywiste jest to, że długoterminowy wpływ będzie nieznany przed upływem długiego terminu. Jak mawiał wybitny fizyk, Niels Bohr – przewidywanie jest trudne, szczególnie jeśli chodzi o przewidywanie przyszłości. Tymczasem jest sobie jedno czy nawet kilka badań, które wskazują, że płuca odpowiadają chemicznie na substancje, które im są dostarczane. Podobny efekt stresu oksydacyjnego obserwuje się w płucach ludzi, którzy wędrują przez miast w dzień ze smogiem. Owszem, najlepiej jest oddychać krystalicznym powietrzem na wyspach Pacyfiku, ale tu porównanie powinno być robione nie z poziomem zero, ale z dymem tytoniowym.
A tymczasem w jednej z bardzo popularnych brytyjskich gazet mamy tekst zaczynający się od hasła WAPUJ! Napisany przez znanego lekarza-komentatora kwestii zdrowotnych, wyważony i klarowny. Ech, żeby tak kiedyś u nas…
Kolejny przegląd prasy za kilka tygodni.

 
Leave a comment

Posted by on 31 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

O teoriach spiskowych, efekcie furtki, złym Big Tobacco i cyklonie B

W ostatnim czasie słychać coraz więcej głosów komentatorów zatroskanych o sprawy związane z tym, kto i dlaczego produkuje e-papierosy. Zaczynają się pojawiać teorie spiskowe, mówiące o tym, że firmy produkujące zwykłe papierosy wdrażają pewien iście makiaweliczny plan. Na czym to niby ma polegać? Ano na tym, że zaczęli już jakiś czas temu przejmować mniejsze firmy, które produkowały e-papierosy czy też liquidy i teraz sami oferują te produkty. Zatroskani sobie to wyjaśniają tak: oni specjalnie tak robią, ponieważ spada im sprzedaż papierosów, więc chcą, aby młodzież kupowała e-papierosy, bo potem bez problemu zaczną kupować klasyczne wyroby tytoniowe i palić. I sprzedaż konwencjonalnych papierosów się odbuduje, a do skarbca zaczną napływać kolejne miliardy dolarów.
Teoretycznie nawet tak mogłoby być, ale tutaj jest jeden podstawowy błąd w rozumowaniu. Milcząco przyjmuje się, że istnieje tzw. efekt furtki (gateway effect), który polega mniej więcej na tym, że osoba zaczynająca od chmurzenia prędzej czy później sięgnie po zwykłe papierosy. Owszem, kilka lat temu pojawiały się głosy, które tak twierdziły. Z definicji nie można było zweryfikować tego przypuszczenia. Dziś jednak mamy coraz więcej danych statystycznych, szczególnie z Wielkiej Brytanii, gdzie tego typu badania prowadzi się w sposób ciągły od lat. Wynika z nich dość jednoznacznie, że co prawda zdarza się, że ktoś, kto zaczął od chmurzenia, przechodzi do palenia tytoniu, ale odsetek takich osób jest niewielki, sięga 2-3%. Prawdopodobnie w innych krajach sytuacja jest dość podobna. Oczywiście można powiedzieć, że wymaga to jednak dalszej obserwacji, ale na tym etapie jest po prostu jak jest.
Moje prywatne zdanie jest takie: firmy Big Tobacco widząc eksplozję zainteresowania e-papierosami, jak też odczuwając spadek dochodów ze sprzedaży produktów tytoniowych, postanowiły po prostu zostać także graczami na tym rynku. I nie ma tutaj żadnego drugiego dna. To trochę tak, jak było z firmą IBM. Starsi czytelnicy zapewne pamiętają, że IBM produkował duże komputery i w latach 80. XX w. nie wykazywał najmniejszego zainteresowania rynkiem produktów dla zwykłych ludzi. Tymczasem pojawiły się małe firmy, które zaoferowały taki produkt – jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. W końcu IBM też wszedł w temat komputerów osobistych. Wydaje mi się, że tu jest podobnie. Na początku koncerny lekceważyły temat, ale gdy się zorientowały, że warto w to zainwestować, zrobiły to. I tyle.
Czy dobrze, że wielkie koncerny firmują chmurzenie? Uważam, że tak. Stać ich na stworzenie porządnych linii technologicznych, jak też zapewnienie dobrej jakości liquidów. To bardzo ważne. Z relacji ludzi, którzy jeszcze kilka lat temu bywali w Chinach, wynika, że bywało tam strasznie, jeśli chodzi o kwestie jakości produkcji. Nierzadko płyny były mieszane w wiadrach czy betoniarkach, a produkcją zajmowali się ludzie, którzy nie mieli żadnego doświadczenia.
A komentatorom, którzy drżą na samo wspomnienie o Big Tobacco dedykuję też wspomnienie historyczne. Zapewne wielu z was używało czy używa aspiryny firmy Bayer, inni z kolei biorą Aleve czy Biovital. A przecież to firma Bayer wspólnie z IG Farben produkowała używany w Auschwitz cyklon B oraz iperyt siarkowy (gaz musztardowy). Na szczęście to już historia, teraz Bayer poszedł inną drogą. Tego też życzę całej branży Big Tobacco.

 
Leave a comment

Posted by on 26 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

WAŻNE! Ukazał się raport Shapiro – o stanie redukcji szkód spowodowanych paleniem tytoniu

Jestem świeżo po lekturze pierwszego pełnego raportu o stanie redukcji szkód wywołanych paleniem tytoniu. Raport przygotowany jest przez Harry’ego Shapiro – doświadczonego dziennikarza, od wielu lat zajmującego się tematem redukcji szkód spowodowanych narkotykami (a przy okazji piszącego świetne książki o wykonawcach rockowych). Oczywiście nie był w stanie stworzyć tego raportu jednoosobowo – współpracowało z nim kilkunastu ludzi z całego świata: naukowców, lekarzy, specjalistów zdrowia publicznego. Efekt jest, moim zdaniem, imponujący. A dane, które są w tekście porażają. Na świecie co 6 sekund ktoś umiera z powodu chorób odtytoniowych. Pierwsze czytanie raportu zajęło mi ok. 10 godzin – w tym czasie umarło 6 tysięcy ludzi. Małe miasteczko zniknęło.
Wiadomo, że nie uda się zlikwidować palenia tytoniu ot tak. Ta walka jest bardzo trudna. Dlatego też powinniśmy cieszyć się z każdej szansy na to, aby wspomóc palaczy tytoniu w rzucaniu. Raport Shapiro opisuje rozmaite metody – te znane od lat, jak nikotynowa terapia zastępcza, jak też te, które można nazwać łącznie bezpieczniejszymi produktami nikotynowymi (BPN). Nie będę streszczał raportu – takie streszczenie (Executive Summary) powstało już i zostało przełożone na 10 języków, w tym oczywiście polski. Wszystko znajdziecie na działającej od dziś  stronie Global State of Tobacco Harm Reduction. Jest tam oczywiście sam raport, polskie tłumaczenie streszczenia (od tego radziłbym zacząć), a strona będzie uzupełniana o kolejne istotne dane.
Bardzo istotną sprawą jest to, że dotychczas filozofia streszczała się w haśle „quit or die” (rzuć albo umrzyj). Tymczasem od jakiegoś czasu każdy palacz tytoniu powinien mieć wybór. Można oczywiście rzucić ot tak, bez wspomagania, choć to zwykle jest dość trudne. Można też używać gum, plastrów czy też spreju nikotynowego. Ale dziś mamy też e-papierosy, znane od ponad 10 lat, jak też nowatorskie produkty tytoniowe, czyli choćby tzw. podgrzewacze, ostatnio dość silnie promowane. I ludzie powinni mieć prawo wyboru. Filozofia powinna streszczać się w haśle „quit or try” (rzuć albo spróbuj). W najbliższych dniach napiszę jeszcze o moich refleksjach po lekturze raportu.

Miejmy nadzieję, że te wszystkie informacje dotrą do jak największej liczby ludzi, szczególnie do tych, które są odpowiedzialne za zdrowie publiczne. Mam też do Was prośbę – rozpowszechnijcie ten wpis wśród swoich znajomych, a jeśli macie znajomych wśród pracowników służby zdrowia – wskażcie im źródła. Chodzi głównie o to, aby nikt nie mógł powiedzieć, że o niczym nie wiedział.

 
Leave a comment

Posted by on 2 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: , , ,

Wieści ze świata – dobre i złe

Wieści ze świata są ostatnio bardzo różne. Jedne napawają optymizmem, inne niestety wręcz przeciwnie. Zacznę więc może od tych lepszych, napływających z Wielkiej Brytanii. Jak zapewne już wiecie, ten kraj poszedł w naprawdę dobrą stronę. Tam politykę wobec e-papierosów opiera się na twardych danych naukowych, a nie na uprzedzeniach i przesądach. I zapewne dlatego władze hrabstwa Essex, w którym nadal około 160 tys. osób pali papierosy postanowiły wspomóc tych, którzy zamierzają się rozstać z zabójczym nałogiem. Idea jest w tym przypadku prosta: specjaliści zdrowia publicznego mają dotrzeć do pewnej liczby sklepów sprzedających e-papierosy, przekazać obsłudze istotne informacje na temat tego, jak przekonywać ludzi do używania tego sprzętu. Z kolei zadaniem właścicieli jest rekrutacja ludzi, którzy startują z e-papierosami do grupy badawczej. Generalnie chodzi o to, aby sprawdzić, jak pomoc konsultacyjna wpłynie na odsetek tych, którzy rzucą palenie. Co więcej – właściciel będzie miał motywację czysto finansową, ponieważ za każdego klienta, który rzuci palenie (będzie to weryfikowane pomiarami zawartości tlenku węgla w wydychanym powietrzu), dostanie rekompensatę 50 funtów.
Jak dotychczas projekt odniósł wielki sukces – ponad 900 osób rzuciło palenie z pomocą e-papierosów. Zdecydowano, że będzie kontynuowany przez kolejny rok. Co więcej – powstaje kolejny projekt, roboczo nazwany „mieszkania bez dymu”. W jego ramach chmurzący będą dostawać darmowe liquidy oraz zniżki na sprzęt.
I jakoś im się to opłaca… a my możemy tylko wzdychać.

Ale jednak nie wszędzie jest tak fajnie, jak w Essex. Po drugiej stronie oceanu jest znowu zamieszanie. Jakiś czas temu amerykańska FDA (Agencja Żywności i Leków) zaczęła rozważać zakaz stosowania aromatów w płynach do e-papierosów, ponieważ podobno rozmaite smaki kuszą przede wszystkim młodych ludzi i powodują, że zaczynają oni chmurzyć. Teraz z kolei szef agencji, Scott Gottlieb, powiedział, że FDA rozważa federalny (czyli obejmujący całe USA) zakaz sprzedaży online – dokładnie taki, jaki wprowadzono w Polsce nieszczęsną ustawą implementującą dyrektywę. Wprowadzenie takiego zakazu na terenie USA postawi ludzi mieszkających w małych miejscowościach w sytuacji jeszcze gorszej niż ta w Polsce. Dziwne to jest, bardzo dziwne. Może kiedyś dowiemy się o kulisach tych spraw. Od razu uprzedzam – to nie jest tak, że to Big Tobacco podszeptuje panu Gottliebowi tego typu działania, ponieważ akurat w USA sporą część rynku e-papierosowego stanowią produkty wielkich koncernów. I jakoś mnie nie przekonuje, że to wszystko jest pod hasłem „chrońmy nasze dzieci”. Ale jak zawsze – w tym szaleństwie jest metoda. Jeśli będzie się systematycznie wtłaczać ludziom w głowy, że e-papierosy stanowią śmiertelne zagrożenie, to po jakimś czasie oni w to po prostu uwierzą. No bo przecież skoro wszędzie mówią, że tak jest, to pewnie tak jest.

Kolejny przegląd informacji ze świata e-papierosów niebawem.

 
Leave a comment

Posted by on 27 września 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

E-papierosy a choroby płuc, czyli o tym, czego raczej w mediach nie napiszą

W mediach często możemy trafić na teksty dotyczące straszliwie negatywnego wpływu e-papierosów na płuca. Zwykle takie artykuły kończą się wnioskiem, że tak naprawdę są one gorsze niż palenie tytoniu (a w najlepszym przypadku równie szkodliwe). Wiele z takich artykułów ma też bardzo chwytliwe tytuły, które jednoznacznie straszą. A ludzie zapamiętują i przyswajają tytuł, a w najlepszym przypadku tzw. lead, czyli krótkie wprowadzenie. Mało komu się chce przeczytać tekst ze zrozumieniem, a jeszcze mniej idzie za nitką Ariadny docierając do źródeł. Niestety, podobnie brzmią wypowiedzi niektórych fachowców medycznych

Prof. Adam Antczak, pulmonolog z Łodzi mówi: Warto też zapytać pacjenta, czy pali e-papierosy. Nie wiemy, co prawda, jaka dokładnie jest ich szkodliwość, tym bardziej że e-papierosy mają krótką historię, ale wstępne badania pokazują, że ich niekorzystne działanie jest zbliżone do papierosów tradycyjnych.

Nie wiem, o jakich „wstępnych badaniach” mówi pan profesor, ale podejrzewam, że miał na myśli jakieś badania na myszach czy też na kulturach komórkowych hodowanych in vitro.
Bardzo niedawno temu ukazała się bardzo istotna praca z tej dziedziny, wynik trzyletniej działalności zespołu kierowanego przez prof. Riccardo Polosę z uniwersytetu Catania (Włochy). Polosa jest pulmonologiem, specjalistą od astmy i POChP – przewlekłej obturacyjnej choroby płuc. Obie te choroby często dotykają palaczy tytoniu i są tak naprawdę bardzo ciężkimi schorzeniami.
Cóż takiego zbadał Polosa? Ano zebrał kilka lat temu grupę 22 pacjentów ze zdiagnozowaną POChP, którzy całkowicie lub częściowo rzucili palenie przechodząc na e-papierosy. Równolegle została wybrana tak samo liczna grupa chorych na POChP, którzy pomimo choroby nadal palili (była to tzw. grupa kontrolna). Po 3 latach obserwacji w pierwszej grupie 60% używało tylko e-papierosów, a pozostali byli hybrydowcami (dual users), a więc używali zarówno e-papierosów, jak też zwykłych. Badania jednoznacznie wykazały, że osoby, które całkowicie porzuciły palenie tytoniu mają znacznie lepsze parametry płuc związane z POChP – w niektórych przypadkach zaobserwowano nawet cofnięcie się pewnych istotnych zmian, co dotychczas uważano za nieprawdopodobne. U wszystkich natomiast zaobserwowano spowolnienie negatywnych zmian, obserwowanych w grupie kontrolnej. Efekty takie były widoczne także w grupie palaczy hybrydowych, co wynika z tego, iż zredukowali oni liczbę wypalanych papierosów nawet o 75%. W tym przypadku ważne jest to, że są to już dość długo trwające badania, a więc nie jest to jakiś chwilowy efekt. Prof. Polosa uważa, że jeśli chorzy na astmę czy POChP nie są w stanie zostać całkowitymi abstynentami, przejście na e-papierosy może być dla nich rozwiązaniem realnie ratującym życie.

Wątpię, aby te informacje trafiły na czołówki gazet i portali. Wiadomo, że lepiej jest straszyć niż pisać o czymś pozytywnym. Dlatego myślę, że warto choćby w internecie to rozpowszechniać. Może dotrze do tych, którzy się zastanawiają, czy warto rzucić palenie i przejść na e-papierosy.

 
Leave a comment

Posted by on 6 września 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Co w mediach piszczy – odcinek 1

Opracowując projekt dla początkujących założyłem, że co jakiś czas będę się odnosił do rozmaitych doniesień medialnych na tematy związane z e-papierosami. Rozpoczął się wrzesień, więc myślę, że najwyższy czas na taki swoisty „przegląd prasy”. Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na przekłamania i manipulację faktami, aby Was na to szczególnie uczulić.

Przyjrzyjmy się więc niektórym doniesieniom z ostatnich kilku tygodni. „Nastolatki palą coraz więcej” – taka jest konkluzja artykułu, który znajdziemy tutaj. Przeczytamy w nim m.in. „W badaniach na zwierzętach odkryliśmy także, że to nikotyna powoduje wzrost ryzyka. Jeśli to samo dotyczy ludzi – oznacza to, że ani tabaka ani e-papierosy nie stanowią dobrej alternatywy dla papierosów, przynajmniej w najmłodszej grupie.”
Wejdźmy jednak w to nieco głębiej. Artykuł ten stanowi zgrubne omówienie tej publikacji. Zacznę od tego, że w oryginalnych wnioskach nie ma ani słowa o tabace. Pojawia się tam snus, bardzo popularny w Skandynawii (i z niewiadomego powodu zakazany w reszcie UE). Ale to szczegół. Ważniejsza jest inna informacja – o tym, że to nikotyna powoduje wzrost ryzyka. Naprawdę? Jeśli zajrzymy głębiej do oryginalnej publikacji, zobaczymy, że autorzy powołują się na publikację z 2006 (numer 12 w bibliografii). To ważne, ponieważ w tamtym czasie nie prowadzono wprost badań związanych z e-papierosami, bo po prostu praktycznie ich wtedy nie było. Nie można więc dokonywać prostego przeniesienia jakichś (bliżej niesprecyzowanych) badań na zwierzętach na wniosek, że EIN nie są alternatywą dla papierosów.
Kolejny raz powiem z całą mocą – każda metoda jest lepsza niż palenie tytoniu. Każda – e-papierosy, snus, produkty H’n’B. Wszystkie one są lepsze niż wdychanie produktów spalania tytoniu, rakotwórczych i toksycznych. I tym bardziej powinno się o tym pisać, jeśli spojrzymy na dane z omawianego tekstu – to, że młode dziewczęta z Europy Zachodniej dwa razy częściej zaczynają palić niż ich rówieśniczki z lat 70. XX w.
Z kolei w innym artykule mamy zatrważający tytuł: „E-papierosy znacznie bardziej szkodliwe? Najnowsze wyniki badań”. Przeanalizujmy go – znacznie bardziej? Ale bardziej niż co? Tego już się nie dowiemy. To trochę jak z tym „czym się różni wróbelek? Ma jedną nóżkę bardziej”. Jedźmy jednak dalej. W tekście zaraz mamy: „To nie tylko smaki, liquidy i nowe urządzenia. To także ogromne ryzyko. Ich szkodliwość jest większa, niż sądzono. Cena za palenie „elektronika” może być ogromna.” I znowu mamy typowe sformułowanie „może być ogromna”. Jasne, że może być, ale może też nie być. Bełkot niestety. Dalej jest jeszcze gorzej: „Czy elektroniczny papieros jest zdrowszy od tego z tytoniem? Z badań wynika, że powodują te same problemy zdrowotne, np. przewlekła obturacyjna choroba płuc (COPD).”
I tu już jest zwykłe bezczelne kłamstwo – nie ma na świecie ani jednego doniesienia naukowego o tym, aby e-papierosy spowodowały POChP (przewlekłą obturacyjną chorobę płuc). Wprost przeciwnie – prof. Riccardo Polosa, pulmonolog z Włoch badający oddziaływanie e-papierosów na układ oddechowy użytkowników, prezentował w czerwcu na konferencji GFN wyniki badań, z których jednoznacznie wynikało, że przejście na e-papierosy osób już chorych na POChP, spowodowało zatrzymanie postępu choroby, a w niektórych przypadkach nawet zdecydowaną poprawę parametrów wydolnościowych. Reszta cytowanego artykułu jest podobna – ktoś tam wykazał, że e-papierosy powodują raka. Proszę o jeden przykład! Ale czego można się spodziewać, jeśli źródłem informacji „naukowych” jest agencja Sputnik. Toż to zwyczajny odlot w kosmos.
I może na tym na dziś zakończę, ale obiecuję, że będę wracał do tematu. Co więcej, obiecuję, że jeśli pojawią się jakieś poważne informacje o negatywnych skutkach chmurzenia, na pewno o nich poinformuję.

A tymczasem życzę miłego wrześniowego weekendu.

 
Leave a comment

Posted by on 1 września 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,