RSS

Tag Archives: zdrowie

Global Forum on Nicotine 2019 – czas na krótkie podsumowanie

 

Wczoraj wróciłem z dorocznej konferencji GFN, która tym razem odbywała się pod hasłem „It’s time to talk about nicotine” – „Czas porozmawiać o nikotynie”. I w zasadzie nazwa tego alkaloidu przewijała się we wszystkich niemal wystąpieniach. Omawiano działanie nikotyny na organizm w aspekcie chemicznym i biologicznym, ale też rozważano rozmaite kwestie psychologiczne czy też socjologiczne związane z przyjmowaniem nikotyny do organizmu. Na konferencji pojawiło się niemal 650 osób z ponad 70 krajów, co jest kolejnym rekordem. Gdy zaczęliśmy organizować te spotkania uczestników było mniej niż 200. Uprzedzając możliwe pytania: tradycyjnie nie pojawili się na GFN ani przedstawiciele rządu ani też żadnych polskich organizacji zrzeszających lekarzy czy innych pracowników ochrony zdrowia. Smutne to jest, bo głoszą oni ex cathedra rozmaite dziwne rzeczy, a nie przyjmują zaproszenia do dyskusji. Inną smutną sprawą jest to, że wśród kilkudziesięciu przedstawicieli mediów była tylko jedna reprezentantka Polski. No cóż, pozostawię to bez komentarza. Oczywiście informacje o forum były już dawno rozesłane do redakcji i mieli oni sporo czasu, aby kogoś wydelegować. Tymczasem pojawili się np. dziennikarze z Filipin(!), którzy już u siebie zamieścili informacje o GFN. Zapewne w najbliższych dniach pojawią się sprawozdania z GFN w rozmaitych miejscach na świecie. I tylko wypada westchnąć, że ci, którzy mieli najbliżej, odpuścili. Może za rok…
W tym roku główne sesje plenarne były transmitowane jako stream, a więc każdy mógł niejako uczestniczyć w obradach. Nagrania zostały elegancko opracowane, mamy informacje o mówcach, a jeśli ktoś chce (i ma techniczną możliwość), może sobie je obejrzeć w standardzie HD. Dwa duże nagrania można znaleźć tutaj:

 

oraz tutaj:

 

Osobno znajdziemy wykład imienia Michaela Russela (bardzo ciekawy!) oraz wręczenie nagród „Advocate of the Year” (tu trzeba przewinąć kilkanaście minut do startu):

W najbliższych dniach napiszę trochę o tym, co najciekawszego było w tym roku, bo muszę to sobie w siwej głowie trochę poukładać.

 

 
Leave a comment

Posted by on 17 czerwca 2019 in Uncategorized

 

Tags: , , ,

Opublikowałem artykuł o e-papierosach w „Medycynie Rodzinnej”

Latem zeszłego roku zaproszono mnie do napisania artykułu w kwartalniku „Medycyna Rodzinna”. Wybrałem temat bliski moim zainteresowaniom, a konkretnie redukcję szkód spowodowanych paleniem tytoniu. Wersja drukowana ukazała się na początku kwietnia, a dziś całość jest też dostępna online (PDF pl/en). Nie będę go tu szeroko streszczał, każdy kto chce się z nim zapoznać, może zajrzeć na stronę internetową czasopisma. Tekst jest dwujęzyczny, a więc można go też podrzucić osobom znającym angielski i zainteresowanym tematem.
Wszyscy znamy podejście naszych decydentów medycznych do tematów związanych z e-papierosami. Piszę zresztą o tym w artykule (z nadzieją, że może ktoś z nich przeczyta), pokazując jako pozytywny przykład Wielką Brytanię, w której rząd zdecydowanie zmienił swoje podejście do chmurzenia i dziś w zasadzie kraj ten stanowi eldorado dla użytkowników (pominąwszy ograniczenia wynikające wprost z niesławnej dyrektywy tytoniowej). Głównym celem tekstu było wyposażenie wszystkich pracowników ochrony zdrowia w minimum rzetelnej wiedzy o tym, czym jest e-papieros, z czego składają się liquidy, jakie są możliwe działania niepożądane itp. Napisałem też trochę na temat e-papierosy a dzieci i młodzież.
Mam cichą nadzieję, że tekst ten rzeczywiście dotrze do adresatów – lekarzy, pielęgniarek, pracowników oświaty zdrowotnej, a może też do nauczycieli. Mam też cichą nadzieję, że za jakiś czas będę mógł napisać jakiś kolejny tekst do tego albo innego czasopisma adresowanego do profesjonalistów.
Przy okazji – jeśli ktoś chciałby się podzielić swoją opinią na temat tego tekstu – zapraszam. Przyjmę z wdzięcznością wszelkie uwagi.

 
Leave a comment

Posted by on 18 kwietnia 2019 in Uncategorized

 

Tags:

Jest już program Global Forum on Nicotine (GFN) oraz szansa na udział w konferencji

Już za dwa miesiące w warszawskim hotelu Marriott odbędzie się kolejna, już szósta edycja dużej międzynarodowej konferencji – Global Forum on Nicotine, znanej pod skrótem GFN. Gdy organizowaliśmy pierwszą, w 2014 roku, nie byliśmy pewni czy przypadkiem na tej jednej się nie zakończy. W tamtym czasie zainteresowanie takim spotkaniem nie było zbyt imponujące, choć gościliśmy około 200 uczestników z 26 krajów. Okazało się jednak, że informacje o GFN szybko się rozeszły po całym świecie naukowym. W kolejnych latach liczba uczestników rosła znacząco – na tyle, że musieliśmy dokładać kolejne sale do spotkań. W 2016 było nas już ponad 300 – z 51 krajów, a w 2018 około 450 z ponad 60 krajów. Spodziewamy się, że w tym roku liczba ta przekroczy 500, a wiec będzie jedną z bardzo dużych konferencji naukowych organizowanych w Polsce.
Tegoroczne hasło GFN brzmi – It’s time to talk about nicotine (Już czas porozmawiać o nikotynie). Wiem, może to wyglądać dość dziwnie, skoro to właśnie konferencja poświęcona temu związkowi. Wyjaśnię krótko: w tym roku będzie szerokie spektrum wykładowców zajmujących się nie tylko kwestią redukcji szkód spowodowanych paleniem, ale też będą prezentowane prace dotyczące korzystnego oddziaływania nikotyny na organizm człowieka (tak, tak, naprawdę!). Jak co roku pojawią się w Warszawie kluczowi badacze zajmujący się tymi sprawami. Będą obecni lekarze, chemicy, specjaliści ochrony zdrowia, ale też psychologowie i prawnicy. Zapowiadają się ciekawe prezentacje np. o regulacji e-papierosów w USA (każdy stan sam sobie reguluje), jak też o podobnej kwestii w krajach Ameryki Łacińskiej (ciekawostka: tę prezentację poprowadzi fizyk-kosmolog – prof. Roberto Sussman z Meksyku). Ciekawie zapowiadają się też dwa wykłady poświęcone używaniu e-papierosów przed kobiety w ciąży. Z programem można się zapoznać na oficjalnej stronie GFN.
Równolegle do części naukowej konferencji odbędzie się druga edycja International Symposium on Nicotine Technology (ISoNTech). Będzie tam można obejrzeć najnowsze sprzęty do dostarczania nikotyny (w tym e-papierosy oraz tzw. nowatorskie wyroby tytoniowe), ale też uzyskać cenne informacje o badaniach mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa ich użytkowania oraz kontroli jakości.
Wstęp na konferencję jest płatny (dla Polaków opłata konferencyjna wynosi 129£), ale jest całkiem prawdopodobne, że będę mógł zaoferować kilka (2-3) bezpłatnych wejściówek uprawniających do udziału w GFN. Przypominam tylko, że całość odbywa się w języku angielskim, tłumaczenie nie jest przewidziane. Osoby zainteresowane proszę o wstępne zgłoszenie.

 
Leave a comment

Posted by on 15 kwietnia 2019 in Uncategorized

 

Tags: , ,

E-papierosy i drgawki?

Muszę przyznać, że z dużym zdziwieniem przeczytałem pilny komunikat amerykańskiej agencji FDA dotyczący zarejestrowanych przypadków drgawek (ang. seizures) występujących w związku z używaniem e-papierosów. No właśnie – „w związku”? Owszem, zatrucie nikotyną może spowodować drgawki, ale zgodnie z aktualną wiedzą medyczną takie działanie niepożądane występuje po przyjęciu naprawdę dużej dawki tego alkaloidu. Zanim wystąpią drgawki, osoba zatruta nikotyną odczuwa tachykardię (przyspieszone bicie serca), mdłości (czasami prowadzące do wymiotów – w ten naturalny sposób organizm próbuje pozbyć się trucizny), światłowstręt. Drgawki są w zasadzie przedostatnim etapem, po którym następuje już zgon. Opisano w literaturze przypadki drgawek występujących w wyniku zatrucia nikotyną, ale praktycznie wszystkie tego typu przypadki były związane z połknięciem dużej ilości stężonego roztworu (np. przy próbie samobójczej) albo też zjedzeniem przez dziecko tytoniu z papierosów. Jak wiecie, regularnie czytuję literaturę medyczną – gdyby pojawiła się taka informacja odnosząca się do chmurzenia, na pewno bym jej nie przeoczył.
Jeśli przeanalizujemy cały komunikat FDA, sygnowany przez jej szefa, Gottlieba, zauważymy kilka interesujących szczegółów. Po pierwsze – od razu na początku wspominane są osoby w młodym wieku. Dziwnie to się wiąże z trwającą od kilku miesięcy nagonką na domniemaną epidemię używania e-papierosów przez młodych ludzi. Nie ma oczywiście żadnych szczegółów, ale generalnie pisze się tam o 35 przypadkach wystąpienia drgawek – na przestrzeni niemal 10 lat (2010-początek 2019). Może warto te dane porównać z innymi. Dzieci często się dławią, o tym wiemy wszyscy. W podobnym czasie w USA trafiło na SOR ponad 20 tys. dzieci, z których kilkanaście zmarło. Uwaga – dotyczy to tylko przypadków zadławienia się lub połknięcia niewielkich baterii. No to teraz możecie porównać te dane.
Co więcej, nie ma absolutnie żadnych danych, które by mogły potwierdzić związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy chmurzeniem i drgawkami. Pisze o tym zresztą FDA, choć przekaz ten jest nieco ukryty. Sytuacja jest „under investigation”, czyli będzie badana. OK, jestem jak najbardziej za tym, aby to wszystko badać. Obawiam się jednak, że zanim jakiekolwiek wyniki zostaną opublikowane przez FDA, minie kilka lat.
Drgawki to bardzo poważna sprawa. Warto jednak wiedzieć, że występują one w wyniku rozmaitych schorzeń, nie tylko jako skutek zatrucia czymkolwiek, w tym nikotyną. Bardzo często drgawki są związane z padaczką – czy te 35 przypadków analizowano pod tym kątem? A co z używaniem całkiem popularnej w USA kokainy? Też powoduje drgawki. To samo dotyczy wielu całkiem popularnych leków. Wiele pytań, żadnych odpowiedzi.
Niestety, obawiam się, że nasze media szybko podchwycą ten temat. FDA swój komunikat opublikowała zaledwie wczoraj, a już dziś szybka analiza wiadomości w sieci pokazała dziesiątki tekstów na ten temat. Rozprzestrzenia się to jak pożar lasu. Dlatego też postanowiłem o tym napisać, zanim się zacznie kolejna histeria medialna.

 
Leave a comment

Posted by on 5 kwietnia 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Kilka refleksji po 1 kwietnia

Opublikowany przedwczoraj wpis był oczywiście dowcipem primaaprilisowym. Chyba nikt się nie dał nabrać. Ale tak sobie pomyślałem, że pewnie gdybym coś takiego puścił w dowolnym innym dniu, też raczej mało kto by uwierzył. Od dawno postawa władz wydaje się być nieprzejednana – i to niezależnie od tego, jaka opcja polityczna właśnie rządzi. Już nawet nie mówię o opisanych 1 kwietnia dopłatach do liquidów i sprzętu – choć z punktu widzenia zdrowia publicznego to naprawdę miałoby sens. Mam raczej na myśli generalne podejście do chmurzenia jako takiego. Przyznam, że szczerze zazdroszczę Brytyjczykom normalnego podejścia ich władz do e-papierosów. Jeszcze kilka lat temu też były bardzo sceptyczne, ale w miarę napływania rzetelnych argumentów naukowych zrobiły istotny zwrot. Dość powiedzieć, że w wielu szpitalach, w których obowiązuje oczywiście zakaz palenia tytoniu, dozwolone jest chmurzenie. Co więcej – jeśli na terenie takiej jednostki jest stoisko oferujące gumy nikotynowe czy też spreje, z definicji musi też oferować e-papierosy i liquidy.
Dopłaty do sprzętu? Tu i ówdzie Brytyjczycy je mają! I to nie jest żart. Rzućcie okiem choćby na tę stronę. Osoba, która się do nich zgłosi, dostaje 25 funtów na zestaw startowy, a potem dwa razy po kolejnych dwóch tygodniach po 5 funtów. A wszystko odbywa się w ramach systemu ochrony zdrowia. Co więcej, taki ktoś trafia do specjalisty, który doradzi mu, jak rzucić palenie – właśnie z pomocą e-papierosów. Brzmi jak bajka? Ano właśnie – dla nas tak brzmi. Oni to już mają, my możemy sobie pomarzyć.
Co więcej – jak być może wiecie, Brytyjczycy publikują coroczny raport dotyczący chmurzenia – badań medycznych, chemicznych, psychologicznych, socjologicznych czy statystycznych. Stworzenie raportu powierzyli uznanym specjalistom w zakresie ochrony zdrowia, z których co najmniej kilku znamy z dorocznych konferencji w Warszawie. Dlaczego tak robią? Proste – bo patrzą w przyszłość i nie obawiają się zainwestować pewne sumy pieniędzy, aby społeczeństwo było zdrowsze. Nie za rok czy pięć, ale może za jedno pokolenie.
A nam pozostaje westchnąć i zazdrościć.

 
Leave a comment

Posted by on 3 kwietnia 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

UWAGA! Interesująca debata w Sosnowcu – 25 marca

Dowiedziałem się właśnie, że w następny poniedziałek, 25 marca, o godzinie 10.00 odbędzie się półtoragodzinna debata pt. „CZY ELEKTRONICZNE PAPIEROSY STWORZĄ NOWĄ GENERACJĘ OSÓB UZALEŻNIONYCH?

W debacie udział wezmą:
Prof. Piotr Tutka, Wydział Medyczny Uniwersytetu Rzeszowskiego „Jak powstaje uzależnienie od tytoniu”
Dr Michał Koszowski, Uniwersytet Jagielloński „Specyfika nowatorskich wyrobów tytoniowych – specyfika regulacji prawnej”
Dr Grzegorz Król, Uniwersytet Warszawski oraz Fundacja Knowledge•Action•Change „Wojna z nikotyną – rachunek zysków i strat”.
•Panel dyskusyjny. Wprowadzenie i prowadzenie panelu – prof. Andrzej Sobczak, Śląski Uniwersytet Medyczny

25 marca 2019 (poniedziałek)
godz. 10.00 – 11.30
AULA Wydziału Farmaceutycznego z OML
ul Jedności 8, 41-200 Sosnowiec

Wstęp oczywiście jest wolny

Myślę, że warto wziąć udział w tym spotkaniu. Będą na nim obecni naprawdę dobrzy specjaliści. Prof. Sobczaka chyba nie trzeba przedstawiać, bo od lat jest znany w środowisku użytkowników e-papierosów. Prof. Tutka jest kierownikiem Zakładu Farmakologii Doświadczalnej i Klinicznej Wydziału Medycznego UR, ale znany jest przede wszystkim z badań nad cytyzyną – lekiem stosowanym w leczeniu uzależnienia od tytoniu. Dr Grzegorz Król jest psychologiem i od początku zajmuje się organizacją dorocznych konferencji nikotynowych w Warszawie.
Patronem medialnym jest Wydawnictwo Borgis, publikujące m.in. kwartalnik Medycyna Rodzinna. Wydało też książkę prof. Sobczaka „1500 razy mniej”, o której kiedyś pisałem na blogu.

 

 
Leave a comment

Posted by on 17 marca 2019 in Uncategorized

 

Tags: , , ,

Szkodliwość e-papierosów: amerykańscy uczeni donoszą… a Grek ich mocno punktuje

Doroczna konferencja American Stroke Association (zajmuje się kwestiami dotyczącymi udarów – w ramach American Heart Association – Amerykańskiego Stowarzyszenia Chorób Serca) odbyła się pod koniec stycznia tego roku w Honolulu na Hawajach. Jednym z omawianych tam tematów była też kwestia wpływu używania e-papierosów na rozwój takich chorób, jak udar, zawał serca czy też choroba wieńcowa. Dość szybko informacje o tej konferencji rozeszły się w mediach. Nic dziwnego – każde negatywne doniesienie o e-papierosach jest szybko podchwytywane przez żądnych sensacji dziennikarzy. I nie są to tylko media amerykańskie, bo artykuł o tej konferencji pojawił się na polskim portalu Focus (ale tu powinni jeszcze raz przeliczyć dane, bo 66 tys. z 400 tys to na pewno nie jest 66%, a też kłania się korekta, bo dość śmiesznie brzmi sformułowanie „4,2 e-palaczy uczestniczących w badaniu miało zawał (przy okazji – stroke to udar, a nie zawał, ale to już szczegół”). Co ciekawe, podobny tekst pojawił się na Portalu Spożywczym.
Teoretycznie dane prezentowane na konferencji są imponujące, albowiem analizowano dane dotyczące 400 tys. pacjentów, z czego ponad 66 tys. używało regularnie (tzn. jak często? Nie wiadomo) e-papierosów. Panowie badacze wyliczyli z tych danych, jak to te straszne e-papierosy niszczą zdrowie. Ryzyko udaru wzrasta o 71%, zawału o 59%, a choroby wieńcowej o 40%. Te liczby robią wrażenie, prawda? Pada też stwierdzenie, że 4,2% użytkowników e-papierosów miało udar. Oczywiście nie wykazują, że to właśnie e-papierosy były tego przyczyną, ale co tam – straszyć jest fajnie.
Jak wiecie, nie jestem lekarzem i nie zamierzam snuć swoich rozważań, bo nie czuję się kompetentny. Dlatego ucieszyłem się, że do tych wszystkich informacji odniósł się fachowiec – Konstantinos Farsalinos, który jest lekarzem-kardiologiem. Powiedzieć, że rozjechał to wszystko walcem to nic nie powiedzieć. To jest grecka masakra bez piły mechanicznej. Delikatnie, po lekarsku, ale wprost i uczciwie. Farsalinos całe te doniesienia nazywa po prostu błędem w sztuce lekarsko-naukowej. Sprawa jest prosta: aby wykazać, że czynnik X spowodował chorobę Y, musi być zachowana kolejność przyczyna-skutek. Tymczasem w prezentowanych danych nie ma po prostu takich informacji. Można się tylko domyślać, że w wielu przypadkach przebyty zawał albo udar spowodował, że pacjent się przestraszył i rzucił palenie na rzecz chmurzenia. Czego dowodzi taki przypadek? Ano – niczego.
Co więcej – zespół Farsalinosa użył tych samych danych i stwierdził, że osoby używające leków obniżających poziom cholesterolu miały ponad 100% większą szansę na zawał mięśnia sercowego. Czy to oznacza, że te powodem zawału są te leki? „Taki wniosek to absurd” – tak to kwituje Farsalinos. Z danych, z których korzystali badacze tak naprawdę nie da się wyciągnąć ŻADNYCH wniosków co do konkretnego wpływu używania e-papierosów na częstość występowania tych chorób.
Reasumując – nadmuchano kolejną bańkę. Na szczęście znalazł się ktoś, kto ją dość szybko przekłuł. Niestety, idę o zakład, że komentarz Farsalinosa nie zyska takiego poklasku jak doniesienia z konferencji. Dlatego też uznałem, że powinienem o tym napisać. Rozpowszechnijcie te wiadomości – bo żadne portale się nimi same nie zainteresują.

 
Leave a comment

Posted by on 13 marca 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Stażystka z Arizony pisze o e-papierosach

Trafiłem właśnie na artykuł z Arizony, dotyczący „potencjalnych niebezpieczeństw związanych z tzw. pasywnym chmurzeniem (second hand vaping)”. Co prawda nie jest to polski artykuł, ale chcę go skomentować, aby pokazać, jak wygląda niefachowe czytanie tekstów oraz brak podstaw wiedzy chemicznej i toksykologicznej. Panią autorkę może trochę usprawiedliwiać to, że nie jest jeszcze dziennikarką, ale dopiero stażystką i studentką dziennikarstwa na University of Arizona. Ale teraz do rzeczy.
Stan Arizona zaczyna myśleć o wprowadzeniu ograniczeń w wapowaniu. Prawdopodobnie dlatego powstał ten artykuł – aby trochę postraszyć.
Jak zwykle mamy tutaj typowy wstęp o tym, że e-papierosy są zachwalane jako bezpieczniejsze od zwykłych. „Zachwalane” – to już jest dość charakterystyczne sformułowanie. Czyli producenci czy dystrybutorzy zachwalają, ale – w domyśle – prawda zapewne jest inna. Dalej jest o tym, że firmy e-papierosowe reklamują, że wydmuchiwana chmurka to tylko para wodna. Zaraz, zaraz – od dobrych pięciu lat nie widziałem takiej informacji u żadnego poważnego sprzedawcy (tych z Alledrogo nie liczę). Skład chmurki wydmuchiwanej znany jest już od kilku lat z solidnych badań naukowych. W zasadzie pani Emmalee Mauldin za chwilę pisze o tym, co jest w wydychanej chmurce: „pozostałości nikotyny, cząstki stałe, metale ciężkie i inne związki powodujące raka”. I w tym momencie łapy opadają. Pani Mauldin chyba nigdy nie słyszała o Paracelsusie i o regule, że wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka stanowi o truciźnie. Owszem, waper wydmuchuje pozostałości nikotyny, ale jest jej tyle, ile np. w pomidorach czy bakłażanach. To samo dotyczy reszty. Metale ciężkie? Zbadajmy powietrze w mieście – wtedy będzie zdziwienie. A odwoływanie się do artykułu Stantona Glatza z 2013 pokazuje, że tekst pisany jest pod konkretną tezę.
Ale dalej jest jeszcze gorzej. Cytowana jest pani prof. Judith S. Gordon z Wydziału Pielęgniarstwa wspomnianego University of Arizona. Pozwólcie, że zacytuję ten fragment w oryginale: „So, it’s the same issue with secondhand smoke that secondhand vapor contains all the same chemicals as if you were vaping yourself, just as secondhand smoke contains all of the same chemicals as if you were smoking yourself.”
W skrócie: pasywne chmurzenie powoduje wdychanie tych samych związków, które wdycha waper, podobnie jak pasywne palenie tytoniu powoduje wdychanie tych samych związków, które wdycha palacz.
I to już jest kompletny brak zrozumienia. Po pierwsze: nikt z waperów nie wdmuchuje stojącym obok ludziom chmurki do płuc. Nawet jeśli ktoś stoi obok chmurzącego, nie wdycha tego, co waper. Co najmniej 95% nikotyny pozostaje w organizmie chmurzącego. Reszta jest wydmuchiwana, ale w powietrzu się rozwiewa. Co więcej – pani Gordon chyba ma niewielką wiedzę o składzie dymu tytoniowego oraz tzw. strumienia bocznego, czyli tego, co emituje papieros pozostawiony na chwilę pomiędzy zaciągnięciami. Te składy są zdecydowanie różne – a strumień boczny zawiera znacznie bardziej niebezpieczne związki pochodzące m.in. z procesu pirolizy. Tu przypomnę, że e-papieros odłożony na stół nie emituje niczego. No cóż, ale tak to jest, gdy o kwestiach chemicznych czy toksykologicznych wypowiada się doktor psychologii klinicznej.
Podobnych artykułów zapewne można znaleźć znacznie więcej. Smutne, że po tylu latach badań i tysiącach(!) publikacji naukowych nadal przekaz jest taki sam, jak 10 lat temu. Przekaz jednoznacznie negatywny. I czytelnik, który trafi na taki tekst pomyśli sobie: skoro nie ma różnicy, to nie przejdę na e-papierosy, będę dalej palił zwykłe.

 
Leave a comment

Posted by on 15 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Czy warto uratować milion ludzi rocznie? Ważne wyniki badań dotyczących e-papierosów

Pod koniec stycznia w prestiżowym czasopiśmie medycznym – New England Journal of Medicine ukazały się teksty bardzo ważne z punktu widzenia użytkowników e-papierosów. Jednym z nich jest tzw. edytorial, czyli artykuł od redakcji. Tekst ten jest niejako komentarzem do bardzo ważnego innego artykułu w tym samym numerze NEJM, o którym napiszę za chwilę. Edytorzy czasopisma piszą, że artykuł Hajka pokazuje jednoznacznie, że e-papierosy należy zacząć traktować poważnie jako pomoc przy rzucaniu palenia. Wskazują, że efektywność jest tutaj zbliżona do tej, którą można osiągnąć złożonymi metodami farmakologicznymi. Metody te obejmują używanie leków takich jak wareniklina czy bupropion, połączone z nikotynową terapią zastępczą (NTZ). Edytorzy zauważają, że e-papierosy nie są wolne od wad. Są badania, które pokazują pewne negatywne skutki ich stosowania – ale większość z nich prowadzono albo in vitro albo też na myszach. Piszą też o kwestii używania e-papierosów przez dzieci i młodzież. Moim zdaniem ta sprawa jest bardziej niż dyskusyjna, ale czas pokaże kto ma rację. Co jest istotne – w tekście mamy jednoznaczne stwierdzenie, że e-papierosy są bezpieczniejsze niż konwencjonalne. OK, my to wiemy od dawna, ale jeszcze kilka miesięcy temu w poważnych amerykańskich czasopismach naukowych takie stwierdzenie by nie padło. Widzę to jako delikatne światełko w tunelu.
Teraz kilka słów o tym, co zbadał prof. Peter Hajek (dodam, że jednym z autorów jest też „nasz człowiek”, czyli Maciej Goniewicz). Badano niemal 900 osób, z których nikt nie stosował wcześniej ani e-papierosów ani też NTZ. Wszyscy byli pełnoletni, a z badania wykluczono kobiety w ciąży oraz karmiące piersią. Podzielono ich na dwie grupy – jedna miała używać e-papierosów, a druga jednej z metod NTZ. Nie wchodzę głębiej w metodykę badań – to można znaleźć w artykule. Istotne są wyniki. Okazuje się, że w grupie e-papierosowej po roku 18% nadal nie paliło, podczas gdy w grupie NTZ odsetek ten wyniósł 9,9. Mamy tu jednoznaczny dowód, że e-fajki są dwa razy bardziej efektywne w działaniu. Zbierano też informacje dotyczące ewentualnych działań niepożądanych. W grupie E-P najczęściej raportowano podrażnienia gardła (przemijające po czasie), natomiast w grupie NTZ najczęstszym działaniem niepożądanym były nudności.
Popatrzmy jeszcze raz na liczby. Na świecie z powodu chorób odtytoniowych umiera rocznie 6 mln ludzi. Jeśli weźmiemy dane statystyczne Hajka – 18% sukcesu w rzucaniu palenia przy pomocy e-papierosów – wyjdzie nam, że MILION istnień rocznie można uratować. Milion! OK, to jest świat, a Polska? U nas rocznie umiera ok. 70 tys. ludzi – średniej wielkości miasto. 18% od tej liczby to 12,6 tys. Ja to napiszę w nieco inny sposób – upór naszego ministerstwa i polityków powoduje, że tysięcy ludzi nie da się uratować. Ich śmierć obciąża każdego, kto przeciwstawia się popularyzacji e-papierosów w imię jakiejś niejasnej chorej ideologii.

 
Leave a comment

Posted by on 8 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: ,

Kolejne bzdury na popularnym portalu internetowym

Przez jakiś czas nie pojawiały się na portalach internetowych jakieś szczególnie dziwaczne artykuły. Myślałem, że powoli sytuacja normalnieje. Niestety, raptem kilka dni temu na portalu abcZdrowie, będącym częścią wp.pl został opublikowany tekst, którego nie mogę pominąć milczeniem.
Już sam tytuł powoduje, że się nóż w kieszeni otwiera. „E-papierosy są bardzo szkodliwe. Wyniki badań”. Jak wiadomo, większość przeglądających wiadomości rejestruje przede wszystkim tytuł – i ten zapada w pamięć. Zacznijmy od filmu, w którym już niemal na początku pada sformułowanie: „wdychanie sztucznej nikotyny”. No tak – mamy tu klasyczny przekaz – to jest sztuczna nikotyna, a w tytoniu jest naturalna. Dalej jest oczywiście o formaldehydzie, klasyczny temat jak wiecie.
Dalej z kolei jest o amerykańskich naukowcach, którzy coś tam odkryli. Starsi czytelnicy na pewno pamiętają dowcipy z czasów PRL o sowieckich naukowcach. Teraz podobne są o amerykańskich. No i właśnie teraz o American Heart Association. Skąd oni wzięli te liczby? Skąd mają dane do porównania? Tak naprawdę trudno powiedzieć. Postanowiłem prześledzić nieco źródła. Liczby cytowane z lubością na wp.pl znalazłem tutaj. I w tym samym miejscu jest tylko krótka informacja o tym, że uzyskano je metodą regresji logistycznej (logistic regression analysis). I tyle. Krótkie wyjaśnienie – to oznacza, że na podstawie jakichś niejasnych parametrów wylicza się szanse zachorowania na jakąś chorobę. To nie są żadne badania porównawcze, w których biorą udział ludzie realni. Nie analizuje się przypadków chorobowych, ale konstruuje model teoretyczny. Zazwyczaj zresztą jest tak, że minimalna zmiana parametrów powoduje olbrzymią zmianę wyników (coś w rodzaju efektu motyla). Dlatego też – moim skromnym zdaniem – te sensacyjne „wyniki”, które nie są żadnymi wynikami, ale liczbami z modelu teoretycznego, można spokojnie zwinąć w rurkę i wetknąć gdzie tam kto sobie chce.
Ja poczekam na wyniki badań realnych – np. przypadków udaru mózgu spowodowanego używaniem e-papierosów. Jak się wczytacie w ten ostatni link, to zobaczycie, że oni tam nawet piszą, że 4,2% używających e-papierosy miało zawał, ale uczciwie przyznają, że dane nie dowodzą, że to właśnie one były przyczyną.
I jeszcze jedna sprawa – kolejny raz mamy do czynienia z dużą manipulacją. Chcę was na to uczulić.
Weźmy ten fragment tekstu pani autorki: „Mimo że powszechnie uważa się, że e-papierosy są mniej szkodliwe niż te tradycyjne, badania przeprowadzone przez American Heart Association zdają się temu przeczyć. Naukowcy odkryli, że palenie tych wyrobów zwiększa ryzyko…” Dawno nie czytałem aż tak piramidalnej bzdury.
Zobaczcie – nawet jeśli dane liczbowe byłyby wzięte z realnych przypadków, a nie z modelu, to jest to porównanie waperów z osobami niepalącymi. A gdzie – do ciężkiego diabła – jest porównanie z palaczami zwykłych papierosów? To jest przecież kombinacja alpejska, ale wielu ludzi się nabierze. Tymczasem przypomnę, że Public Health England oszacowało, że chmurzenie jest o 95% mniej szkodliwe niż palenie.
I tyle na ten temat. Dodam jeszcze może na koniec, że rzuciłem okiem, co pisuje pani autorka na portalu WP. Okazuje się, że w zasadzie zajmuje się wyłącznie tematyką kulinarną. Szkoda, że przy niej nie pozostała.

 
Leave a comment

Posted by on 1 lutego 2019 in Uncategorized

 

Tags: , ,