RSS

Tag Archives: zdrowie

Palisz? Chmurzysz? Mocz prawdę ci powie…

W poprzednim odcinku pisałem o tym, jak to jest ze szkodliwością e-papierosów. Dziś kontynuuję temat, ponieważ właśnie ukazała się dość ciekawa praca porównawcza, której głównym autorem jest dr Maciej Goniewicz, pracujący obecnie w USA, w Roswell Park. Tym razem badacze postanowili iść szerokim frontem i analizować dane dla kilku grup ludzi – użytkowników e-papierosów, palaczy konwencjonalnych oraz „hybrydowców” (dual users), którzy używają EIN, ale też palą zwykłe. Dodatkowo grupą kontrolną byli ludzie, którzy nie palili ani nie używali e-papierosów. Badania objęły bardzo dużą grupę ludzi – ponad 5 tysięcy. Trochę dziwi mnie liczebność poszczególnych grup. Użytkownicy EIN stanowili tylko niecałe 5%, palacze tytoniu ok. 50%, niepalący i niechmurzący trochę ponad 30%, a hybrydowcy 16%.
Analizowano mocz osób badanych przy użyciu bardzo precyzyjnej spektrometrii mas. Pozwoliło to na oznaczenie ilościowe 50 biomarkerów. Wybrano je z kilku klas związków istotnych dla zdrowia (szczegóły znajdziecie w tabeli 1). Uśrednione dla każdej z grup wyniki można z kolei obejrzeć na rys. 1. Widać tam np. (wykres A), że nikotynę wykrywa się u wszystkich grup z wyjątkiem niepalących – to akurat nie jest specjalnie dziwne, prawda? Znacznie ważniejsze są wyniki, które są na wykresie B. Jest tam poziom NNK – pod tym skrótem kryje się związek z grupy nitrozoamin. Są to związki silnie rakotwórcze. Widać, że jest olbrzymia różnica pomiędzy tymi, którzy palą albo jednocześnie palą i chmurzą, a grupą która tylko chmurzy oraz niepalących. W tych dwóch ostatnich grupach praktycznie nie wykrywa się NNK. To bardzo cenna informacja.
Wykresy C i D to z kolei zawartość metali ciężkich – ołowiu i kadmu. Jak widać, w tych przypadkach nawet u totalnych abstynentów wykrywa się dość sporą ilość tych metali. To dowodzi tego, że żyjemy po prostu w skażonym środowisku, a więc chmurzenie niespecjalnie dokłada nam metali. Analogicznie wyglądają wykresy dla kolejnych związków: naftalenu, pirenu (te dwa należą do grupy wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, tzw. WWA), akrylonitrylu, akroleiny i akryloamidu. Te wszystkie związki też są podejrzewane o działanie rakotwórcze. Na szczęście na tych wszystkich wykresach widać wyraźnie, że samo chmurzenie jest zdecydowanie mniej obciążające niż palenie czy też palenie/chmurzenie.
Myślę, że ta publikacja jest dość istotna, choć tak naprawdę wyniki były zbierane w czasach, gdy na rynku królowały stare modele e-papierosów, głównie eGo. Dzisiejszy pejzaż jest jednak inny – nowsze modele emitują mniejszą ilość substancji szkodliwych, co też już zostało wykazane. Myślę, że byłoby dobrze, gdyby podobne badanie zostało powtórzone w najbliższych latach, przy czym zespół badawczy powinien jednak zebrać szczegółowe dane dotyczące modeli e-papierosów, które były wykorzystywane przez osoby poddawane badaniom. Dobrym pomysłem jest badanie właśnie moczu – nieinwazyjne, nadające się do standaryzowania. I kolejny raz marzy mi się, że w Polsce też można by przeprowadzić podobne badania – może nie na tysiącach, ale choćby na dziesiątkach ludzi. Wiem, że kiedyś prof. Sobczak próbował zainicjować takie analizy, ale było dość słabo z chętnymi. Trudno. Może kiedyś się uda.

 
Leave a comment

Posted by on 18 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Nieszkodliwe czy mniej szkodliwe?

Jeszcze kilka lat temu, w czasie gdy można było zarówno reklamować jak też kupować e-papierosy i liquidy online, niektórzy sprzedawcy i dystrybutorzy pisali, że chmurzenie jest nieszkodliwe. Był to oczywiście zupełnie nieuprawniony chwyt reklamowy, zwłaszcza że dekadę temu badań na temat składu chmurki czy oddziaływania jej na organizm było tak naprawdę bardzo niewiele. Rzetelni sprzedawcy pisali, że chmurzenie jest mniej szkodliwe – i to było uczciwe. Od samego początku było wiadomo, że chmurka nie zawiera substancji smolistych oraz tlenku węgla (czadu, CO), które są niebezpiecznymi składnikami dymu tytoniowego. Badania składu chmurki zaczęły być dość szybko wykonywane. Są one względnie proste, ponieważ wystarczy uruchomić e-papierosa, a generowany aerozol wpuścić do urządzenia wykonującego analizę. Najczęściej takim urządzeniem jest system GC/MS, czyli chromatograf gazowy sprzężony ze spektrometrem mas. Nie będę wchodził w szczegóły tej analizy, bo to nie ma tutaj większego znaczenia. Powiem tylko tyle, że GC/MS rozdziela podawany aerozol na składniki i umożliwia (z pewnym, acz dość sporym prawdopodobieństwem) określenie związków chemicznych, z których on się składa.
Diabeł jednak często tkwi w szczegółach. Jeśli chmurka jest generowana automatycznie, możemy tylko do pewnego stopnia symulować prawdziwe chmurzenie. Gdy e-papierosa używa człowiek, natychmiast zauważy, że ma zbyt wysoką temperaturę grzałki albo jakieś problemy z transportem płynu. Efekt ten znany jest pod żargonową nazwą ściery, szmaty czy też bobra. Jest on nieco podobny do przypadku, w którym palacz papierosów zapali ćmika odwrotnie, czyli podpalając filtr. Smak takiego papierosa jest fatalny. Gdy mechaniczne urządzenie symuluje palenie/chmurzenie, nie ma takiej kontroli smaku. Stąd też wynikały błędy w analizach, które wykonywano jeszcze kilka lat temu. Automaty „paliły” tak, jak im operator kazał. Stąd też powstawały zaskakujące publikacje, w których donoszono o strasznie szkodliwych związkach w generowanej chmurze. Dziś na szczęście zespoły badawcze są znacznie bardziej świadome i nie przepuszczają takich błędów.
Czy to znaczy, że chmurka jest nieszkodliwa? Oczywiście, że nie można tak myśleć i rozpowszechniać takich wiadomości. Aerozol generowany za pomocą e-papierosa zawiera na pewno co najmniej kilkadziesiąt związków chemicznych (dla porównania – dym tytoniowy ma ich wiele tysięcy).Nawet w przypadku, w którym używamy podstawowej wersji liquidu, czyli mieszaniny glikolu propylenowego i nikotyny, w aerozolu będzie więcej związków. Wynika to z dwóch spraw: po pierwsze każdy ze składników zawiera minimalne ilości zanieczyszczeń, których praktycznie nie można się pozbyć. Ponadto temperatura grzałki może powodować, że związki się rozkładają lub reagują z sobą. Czy trzeba się tego bać? Niekoniecznie, ponieważ ilości powstających nowych związków są najczęściej minimalne, a już Paracelsus pisał, że tylko dawka stanowi o truciźnie. Setki prac naukowych poświęconych składowi chmurki pozwoliły na oszacowanie, że jest ona co najmniej o 95% mniej szkodliwa niż dym tytoniowy. I tę wersję można w tym momencie uznać za obowiązującą. Co jakiś czas w mediach można przeczytać: wykryto rakotwórcze czy toksyczne związki w aerozolu. I zaraz zaczyna się straszenie, że e-papierosy są równie a nawet bardziej szkodliwe niż zwykłe. Mało kto z piszących takie bzdury pofatyguje się, aby sprawdzić ile tego szkodliwego związku wykryto. Zwykle to wygląda tak, że jest go w tym aerozolu mniej niż w powietrzu, którym oddychamy. Tak to wygląda, jak ktoś chce na siłę epatować strachem.
Reasumując: chmurzenie nie jest nieszkodliwe, ale na pewno wielokrotnie mniej szkodliwe niż palenie tytoniu.

 
Leave a comment

Posted by on 13 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Przegląd prasy – grudzień 2018

Pora na kolejny przegląd prasy, a w zasadzie mediów elektronicznych. Rzućcie najpierw okiem na to, co prezentuje portal ABC Zdrowie. Film, który tam zamieszczono nie jest bardzo kontrowersyjny, chociaż redaktorzy twardo usiłują wymóc na gościu, aby powiedział, że e-papieros to zło wcielone. Ale niestety dalej jest zdecydowanie gorzej. Po kolei: „Choć e-papierosy emitują mniejszą ilość substancji szkodliwych dla zdrowia, nadal zawierają nikotynę, silnie rakotwórczy związek chemiczny.” Portal mający promować ZDROWIE nie powinien kłamać. Nikotyna nie jest silnie rakotwórczym związkiem – wystarczy zajrzeć do dowolnych RZETELNYCH źródeł. Dalej nie jest lepiej, bo benzenu w chmurce jest mniej niż w powietrzu miejskim. Na szczęście pani autorka nieco się rehabilituje w dalszej części artykułu.
Z kolei portal Radia ZET pochyla się z troską nad młodzieżą amerykańską. Amerykańska agencja ds. żywności i leków FDA (Food and Drug Administration) już od jakiegoś czasu alarmuje, że dzieciaki rzuciły się na e-fajki jak Reksio na szynkę. No cóż, dzieciaki eksperymentują, a to jest produkt aktualnie modny. Szkoda tylko, że ani FDA ani władze zdrowotne USA nie informują, że cały czas spada liczba młodych ludzi palących zwykłe papierosy i ten spadek jest zdecydowanie silniejszy od czasu, gdy się pojawiły elektroniczne inhalatory nikotyny.
Bzdury o rakotwórczości e-papierosów powiela też tekst na portalu „Piękna miłość”. Nie przeszkadza to autorowi wspominać, że jego mama rzuciła palenie stosując biorezonans, czyli metodę tak naprawdę szamańską.
I jeszcze jeden tekst – tym razem z „Wprost”. Jako chemik otworzyłem szeroko oczy przeczytawszy ten fragment: „Jedna grupa gryzoni była narażona na wdychanie dymu papierosowego, a kolejne na wdychanie aerozolu z e-papierosów, który zawierał: glikol propylenowy i glicerynę pochodzenia roślinnego (z której glikol propylenowy powstaje);”
Pół wieku zajmuję się chemią, ale jako żywo nigdy nie słyszałem, aby glikol powstawał z gliceryny. Tak to niestety wygląda, jak za pisanie tekstów nawet tylko popularnonaukowych biorą się dyletanci.
Dla odmiany – z przyjemnością przeczytałem tekst w Newsweeku. Cytowany jest w nim np. prof. Dave Sweanor, którego miałem przyjemność poznać na konferencji GFN, który w klarowny sposób wyjaśnia różnice pomiędzy składem dymu tytoniowego oraz chmurki z e-papierosa. Dalej wspomniany jest też bardzo ważny raport Harry’ego Shapiro, który miał swoją premierę kilka tygodni temu. I tu zacytuję fragment tekstu z Newsweeka: „Jak twierdzą autorzy raportu, pora zakończyć wreszcie styl polityki antynikotynowej, określany w skrócie „rzuć albo umrzesz”. Zamiast nieustannego straszenia chorobami i śmiercią trzeba zachęcić palaczy do przestawienia się na bezpieczniejsze zamienniki – autorzy raportu twierdzą, że e-papierosy i urządzenia do podgrzewania tytoniu są aż o 95 proc. bezpieczniejsze dla zdrowia od tradycyjnych papierosów.”
I jeszcze cytat z prof. Sweanora: „Trzeba przekonać palacza, że warto przestawić się na produkty alternatywne do papierosów. A nie karać go za palenie” – to doskonałe podsumowanie tematu.
To tyle w tym przeglądzie prasy, kolejny już w nowym roku.

 
Leave a comment

Posted by on 10 grudnia 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

UWAGA! Woda w płucach

Dziś chciałem napisać trochę o powracającym od lat micie, jakim jest powodowane używaniem e-papierosów zbieranie się wody w płucach. Dość często pojawiają się takie informacje w przestrzeni medialnej, a zaniepokojeni użytkownicy usiłują się czegoś o tej sprawie dowiedzieć. Starsi czytelnicy tej strony zapewne pamiętają legendy sprzed kilkudziesięciu lat o słynnej czarnej wołdze (była taka marka samochodu), która jeździła po Polsce, a jej załoga porywała ludzi. Ostatnio ta legenda odżyła w postaci białego busa, którego załoga porywa dzieci, aby pozyskać narządy do przeszczepu. Tego typu „urban legends” obrastają w kolejne drastyczne szczegóły. Dzieci znikają bez śladu albo też są znajdowane potem nieżywe porzucone w odludnych miejscach – ze śladami operacji, najczęściej nerek. Często informacje takie są przekazywane z komentarzami typu „wiem, od znajomego policjanta, oni nie informują szerzej, żeby nie było paniki”. Brzmi wiarygodnie, prawda?
No dobrze – to jak to jest naprawdę? Zacznijmy od tego, że jeśli zaczniemy się dopytywać o szczegóły, to informator mówi: no, ja sam nie znam takiego przypadku, ale kolega z pracy mojego sąsiada trafił do szpitala z tego powodu. Próba dopytania o to, który to szpital kończy się zawsze niepowodzeniem. Swego czasu prowadziłem na temat wody w płucach dyskusję ze studentem medycyny (ponoć) z Łodzi, który opowiadał, że takie coś usłyszał od mądrego profesora na wykładzie. Zgodnie z tą informacją pół oddziału pulmonologicznego zajmowali właśnie tacy pacjenci. Pech chciał, że pan „student” nie pamiętał nazwiska profesora ani też nazwy przedmiotu, który był wykładany. Normalnie jak w „Misiu” – przechodziliśmy… z tragarzami.
Owszem, są medyczne przypadki, gdy w miąższu płucnym albo w jamie opłucnej zbiera się płyn, ale jest to związane z rozmaitymi schorzeniami – począwszy od chorób serca, przez zapalenie opłucnej i płuc, aż do nowotworu płuc. I tego typu problemy medyczne były znane na długo przed tym, zanim e-papierosy pojawiły się na rynku.
Ponieważ jednak widmo wody w płucach spowodowanej używaniem e-papierosów nadal krąży w przestrzeni publicznej, postanowiłem wyjaśnić kilka spraw. Po pierwsze – płuca są wilgotne i byłoby bardzo źle, gdyby było inaczej. One muszą zawierać wodę. Po drugie: wymysł, że inhalacja liquidem może spowodować gromadzenie się wody w płucach jest zwyczajnie głupia. To by oznaczało, że korzystanie np. z prysznica czy też z powszechnie znanych inhalacji ze wskazań medycznych niesie z sobą śmiertelne niebezpieczeństwo. Organizm człowieka jest naprawdę doskonałą konstrukcją i potrafi sobie radzić z takimi sytuacjami. Jestem chemikiem, a nie lekarzem, dlatego też postanowiłem zasięgnąć informacji u źródła. Porozmawiałem sobie na ostatniej konferencji GFN z prof. Riccardo Polosą z Włoch (dodajmy – specjalista-pulmonolog). Mówił mi, że też się kilka razy spotkał z takimi informacjami i tylko załamywał ręce. Chmurzenie nie jest pomysłem ostatnich tygodni czy miesięcy. Miliony ludzi na całym świecie to robią – i to już od ponad dekady. Gdyby taki przypadek (choćby jeden) się zdarzył, już na pewno byłoby o tym głośno w środowisku medycznym, a już na pewno wiedziałby o tym Riccardo.
Reasumując: problem zbierania się płynu w płucach nie jest związany z używaniem e-papierosów. Jeśli stanowisko lekarzy specjalistów w tej kwestii się zmieni, na pewno was o tym poinformuję.

 
Leave a comment

Posted by on 29 listopada 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

O przechowywaniu liquidów oraz o ciekawym przypadku medycznym

Szafka, lodówka czy zamrażarka? Gdzie najlepiej przechowywać liquidy? Na te pytania odpowiadam w kolejnym rozdziale Poradnika. Ponieważ za oknem widać nieuniknione nadejście zimy, kolejny odcinek poświęcę temu, na co warto zwrócić uwagę, gdy temperatura na zewnątrz spada znacząco. Doświadczeni waperzy wiedzą, że zarówno sam sprzęt, jak też liquidy warto przygotować do zimy – dokładnie tak, jak to robimy z samochodami. Warto poczytać, aby nie było przykrych niespodzianek.
Przy okazji chciałbym się podzielić jedną ciekawą publikacją, która ukazała się niedawno. Jednym z jej autorów jest prof. Peter Hajek. Ten urodzony w Czechach naukowiec od lat zajmuje się redukcją szkód spowodowanych paleniem, a w ostatnich latach specjalistą od e-papierosów. Wraz z panią dr Joanną Astrid Miler opublikował w miesięczniku Medical Hypotheses (Hipotezy medyczne) tekst o ciekawym przypadku medycznym. Dotyczy on osoby niepalącej, która zaczęła używać e-papierosa, chmurząc liquidy nikotynowe (3 mg/ml) oparte na glicerynie (bez glikolu propylenowego). Ot tak, z ciekawości zapewne. Jednocześnie osoba ta cierpiała z powodu przewlekłego zakażenia nosa gronkowcem złocistym (Staphylococcus aureus), które skutkowało nawracającą anginą. No i ku zdziwieniu samego pacjenta, jak też oczywiście lekarzy problemy zniknęły. Gronkowiec też, a wiadomo, że pozbycie się tej bakterii bywa bardzo trudne. Jest to dość ciekawa sprawa, ale… no właśnie – jak na razie to jedyne doniesienie dotyczące takiego wyleczenia, więc absolutnie nie można mówić, że chmurzenie może być traktowane terapeutycznie. Swoją drogą jestem ciekawy czy jakieś media zainteresują się tym tematem. Osobiście wątpię, bo jak nie ma trupa, to nie ma newsa.
Reasumując, w tym momencie opisywany przypadek należy traktować jako ciekawostkę medyczną. O innych interesujących doniesieniach ze świata nauki napiszę niebawem.

 
Leave a comment

Posted by on 19 listopada 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Ze świata nauki – przegląd I

Obiecałem co jakiś czas zwrócić Waszą uwagę na nowe doniesienia naukowe związane z e-papierosami. Staram się śledzić te informacje na bieżąco, korzystając bezpośrednio ze źródeł. Jeśli to możliwe, docieram wprost do tekstów artykułów, choć czasem muszę bazować na streszczeniach. Nigdy nie uznaję za źródło artykułów prasowych czy też z popularnych portali internetowych. Niestety, źródła popularne najczęściej przekłamują informacje – czasami dlatego, że są po prostu żądne sensacji, ale często też dlatego, że osoby, które piszą te teksty zwyczajnie nie potrafią porządnie interpretować tekstów źródłowych.
No ale do rzeczy. Co takiego ciekawego ostatnio się pojawiło? Dosłownie w ostatnich dniach zespół z Brazylii poinformował, że szkliwo zębów poddawanych działaniu liquidów staje się mniej żółte. Jak doskonale wiecie, palenie tytoniu powoduje efekt dokładnie odwrotny. Przyznam, że jestem ciekawy, jaki jest mechanizm tej zmiany barwy, ale na jakieś wyniki trzeba pewnie będzie poczekać.
Zupełnie innym tematem zajmowała się grupa z Nowej Zelandii. Analizowali oni, skąd użytkownicy e-papierosów biorą informacje o nich. Większość oczywiście korzystała z wyszukiwarek internetowych, takich jak Google. Co ważne – zauważali oni, że często wyszukiwanie takie dawało niejasne lub nawet sprzeczne rezultaty. Sporo ludzi uzyskuje informacje bezpośrednio od bardziej doświadczonych chmurzących, spotykanych przede wszystkim na rozmaitych forach oraz grupach. Bardzo niewielu próbuje samodzielnie szukać wprost źródeł opisujących badania naukowe.
Z kolei Amerykanie rozpoczęli badania nad tzw. biernym chmurzeniem, czyli sytuacją, w której wydychana chmurka trafia do płuc osób znajdujących się w otoczeniu chmurzącego. Ich wyniki są dość zastanawiające. Badanie dotyczyło ludzi młodych, w wieku 11-17 lat, chorujących na astmę. Stwierdzono, że obecność w pobliżu osoby chmurzącej powoduje częstsze występowanie ataków astmatycznych. Jest to o tyle dziwne, że badania prowadzone od kilku lat we Włoszech przez zespół prof. Riccardo Polosy wykazały, że tego typu wpływ jest minimalny. Co więcej, Polosa zaprezentował dane świadczące o zdecydowanej poprawie mierzonych parametrów płuc u astmatyków chmurzących. Wydychana chmurka miałaby być gorsza? Nieco dziwne, ale miejmy nadzieję, że kolejne wyniki rozwiążą tę zagadkę.
W USA poważnym problemem w ostatnim czasie stał się popularny, szczególnie wśród młodzieży, e-papieros marki JUUL. Z wyglądu przypomina on pendrive’a, więc jest zdecydowanie bardziej dyskretny niż klasyczne „duże” e-papierosy typu box. Zespół badaczy z Pittsburgha oraz Los Angeles analizował popularność tego urządzenia właśnie wśród nieletnich. Okazuje się, że wiele dzieciaków w tym wieku obserwuje konto twitterowe JUULa i dzieli się uzyskanymi stamtąd informacjami. Analiza retweetów wykazała, że najczęściej informacje są rozprzestrzeniane od młodych do młodych, ale w 11% przypadków dorośli (> 18 lat) także retweetowali informacje zamieszczane przez nieletnich.
Na koniec ciekawa praca, w której brali udział Polacy – prof. Andrzej Sobczak oraz dr Leon Kośmider. Badali oni metodami biochemicznymi metabolizm nikotyny w zależności od wieku kobiet. Okazuje się, że kobiety będące po menopauzie wolniej metabolizują nikotynę niż te, które są młodsze. Nie stwierdzono takiej zależności w grupie mężczyzn, która była poddawana identycznym badaniom. Jaki to ma związek z chmurzeniem? Tu sprawa jest dość jasna – Osoby, które szybciej metabolizują nikotynę będą wymagać większych jej dawek, przyjmowanych w postaci liquidu z e-papierosów czy też produktów z grupy nikotynowej terapii zastępczej.

 
Leave a comment

Posted by on 7 listopada 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

Przegląd prasy – październik 18

E-papierosy w polskim środowisku medycznym rzadko spotykają się z pozytywnym przyjęciem. Dlatego też byłem mile zaskoczony, gdy znalazłem tekst pod tytułem „Mniejsze zło, czyli trudne decyzje lekarza gdy pacjent nie chce rzucić palenia”, opublikowany na portalu politykazdrowotna.com. Jest to sprawozdanie z Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Pulmonologiczno-kardiologiczne przypadki kliniczne”, która odbyła się w Olsztynie. Bardzo ciekawe są wypowiedzi, których udzielił prof. Bartosz Łoza, kierownik Kliniki Psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Mówił on m.in. „Klinika Psychiatrii WUM w latach 2014-2015 wykorzystała lukę prawną, by regulaminem wewnętrznym dopuścić e-papierosy. Korzyści z dopuszczenia nowatorskich rozwiązań to przede wszystkim czystość i bezpieczeństwo”. Bardzo rozsądne podejście, zważywszy na to, że zdecydowana większość pacjentów psychiatrycznych jest silnie uzależniona od nikotyny. Właśnie od nikotyny, niekoniecznie od palenia tytoniu. Profesor przywołuje tutaj też kontrowersje, jakie wzbudziło wprowadzenie programu metadonowego w leczeniu narkomanów. Kiedyś krytykowane, dziś uznawane za standard. Inny z mówców, prof. Szymański, stwierdził też: „Jeżeli my nie poinformujemy pacjenta o tym co jest przebadane i mniej szkodliwe, to pójdzie po najprostszej linii. Kupi e-papierosy, ale zwykle nie wiemy co w nich jest. A są na rynku przebadane produkty o znanym składzie”. OK, wiem że to tylko dwóch ludzi i na jednej konferencji, ale cieszy to, że nareszcie osoby zajmujące konkretne stanowiska w instytucjach medycznych jednoznacznie uznają e-papierosy za jedno z możliwych rozwiązań.
Ale niestety nie wszystkie doniesienia medialne są pozytywne. Najczęściej panuje propaganda strachu. Typowym przykładem jest artykuł Faktu – „Tak e-papierosy działają na płuca. Zatrważające wyniki badań”. Wyrwane z kontekstu jedno badanie, prowadzone zresztą na myszach. Ale da się z tego stworzyć tekst, w którym czytamy m.in.: „Wyniki badań, opublikowane w American Journal of Physiology-Lung Cellular, pokazują, że długoterminowy wpływ e-papierosów na zdrowie jest nieznany”. Czy autor(ka) wstydzący się nazwiska i podpisujący się jako AZA naprawdę widzi to, co napisał? Wyniki pokazują, że długoterminowy wpływ jest nieznany? Przecież te badania nie dotyczyły żadnego długoterminowego wpływu czegokolwiek na cokolwiek. Co więcej, dość oczywiste jest to, że długoterminowy wpływ będzie nieznany przed upływem długiego terminu. Jak mawiał wybitny fizyk, Niels Bohr – przewidywanie jest trudne, szczególnie jeśli chodzi o przewidywanie przyszłości. Tymczasem jest sobie jedno czy nawet kilka badań, które wskazują, że płuca odpowiadają chemicznie na substancje, które im są dostarczane. Podobny efekt stresu oksydacyjnego obserwuje się w płucach ludzi, którzy wędrują przez miast w dzień ze smogiem. Owszem, najlepiej jest oddychać krystalicznym powietrzem na wyspach Pacyfiku, ale tu porównanie powinno być robione nie z poziomem zero, ale z dymem tytoniowym.
A tymczasem w jednej z bardzo popularnych brytyjskich gazet mamy tekst zaczynający się od hasła WAPUJ! Napisany przez znanego lekarza-komentatora kwestii zdrowotnych, wyważony i klarowny. Ech, żeby tak kiedyś u nas…
Kolejny przegląd prasy za kilka tygodni.

 
Leave a comment

Posted by on 31 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,

O laboratorium liquidów i najnowszych kontrowersyjnych badaniach

Dziś w nowym odcinku Poradnika znajdziecie informacje o tym, jak stworzyć swoje laboratorium liquidowe. Oczywiście nie będzie to żadne profesjonalne laboratorium, lecz raczej tanie domowe stanowisko do komponowania mieszanek. Od razu zastrzegam, że u Was niekoniecznie to wszystko musi wyglądać tak, jak u mnie. Chciałem raczej przekazać ogólną ideę tworzenia takiego miejsca.
Najważniejszą sprawą jest bezpieczeństwo – o tym musicie zawsze pamiętać, robiąc cokolwiek. Zanim cokolwiek zrobicie, zastanówcie się, czy nie stanie się wam (albo komuś w pobliżu) krzywda. Na szczęście nie musicie się martwić o sprawy przeciwpożarowe. Roztwory, którymi posługujemy się przy produkcji liquidów nie są specjalnie palne. Jedynym wyjątkiem jest spirytus (alkohol etylowy), który czasami stosowany jest do rozrzedzenia mieszanek o zbyt dużej lepkości. On jest oczywiście palny, ale to chyba każdy dorosły powinien wiedzieć. Reszta w poradniku, a kolejne części są już przygotowywane.

Z innej beczki – w ostatnich dniach szerokim echem odbiła się na świecie publikacja zespołu naukowców z USA, w której autorzy informują o tym, że niektóre aromaty, a dokładniej rzecz biorąc związki, które tam się znajdują, mogą wchodzić w reakcje z glikolem propylenowym, tworząc nowe produkty o niezbyt dobrym działaniu na płuca. Nie są to dobre informacje, ale osobiście proponuję poczekać na pełne informacje. Dostałem właśnie kopię tej pracy, ale muszę ją na spokojnie przeanalizować. Dopiero wtedy będę mógł cokolwiek na ten temat powiedzieć.
Sygnalizuję tylko ten temat, abyście nie wpadali w panikę, gdy media podejmą temat i zaczną go po swojemu obrabiać, strasząc chmurzących. A przykładów na takie działanie mieliśmy przez ostatnich kilka lat sporo. Wystarczy wspomnieć niesławne doniesienia o formaldehydzie czy też o tzw. acetalach.

 
Leave a comment

Posted by on 22 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

UWAGA! Tego nie próbujcie. Nie działa, a może zaszkodzić

Już jakiś czas temu było wiadomo, że e-papieros jako urządzenie może być wykorzystany w celach niezbyt zgodnych z jego pierwotnym przeznaczeniem. Oczywiście nie należy winić za to samego urządzenia. To trochę tak jak ze szklanką – można do niej nalać soku, wody, mleka ale też roztworu cyjanku. Ostatnio zaczęły się znowu pojawiać informacje o tym, że ludzie zaczynają dziwne eksperymenty. Co gorsza, te diabelskie pomysły potrafią wcielać w życie także firmy handlujące liquidami, a to już jest nie tylko głupie, ale przede wszystkim niebezpieczne.
Kilka dni temu zostało wydane oficjalne ostrzeżenie amerykańskiej agencji FDA – z prostym przekazem: nie wapujcie Viagry! Okazuje się bowiem, że co najmniej jedna z japońskich firm sprzedających (zupełnie legalnie) liquidy do e-papierosów postanowiła wypuścić na rynek liquid z dodatkiem substancji do leczenia zaburzeń erekcji. Celowo nie podaję tutaj nazwy firmy, jeśli ktoś chce sobie wyszukać, zapewne znajdzie. Co więcej, jeszcze kilka dni temu na stronie wspomnianej firmy liquid ten był opatrzony informacją „FDA approved”, czyli – zatwierdzony przez FDA. Prawdopodobnie to właśnie przelało czarę goryczy dyrektora FDA, Scotta Gottlieba. Podejrzewam, że marketingowcy firmy poszli na skróty – Viagra (substancja czynna to sildenafil, znane są też podobne leki, jak Cialis – tadalafil) jest rzeczywiście dopuszczona do użytku na terenie USA, ale tylko jako tabletka doustna z określoną dawką substancji czynnej.
Od razu napiszę: nie, to nie jest tak, że ktoś sobie kupi liquid, zaciągnie się kilka razy i nagle konar mu zapłonie 😉 To tak nie działa. Nie istnieje ŻADEN lek, który zostałby dopuszczony do stosowania w e-papierosach. Dokładnie to samo dotyczy wszelkich suplementów, takich jak witaminy, minerały czy koenzym Q.
FDA wysłało także listy ostrzegawcze do 21 innych firm, które reklamują swoje liquidy jako zawierające zarówno sildenafil, jak też np. dostępne jedynie na receptę i to tylko w niektórych krajach (zakazany w USA i UE)środki odchudzające (Acomplia, czyli rimonabant).
Choć osobiście niespecjalnie lubię FDA, to akurat tutaj zgadzam się z agencją w 100%. Liquidy zawierające takie substancje nie działają w sposób pożądany przez użytkowników. Co więcej, składniki w nich obecne trafiając na grzałkę ulegają rozkładowi w dość nieprzewidywalny sposób. Użytkownik wdychający taki koktajl chemiczny raczej sobie zaszkodzi niż pomoże.
Proszę więc, abyście mieli moje ostrzeżenie na uwadze. Naprawdę nie warto ryzykować.

 
Leave a comment

Posted by on 18 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: , ,

Opowiem Wam moją historię

Opowiem Wam trochę o mojej historii palenia i chmurzenia. Jako małe dziecko oczywiście nie lubiłem papierosów, choć w domu bywało aż gęsto od dymu tytoniowego. Mój Tata rzucił palenie w wieku ok. 40 lat, z dnia na dzień, ot tak. Wrócił któregoś dnia z pracy i stwierdził, że kończy ze swoimi ulubionymi „Startami” (starsi mogą pamiętać). Mama natomiast paliła aż do śmierci – i to bardzo dużo, do 4 paczek dziennie. W podstawówce zdarzało mi się zapalić, jak prawie każdemu. To była taka głupia manifestacja dorosłości, zapewne wielu z Was to doskonale zna.
Na dobre palić zacząłem na studiach, najpierw po kilka sztuk dziennie, potem do paczki, a jak była impreza, to i dwie szły z dymem. Większość z nas, studentów, paliła. Takie to były czasy. A papierosy były bardzo marnej jakości. Dobre były w Peweksie, ale ich cena była poza zasięgiem finansowym biednych studentów. Paliłem rozmaite ćmiki: jak była kasa, to niebieskie Caro, na co dzień Wiarusy, czasem Mentolowe, Zefiry, Ekstra Mocne (wersja bez filtra była hardkorowa), DS-y (zwane sedesami). Nie dałem rady palić Sportów i Popularnych. Ale generalnie nie byłem przywiązany do żadnego konkretnego gatunku. Coraz częściej dręczył mnie klasyczny kaszel palacza, a pobudka po imprezach to był horror. Nazywało się to wtedy „trampkiem w gębie”. Intensywne palenie zdecydowanie pogłębiało kaca.
Czy próbowałem rzucić? Tak, wielokrotnie. Zwykle wytrzymywałem do tygodnia. Słaby charakter, niestety. Na dłuższy czas (pół roku) rzuciłem przed wyjazdem na stypendium do Kanady. Nawet mi się to udało bez wielkiego problemu. Ale tam pracowałem z kolegą, który palił. Czułem się już wyzwolony, więc przy okazji jakiejś imprezy stwierdziłem, że zapalę jednego, bo przecież już nie jestem nałogowcem. Błąd. Znowu zacząłem palić. I tak w tym ohydnym nałogu wytrwałem 35 lat. Kolejne próby nic nie dawały. W desperacji poddałem się nawet terapii hipnozą. Zadziałała! Niestety, tylko na dobę.
Latem 2009 roku koleżanka-tłumaczka poprosiła mnie, żebym przetłumaczył, a w zasadzie streścił na forum e-papierosowym legendarny już dziś raport dr. Laugesena. Zrobiłem to, a przy okazji zainteresowałem się samym tematem. Wciągnąłem się w forum, bo padło tam sporo pytań chemicznych, a w październiku tego samego roku postanowiłem sam spróbować, choć na samym początku byłem nastawiony sceptycznie. 5 X pan listonosz dostarczył mi paczkę z pierwszym e-papierosem. Rozpakowałem, zmontowałem, zaciągnąłem się i… szok! To było mocne, miało konkretny smak – inny niż zwykłe ćmiki, ale fajny. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę sprzęt – pierwszy nazywał się proroczo BFREE (znany też jako KR-808D, z kartomizerem), potem były dwa tzw. cigalike, ColinsS Age, Janty Stick i wiele, wiele innych. Po kilku dniach zaryzykowałem i zapaliłem zwykłego. Po jednym zaciągnięciu się, dość płytkim, dostałem takiego ataku kaszlu, że myślałem iż nadszedł już koniec. Od samego początku chmurzenia drażnił mnie dym tytoniowy, nie cierpię, gdy idzie przede mną ktoś z zapalonym papierosem. Minął mi kaszel poranny i zadyszka podczas wędrówki na IV piętro. Na nowo odkryłem świat smaków i zapachów. A do tego nie cuchnę. I tak oto e-papierosy zostały ze mną do dziś – już ponad 9 lat.
Kiedyś dobrzy ludzie wspomogli mnie, gdy zaczynałem. Od paru lat ja staram się pomagać kolejnym. Ot i cała historia.

 
Leave a comment

Posted by on 13 października 2018 in Uncategorized

 

Tags: ,