RSS

Tag Archives: zdrowie

Stażystka z Arizony pisze o e-papierosach

Trafiłem właśnie na artykuł z Arizony, dotyczący „potencjalnych niebezpieczeństw związanych z tzw. pasywnym chmurzeniem (second hand vaping)”. Co prawda nie jest to polski artykuł, ale chcę go skomentować, aby pokazać, jak wygląda niefachowe czytanie tekstów oraz brak podstaw wiedzy chemicznej i toksykologicznej. Panią autorkę może trochę usprawiedliwiać to, że nie jest jeszcze dziennikarką, ale dopiero stażystką i studentką dziennikarstwa na University of Arizona. Ale teraz do rzeczy.
Stan Arizona zaczyna myśleć o wprowadzeniu ograniczeń w wapowaniu. Prawdopodobnie dlatego powstał ten artykuł – aby trochę postraszyć.
Jak zwykle mamy tutaj typowy wstęp o tym, że e-papierosy są zachwalane jako bezpieczniejsze od zwykłych. „Zachwalane” – to już jest dość charakterystyczne sformułowanie. Czyli producenci czy dystrybutorzy zachwalają, ale – w domyśle – prawda zapewne jest inna. Dalej jest o tym, że firmy e-papierosowe reklamują, że wydmuchiwana chmurka to tylko para wodna. Zaraz, zaraz – od dobrych pięciu lat nie widziałem takiej informacji u żadnego poważnego sprzedawcy (tych z Alledrogo nie liczę). Skład chmurki wydmuchiwanej znany jest już od kilku lat z solidnych badań naukowych. W zasadzie pani Emmalee Mauldin za chwilę pisze o tym, co jest w wydychanej chmurce: „pozostałości nikotyny, cząstki stałe, metale ciężkie i inne związki powodujące raka”. I w tym momencie łapy opadają. Pani Mauldin chyba nigdy nie słyszała o Paracelsusie i o regule, że wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka stanowi o truciźnie. Owszem, waper wydmuchuje pozostałości nikotyny, ale jest jej tyle, ile np. w pomidorach czy bakłażanach. To samo dotyczy reszty. Metale ciężkie? Zbadajmy powietrze w mieście – wtedy będzie zdziwienie. A odwoływanie się do artykułu Stantona Glatza z 2013 pokazuje, że tekst pisany jest pod konkretną tezę.
Ale dalej jest jeszcze gorzej. Cytowana jest pani prof. Judith S. Gordon z Wydziału Pielęgniarstwa wspomnianego University of Arizona. Pozwólcie, że zacytuję ten fragment w oryginale: „So, it’s the same issue with secondhand smoke that secondhand vapor contains all the same chemicals as if you were vaping yourself, just as secondhand smoke contains all of the same chemicals as if you were smoking yourself.”
W skrócie: pasywne chmurzenie powoduje wdychanie tych samych związków, które wdycha waper, podobnie jak pasywne palenie tytoniu powoduje wdychanie tych samych związków, które wdycha palacz.
I to już jest kompletny brak zrozumienia. Po pierwsze: nikt z waperów nie wdmuchuje stojącym obok ludziom chmurki do płuc. Nawet jeśli ktoś stoi obok chmurzącego, nie wdycha tego, co waper. Co najmniej 95% nikotyny pozostaje w organizmie chmurzącego. Reszta jest wydmuchiwana, ale w powietrzu się rozwiewa. Co więcej – pani Gordon chyba ma niewielką wiedzę o składzie dymu tytoniowego oraz tzw. strumienia bocznego, czyli tego, co emituje papieros pozostawiony na chwilę pomiędzy zaciągnięciami. Te składy są zdecydowanie różne – a strumień boczny zawiera znacznie bardziej niebezpieczne związki pochodzące m.in. z procesu pirolizy. Tu przypomnę, że e-papieros odłożony na stół nie emituje niczego. No cóż, ale tak to jest, gdy o kwestiach chemicznych czy toksykologicznych wypowiada się doktor psychologii klinicznej.
Podobnych artykułów zapewne można znaleźć znacznie więcej. Smutne, że po tylu latach badań i tysiącach(!) publikacji naukowych nadal przekaz jest taki sam, jak 10 lat temu. Przekaz jednoznacznie negatywny. I czytelnik, który trafi na taki tekst pomyśli sobie: skoro nie ma różnicy, to nie przejdę na e-papierosy, będę dalej palił zwykłe.

 
Leave a comment

Posted by on 15 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Czy warto uratować milion ludzi rocznie? Ważne wyniki badań dotyczących e-papierosów

Pod koniec stycznia w prestiżowym czasopiśmie medycznym – New England Journal of Medicine ukazały się teksty bardzo ważne z punktu widzenia użytkowników e-papierosów. Jednym z nich jest tzw. edytorial, czyli artykuł od redakcji. Tekst ten jest niejako komentarzem do bardzo ważnego innego artykułu w tym samym numerze NEJM, o którym napiszę za chwilę. Edytorzy czasopisma piszą, że artykuł Hajka pokazuje jednoznacznie, że e-papierosy należy zacząć traktować poważnie jako pomoc przy rzucaniu palenia. Wskazują, że efektywność jest tutaj zbliżona do tej, którą można osiągnąć złożonymi metodami farmakologicznymi. Metody te obejmują używanie leków takich jak wareniklina czy bupropion, połączone z nikotynową terapią zastępczą (NTZ). Edytorzy zauważają, że e-papierosy nie są wolne od wad. Są badania, które pokazują pewne negatywne skutki ich stosowania – ale większość z nich prowadzono albo in vitro albo też na myszach. Piszą też o kwestii używania e-papierosów przez dzieci i młodzież. Moim zdaniem ta sprawa jest bardziej niż dyskusyjna, ale czas pokaże kto ma rację. Co jest istotne – w tekście mamy jednoznaczne stwierdzenie, że e-papierosy są bezpieczniejsze niż konwencjonalne. OK, my to wiemy od dawna, ale jeszcze kilka miesięcy temu w poważnych amerykańskich czasopismach naukowych takie stwierdzenie by nie padło. Widzę to jako delikatne światełko w tunelu.
Teraz kilka słów o tym, co zbadał prof. Peter Hajek (dodam, że jednym z autorów jest też „nasz człowiek”, czyli Maciej Goniewicz). Badano niemal 900 osób, z których nikt nie stosował wcześniej ani e-papierosów ani też NTZ. Wszyscy byli pełnoletni, a z badania wykluczono kobiety w ciąży oraz karmiące piersią. Podzielono ich na dwie grupy – jedna miała używać e-papierosów, a druga jednej z metod NTZ. Nie wchodzę głębiej w metodykę badań – to można znaleźć w artykule. Istotne są wyniki. Okazuje się, że w grupie e-papierosowej po roku 18% nadal nie paliło, podczas gdy w grupie NTZ odsetek ten wyniósł 9,9. Mamy tu jednoznaczny dowód, że e-fajki są dwa razy bardziej efektywne w działaniu. Zbierano też informacje dotyczące ewentualnych działań niepożądanych. W grupie E-P najczęściej raportowano podrażnienia gardła (przemijające po czasie), natomiast w grupie NTZ najczęstszym działaniem niepożądanym były nudności.
Popatrzmy jeszcze raz na liczby. Na świecie z powodu chorób odtytoniowych umiera rocznie 6 mln ludzi. Jeśli weźmiemy dane statystyczne Hajka – 18% sukcesu w rzucaniu palenia przy pomocy e-papierosów – wyjdzie nam, że MILION istnień rocznie można uratować. Milion! OK, to jest świat, a Polska? U nas rocznie umiera ok. 70 tys. ludzi – średniej wielkości miasto. 18% od tej liczby to 12,6 tys. Ja to napiszę w nieco inny sposób – upór naszego ministerstwa i polityków powoduje, że tysięcy ludzi nie da się uratować. Ich śmierć obciąża każdego, kto przeciwstawia się popularyzacji e-papierosów w imię jakiejś niejasnej chorej ideologii.

 
Leave a comment

Posted by on 8 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Kolejne bzdury na popularnym portalu internetowym

Przez jakiś czas nie pojawiały się na portalach internetowych jakieś szczególnie dziwaczne artykuły. Myślałem, że powoli sytuacja normalnieje. Niestety, raptem kilka dni temu na portalu abcZdrowie, będącym częścią wp.pl został opublikowany tekst, którego nie mogę pominąć milczeniem.
Już sam tytuł powoduje, że się nóż w kieszeni otwiera. „E-papierosy są bardzo szkodliwe. Wyniki badań”. Jak wiadomo, większość przeglądających wiadomości rejestruje przede wszystkim tytuł – i ten zapada w pamięć. Zacznijmy od filmu, w którym już niemal na początku pada sformułowanie: „wdychanie sztucznej nikotyny”. No tak – mamy tu klasyczny przekaz – to jest sztuczna nikotyna, a w tytoniu jest naturalna. Dalej jest oczywiście o formaldehydzie, klasyczny temat jak wiecie.
Dalej z kolei jest o amerykańskich naukowcach, którzy coś tam odkryli. Starsi czytelnicy na pewno pamiętają dowcipy z czasów PRL o sowieckich naukowcach. Teraz podobne są o amerykańskich. No i właśnie teraz o American Heart Association. Skąd oni wzięli te liczby? Skąd mają dane do porównania? Tak naprawdę trudno powiedzieć. Postanowiłem prześledzić nieco źródła. Liczby cytowane z lubością na wp.pl znalazłem tutaj. I w tym samym miejscu jest tylko krótka informacja o tym, że uzyskano je metodą regresji logistycznej (logistic regression analysis). I tyle. Krótkie wyjaśnienie – to oznacza, że na podstawie jakichś niejasnych parametrów wylicza się szanse zachorowania na jakąś chorobę. To nie są żadne badania porównawcze, w których biorą udział ludzie realni. Nie analizuje się przypadków chorobowych, ale konstruuje model teoretyczny. Zazwyczaj zresztą jest tak, że minimalna zmiana parametrów powoduje olbrzymią zmianę wyników (coś w rodzaju efektu motyla). Dlatego też – moim skromnym zdaniem – te sensacyjne „wyniki”, które nie są żadnymi wynikami, ale liczbami z modelu teoretycznego, można spokojnie zwinąć w rurkę i wetknąć gdzie tam kto sobie chce.
Ja poczekam na wyniki badań realnych – np. przypadków udaru mózgu spowodowanego używaniem e-papierosów. Jak się wczytacie w ten ostatni link, to zobaczycie, że oni tam nawet piszą, że 4,2% używających e-papierosy miało zawał, ale uczciwie przyznają, że dane nie dowodzą, że to właśnie one były przyczyną.
I jeszcze jedna sprawa – kolejny raz mamy do czynienia z dużą manipulacją. Chcę was na to uczulić.
Weźmy ten fragment tekstu pani autorki: „Mimo że powszechnie uważa się, że e-papierosy są mniej szkodliwe niż te tradycyjne, badania przeprowadzone przez American Heart Association zdają się temu przeczyć. Naukowcy odkryli, że palenie tych wyrobów zwiększa ryzyko…” Dawno nie czytałem aż tak piramidalnej bzdury.
Zobaczcie – nawet jeśli dane liczbowe byłyby wzięte z realnych przypadków, a nie z modelu, to jest to porównanie waperów z osobami niepalącymi. A gdzie – do ciężkiego diabła – jest porównanie z palaczami zwykłych papierosów? To jest przecież kombinacja alpejska, ale wielu ludzi się nabierze. Tymczasem przypomnę, że Public Health England oszacowało, że chmurzenie jest o 95% mniej szkodliwe niż palenie.
I tyle na ten temat. Dodam jeszcze może na koniec, że rzuciłem okiem, co pisuje pani autorka na portalu WP. Okazuje się, że w zasadzie zajmuje się wyłącznie tematyką kulinarną. Szkoda, że przy niej nie pozostała.

 
Leave a comment

Posted by on 1 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Kolejny paranoiczny pomysł w USA

Jak być może wiecie, prawo w Stanach dzieli się na federalne, czyli ogólnokrajowe, oraz stanowe, czyli takie, które obowiązuje wyłącznie na terenie danego stanu. W przypadku alkoholu, o ile się nie mylę, na całym terytorium USA alkohol wolno kupić dopiero po osiągnięciu 21 roku życia. Niektóre stany pozwalają na picie alkoholu przez osoby młodsze, ale to też podlega rozmaitym restrykcjom od stanu do stanu. Nieco inaczej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o kupno i palenie tytoniu. Tutaj każdy stan ma własne regulacje. W większości z nich minimalnym wiekiem pozwalającym na kupno papierosów i innych wyrobów tytoniowych jest 18 lat. Co ciekawe, w większości stanów nie ma ograniczenia wiekowego, jeśli chodzi o samo palenie. W kilkunastu wiek ten wynosi 18 lat. Przekraczając przepisy palacze narażają się na grzywnę, ale czasami grozi za to nawet osadzenie w więzieniu.
Powyższe informacje są tytułem wstępu. Teraz informacja, która dotyczy jednego konkretnego stanu, mianowicie Iowa. W stanie tym obowiązuje minimalny wiek zakupu i palenia wynoszący 18 lat. To samo dotyczy jak na razie chmurzenia, czyli używania (i zakupu) e-papierosów i liquidów. Jak już pisałem parę dni temu, w USA trwa histeria związana z tym, że młodzież eksperymentuje z e-papierosami. I właśnie na fali tej histerii władze stanu Iowa wpadły na pomysł, który jest tak naprawdę zupełnie od czapy. Chcą one podnieść minimalny wiek pozwalający na zakup e-fajek i liquidów oraz na chmurzenie z 18 do 21 lat. Dokładnie tak. To ma być ich sposób na walkę z chmurzeniem w swoim pięknym stanie. Szlaban na e-fajki. Ale jeśli chcesz kupić zwykłe ćmiki i palić, a masz pomiędzy 18 a 21 lat – proszę bardzo! Smacznego! Na e-fajki będziesz się mógł/mogła przerzucić, jak skończysz 21, a teraz się truj. I nie pyszczyć mi tutaj! To przecież dla dobra młodzieży ma być taki przepis. W końcu my wiemy lepiej.
Jeśli nie wierzycie i chcecie zobaczyć oryginalny dokument – proszę bardzo, tu go znajdziecie. Masz 20 lat i pokażesz się z marlboro czy camelem na ulicy? Super! Ale jeśli nie daj Boże puścisz chmurkę z e-fajka, grozi ci skazanie na prace publiczne – od 8h do 16, jeśli to się będzie powtarzać. Porządek musi być!
Co najsmutniejsze, problemu nie widzi też Amarican Lung Association (Amerykańskie Stowarzyszenie Chorób Płuc), które nazywa tę propozycję „krokiem we właściwym kierunku”.
Ja nazywam go paranoicznym i chorym. Myślę, że zgodzicie się ze mną, jeśli nie wszyscy, to choć część z Was.
I tak – wiem oczywiście, że podstawowym hasłem jest „follow the money” (podążaj za kasą).

 
Leave a comment

Posted by on 29 stycznia 2019 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Wykład profesora Andrzeja Sobczaka na Śląskim Festiwalu Nauki

Kilka dni temu zapowiadałem wykład prof. Andrzeja Sobczaka na Śląskim Festiwalu Nauki. Domyślam się, że mało kto miał szansę tam dotrzeć. Dlatego bardzo się cieszę, że profesor zdecydował się na upublicznienie swojego wystąpienia. Tematem wykładu jest porównanie papierosów elektronicznych i konwencjonalnych. Prof. Sobczak jest niekwestionowanym autorytetem w tej dziedzinie. Przez wiele lat prowadził m.in. badania nad szkodliwością dymu tytoniowego, a od kilku lat jego dwa zespoły badawcze zajmują się e-papierosami i to zarówno od strony chemicznej, jak też medycznej. Myślę, że warto obejrzeć ten wykład, ale też udostępnić jak najszerzej – ludziom, którzy powtarzają jak mantrę „nie ma badań”, „nie wiadomo, co tam siedzi”, „woda w płucach” itd.
Wykład znajdziecie na YouTube. Dobrego oglądania!

 
Leave a comment

Posted by on 27 stycznia 2019 in Uncategorized

 

Tags: , , ,

Palisz? Chmurzysz? Mocz prawdę ci powie…

W poprzednim odcinku pisałem o tym, jak to jest ze szkodliwością e-papierosów. Dziś kontynuuję temat, ponieważ właśnie ukazała się dość ciekawa praca porównawcza, której głównym autorem jest dr Maciej Goniewicz, pracujący obecnie w USA, w Roswell Park. Tym razem badacze postanowili iść szerokim frontem i analizować dane dla kilku grup ludzi – użytkowników e-papierosów, palaczy konwencjonalnych oraz „hybrydowców” (dual users), którzy używają EIN, ale też palą zwykłe. Dodatkowo grupą kontrolną byli ludzie, którzy nie palili ani nie używali e-papierosów. Badania objęły bardzo dużą grupę ludzi – ponad 5 tysięcy. Trochę dziwi mnie liczebność poszczególnych grup. Użytkownicy EIN stanowili tylko niecałe 5%, palacze tytoniu ok. 50%, niepalący i niechmurzący trochę ponad 30%, a hybrydowcy 16%.
Analizowano mocz osób badanych przy użyciu bardzo precyzyjnej spektrometrii mas. Pozwoliło to na oznaczenie ilościowe 50 biomarkerów. Wybrano je z kilku klas związków istotnych dla zdrowia (szczegóły znajdziecie w tabeli 1). Uśrednione dla każdej z grup wyniki można z kolei obejrzeć na rys. 1. Widać tam np. (wykres A), że nikotynę wykrywa się u wszystkich grup z wyjątkiem niepalących – to akurat nie jest specjalnie dziwne, prawda? Znacznie ważniejsze są wyniki, które są na wykresie B. Jest tam poziom NNK – pod tym skrótem kryje się związek z grupy nitrozoamin. Są to związki silnie rakotwórcze. Widać, że jest olbrzymia różnica pomiędzy tymi, którzy palą albo jednocześnie palą i chmurzą, a grupą która tylko chmurzy oraz niepalących. W tych dwóch ostatnich grupach praktycznie nie wykrywa się NNK. To bardzo cenna informacja.
Wykresy C i D to z kolei zawartość metali ciężkich – ołowiu i kadmu. Jak widać, w tych przypadkach nawet u totalnych abstynentów wykrywa się dość sporą ilość tych metali. To dowodzi tego, że żyjemy po prostu w skażonym środowisku, a więc chmurzenie niespecjalnie dokłada nam metali. Analogicznie wyglądają wykresy dla kolejnych związków: naftalenu, pirenu (te dwa należą do grupy wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, tzw. WWA), akrylonitrylu, akroleiny i akryloamidu. Te wszystkie związki też są podejrzewane o działanie rakotwórcze. Na szczęście na tych wszystkich wykresach widać wyraźnie, że samo chmurzenie jest zdecydowanie mniej obciążające niż palenie czy też palenie/chmurzenie.
Myślę, że ta publikacja jest dość istotna, choć tak naprawdę wyniki były zbierane w czasach, gdy na rynku królowały stare modele e-papierosów, głównie eGo. Dzisiejszy pejzaż jest jednak inny – nowsze modele emitują mniejszą ilość substancji szkodliwych, co też już zostało wykazane. Myślę, że byłoby dobrze, gdyby podobne badanie zostało powtórzone w najbliższych latach, przy czym zespół badawczy powinien jednak zebrać szczegółowe dane dotyczące modeli e-papierosów, które były wykorzystywane przez osoby poddawane badaniom. Dobrym pomysłem jest badanie właśnie moczu – nieinwazyjne, nadające się do standaryzowania. I kolejny raz marzy mi się, że w Polsce też można by przeprowadzić podobne badania – może nie na tysiącach, ale choćby na dziesiątkach ludzi. Wiem, że kiedyś prof. Sobczak próbował zainicjować takie analizy, ale było dość słabo z chętnymi. Trudno. Może kiedyś się uda.

 
Leave a comment

Posted by on 18 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Nieszkodliwe czy mniej szkodliwe?

Jeszcze kilka lat temu, w czasie gdy można było zarówno reklamować jak też kupować e-papierosy i liquidy online, niektórzy sprzedawcy i dystrybutorzy pisali, że chmurzenie jest nieszkodliwe. Był to oczywiście zupełnie nieuprawniony chwyt reklamowy, zwłaszcza że dekadę temu badań na temat składu chmurki czy oddziaływania jej na organizm było tak naprawdę bardzo niewiele. Rzetelni sprzedawcy pisali, że chmurzenie jest mniej szkodliwe – i to było uczciwe. Od samego początku było wiadomo, że chmurka nie zawiera substancji smolistych oraz tlenku węgla (czadu, CO), które są niebezpiecznymi składnikami dymu tytoniowego. Badania składu chmurki zaczęły być dość szybko wykonywane. Są one względnie proste, ponieważ wystarczy uruchomić e-papierosa, a generowany aerozol wpuścić do urządzenia wykonującego analizę. Najczęściej takim urządzeniem jest system GC/MS, czyli chromatograf gazowy sprzężony ze spektrometrem mas. Nie będę wchodził w szczegóły tej analizy, bo to nie ma tutaj większego znaczenia. Powiem tylko tyle, że GC/MS rozdziela podawany aerozol na składniki i umożliwia (z pewnym, acz dość sporym prawdopodobieństwem) określenie związków chemicznych, z których on się składa.
Diabeł jednak często tkwi w szczegółach. Jeśli chmurka jest generowana automatycznie, możemy tylko do pewnego stopnia symulować prawdziwe chmurzenie. Gdy e-papierosa używa człowiek, natychmiast zauważy, że ma zbyt wysoką temperaturę grzałki albo jakieś problemy z transportem płynu. Efekt ten znany jest pod żargonową nazwą ściery, szmaty czy też bobra. Jest on nieco podobny do przypadku, w którym palacz papierosów zapali ćmika odwrotnie, czyli podpalając filtr. Smak takiego papierosa jest fatalny. Gdy mechaniczne urządzenie symuluje palenie/chmurzenie, nie ma takiej kontroli smaku. Stąd też wynikały błędy w analizach, które wykonywano jeszcze kilka lat temu. Automaty „paliły” tak, jak im operator kazał. Stąd też powstawały zaskakujące publikacje, w których donoszono o strasznie szkodliwych związkach w generowanej chmurze. Dziś na szczęście zespoły badawcze są znacznie bardziej świadome i nie przepuszczają takich błędów.
Czy to znaczy, że chmurka jest nieszkodliwa? Oczywiście, że nie można tak myśleć i rozpowszechniać takich wiadomości. Aerozol generowany za pomocą e-papierosa zawiera na pewno co najmniej kilkadziesiąt związków chemicznych (dla porównania – dym tytoniowy ma ich wiele tysięcy).Nawet w przypadku, w którym używamy podstawowej wersji liquidu, czyli mieszaniny glikolu propylenowego i nikotyny, w aerozolu będzie więcej związków. Wynika to z dwóch spraw: po pierwsze każdy ze składników zawiera minimalne ilości zanieczyszczeń, których praktycznie nie można się pozbyć. Ponadto temperatura grzałki może powodować, że związki się rozkładają lub reagują z sobą. Czy trzeba się tego bać? Niekoniecznie, ponieważ ilości powstających nowych związków są najczęściej minimalne, a już Paracelsus pisał, że tylko dawka stanowi o truciźnie. Setki prac naukowych poświęconych składowi chmurki pozwoliły na oszacowanie, że jest ona co najmniej o 95% mniej szkodliwa niż dym tytoniowy. I tę wersję można w tym momencie uznać za obowiązującą. Co jakiś czas w mediach można przeczytać: wykryto rakotwórcze czy toksyczne związki w aerozolu. I zaraz zaczyna się straszenie, że e-papierosy są równie a nawet bardziej szkodliwe niż zwykłe. Mało kto z piszących takie bzdury pofatyguje się, aby sprawdzić ile tego szkodliwego związku wykryto. Zwykle to wygląda tak, że jest go w tym aerozolu mniej niż w powietrzu, którym oddychamy. Tak to wygląda, jak ktoś chce na siłę epatować strachem.
Reasumując: chmurzenie nie jest nieszkodliwe, ale na pewno wielokrotnie mniej szkodliwe niż palenie tytoniu.

 
Leave a comment

Posted by on 13 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Przegląd prasy – grudzień 2018

Pora na kolejny przegląd prasy, a w zasadzie mediów elektronicznych. Rzućcie najpierw okiem na to, co prezentuje portal ABC Zdrowie. Film, który tam zamieszczono nie jest bardzo kontrowersyjny, chociaż redaktorzy twardo usiłują wymóc na gościu, aby powiedział, że e-papieros to zło wcielone. Ale niestety dalej jest zdecydowanie gorzej. Po kolei: „Choć e-papierosy emitują mniejszą ilość substancji szkodliwych dla zdrowia, nadal zawierają nikotynę, silnie rakotwórczy związek chemiczny.” Portal mający promować ZDROWIE nie powinien kłamać. Nikotyna nie jest silnie rakotwórczym związkiem – wystarczy zajrzeć do dowolnych RZETELNYCH źródeł. Dalej nie jest lepiej, bo benzenu w chmurce jest mniej niż w powietrzu miejskim. Na szczęście pani autorka nieco się rehabilituje w dalszej części artykułu.
Z kolei portal Radia ZET pochyla się z troską nad młodzieżą amerykańską. Amerykańska agencja ds. żywności i leków FDA (Food and Drug Administration) już od jakiegoś czasu alarmuje, że dzieciaki rzuciły się na e-fajki jak Reksio na szynkę. No cóż, dzieciaki eksperymentują, a to jest produkt aktualnie modny. Szkoda tylko, że ani FDA ani władze zdrowotne USA nie informują, że cały czas spada liczba młodych ludzi palących zwykłe papierosy i ten spadek jest zdecydowanie silniejszy od czasu, gdy się pojawiły elektroniczne inhalatory nikotyny.
Bzdury o rakotwórczości e-papierosów powiela też tekst na portalu „Piękna miłość”. Nie przeszkadza to autorowi wspominać, że jego mama rzuciła palenie stosując biorezonans, czyli metodę tak naprawdę szamańską.
I jeszcze jeden tekst – tym razem z „Wprost”. Jako chemik otworzyłem szeroko oczy przeczytawszy ten fragment: „Jedna grupa gryzoni była narażona na wdychanie dymu papierosowego, a kolejne na wdychanie aerozolu z e-papierosów, który zawierał: glikol propylenowy i glicerynę pochodzenia roślinnego (z której glikol propylenowy powstaje);”
Pół wieku zajmuję się chemią, ale jako żywo nigdy nie słyszałem, aby glikol powstawał z gliceryny. Tak to niestety wygląda, jak za pisanie tekstów nawet tylko popularnonaukowych biorą się dyletanci.
Dla odmiany – z przyjemnością przeczytałem tekst w Newsweeku. Cytowany jest w nim np. prof. Dave Sweanor, którego miałem przyjemność poznać na konferencji GFN, który w klarowny sposób wyjaśnia różnice pomiędzy składem dymu tytoniowego oraz chmurki z e-papierosa. Dalej wspomniany jest też bardzo ważny raport Harry’ego Shapiro, który miał swoją premierę kilka tygodni temu. I tu zacytuję fragment tekstu z Newsweeka: „Jak twierdzą autorzy raportu, pora zakończyć wreszcie styl polityki antynikotynowej, określany w skrócie „rzuć albo umrzesz”. Zamiast nieustannego straszenia chorobami i śmiercią trzeba zachęcić palaczy do przestawienia się na bezpieczniejsze zamienniki – autorzy raportu twierdzą, że e-papierosy i urządzenia do podgrzewania tytoniu są aż o 95 proc. bezpieczniejsze dla zdrowia od tradycyjnych papierosów.”
I jeszcze cytat z prof. Sweanora: „Trzeba przekonać palacza, że warto przestawić się na produkty alternatywne do papierosów. A nie karać go za palenie” – to doskonałe podsumowanie tematu.
To tyle w tym przeglądzie prasy, kolejny już w nowym roku.

 
Leave a comment

Posted by on 10 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

UWAGA! Woda w płucach

Dziś chciałem napisać trochę o powracającym od lat micie, jakim jest powodowane używaniem e-papierosów zbieranie się wody w płucach. Dość często pojawiają się takie informacje w przestrzeni medialnej, a zaniepokojeni użytkownicy usiłują się czegoś o tej sprawie dowiedzieć. Starsi czytelnicy tej strony zapewne pamiętają legendy sprzed kilkudziesięciu lat o słynnej czarnej wołdze (była taka marka samochodu), która jeździła po Polsce, a jej załoga porywała ludzi. Ostatnio ta legenda odżyła w postaci białego busa, którego załoga porywa dzieci, aby pozyskać narządy do przeszczepu. Tego typu „urban legends” obrastają w kolejne drastyczne szczegóły. Dzieci znikają bez śladu albo też są znajdowane potem nieżywe porzucone w odludnych miejscach – ze śladami operacji, najczęściej nerek. Często informacje takie są przekazywane z komentarzami typu „wiem, od znajomego policjanta, oni nie informują szerzej, żeby nie było paniki”. Brzmi wiarygodnie, prawda?
No dobrze – to jak to jest naprawdę? Zacznijmy od tego, że jeśli zaczniemy się dopytywać o szczegóły, to informator mówi: no, ja sam nie znam takiego przypadku, ale kolega z pracy mojego sąsiada trafił do szpitala z tego powodu. Próba dopytania o to, który to szpital kończy się zawsze niepowodzeniem. Swego czasu prowadziłem na temat wody w płucach dyskusję ze studentem medycyny (ponoć) z Łodzi, który opowiadał, że takie coś usłyszał od mądrego profesora na wykładzie. Zgodnie z tą informacją pół oddziału pulmonologicznego zajmowali właśnie tacy pacjenci. Pech chciał, że pan „student” nie pamiętał nazwiska profesora ani też nazwy przedmiotu, który był wykładany. Normalnie jak w „Misiu” – przechodziliśmy… z tragarzami.
Owszem, są medyczne przypadki, gdy w miąższu płucnym albo w jamie opłucnej zbiera się płyn, ale jest to związane z rozmaitymi schorzeniami – począwszy od chorób serca, przez zapalenie opłucnej i płuc, aż do nowotworu płuc. I tego typu problemy medyczne były znane na długo przed tym, zanim e-papierosy pojawiły się na rynku.
Ponieważ jednak widmo wody w płucach spowodowanej używaniem e-papierosów nadal krąży w przestrzeni publicznej, postanowiłem wyjaśnić kilka spraw. Po pierwsze – płuca są wilgotne i byłoby bardzo źle, gdyby było inaczej. One muszą zawierać wodę. Po drugie: wymysł, że inhalacja liquidem może spowodować gromadzenie się wody w płucach jest zwyczajnie głupia. To by oznaczało, że korzystanie np. z prysznica czy też z powszechnie znanych inhalacji ze wskazań medycznych niesie z sobą śmiertelne niebezpieczeństwo. Organizm człowieka jest naprawdę doskonałą konstrukcją i potrafi sobie radzić z takimi sytuacjami. Jestem chemikiem, a nie lekarzem, dlatego też postanowiłem zasięgnąć informacji u źródła. Porozmawiałem sobie na ostatniej konferencji GFN z prof. Riccardo Polosą z Włoch (dodajmy – specjalista-pulmonolog). Mówił mi, że też się kilka razy spotkał z takimi informacjami i tylko załamywał ręce. Chmurzenie nie jest pomysłem ostatnich tygodni czy miesięcy. Miliony ludzi na całym świecie to robią – i to już od ponad dekady. Gdyby taki przypadek (choćby jeden) się zdarzył, już na pewno byłoby o tym głośno w środowisku medycznym, a już na pewno wiedziałby o tym Riccardo.
Reasumując: problem zbierania się płynu w płucach nie jest związany z używaniem e-papierosów. Jeśli stanowisko lekarzy specjalistów w tej kwestii się zmieni, na pewno was o tym poinformuję.

 
Leave a comment

Posted by on 29 listopada 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

O przechowywaniu liquidów oraz o ciekawym przypadku medycznym

Szafka, lodówka czy zamrażarka? Gdzie najlepiej przechowywać liquidy? Na te pytania odpowiadam w kolejnym rozdziale Poradnika. Ponieważ za oknem widać nieuniknione nadejście zimy, kolejny odcinek poświęcę temu, na co warto zwrócić uwagę, gdy temperatura na zewnątrz spada znacząco. Doświadczeni waperzy wiedzą, że zarówno sam sprzęt, jak też liquidy warto przygotować do zimy – dokładnie tak, jak to robimy z samochodami. Warto poczytać, aby nie było przykrych niespodzianek.
Przy okazji chciałbym się podzielić jedną ciekawą publikacją, która ukazała się niedawno. Jednym z jej autorów jest prof. Peter Hajek. Ten urodzony w Czechach naukowiec od lat zajmuje się redukcją szkód spowodowanych paleniem, a w ostatnich latach specjalistą od e-papierosów. Wraz z panią dr Joanną Astrid Miler opublikował w miesięczniku Medical Hypotheses (Hipotezy medyczne) tekst o ciekawym przypadku medycznym. Dotyczy on osoby niepalącej, która zaczęła używać e-papierosa, chmurząc liquidy nikotynowe (3 mg/ml) oparte na glicerynie (bez glikolu propylenowego). Ot tak, z ciekawości zapewne. Jednocześnie osoba ta cierpiała z powodu przewlekłego zakażenia nosa gronkowcem złocistym (Staphylococcus aureus), które skutkowało nawracającą anginą. No i ku zdziwieniu samego pacjenta, jak też oczywiście lekarzy problemy zniknęły. Gronkowiec też, a wiadomo, że pozbycie się tej bakterii bywa bardzo trudne. Jest to dość ciekawa sprawa, ale… no właśnie – jak na razie to jedyne doniesienie dotyczące takiego wyleczenia, więc absolutnie nie można mówić, że chmurzenie może być traktowane terapeutycznie. Swoją drogą jestem ciekawy czy jakieś media zainteresują się tym tematem. Osobiście wątpię, bo jak nie ma trupa, to nie ma newsa.
Reasumując, w tym momencie opisywany przypadek należy traktować jako ciekawostkę medyczną. O innych interesujących doniesieniach ze świata nauki napiszę niebawem.

 
Leave a comment

Posted by on 19 listopada 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,